13

ASUS Zenfone 3 – pierwsze wrażenia prosto z Computex 2016

ASUS pozytywnie zaskoczył. Zenfone 3 to, szczególnie w zestawieniu z ceną, urządzenie, które może trochę namieszać na rynku mobilnym. Miałem w dłoniach wszystkie trzy warianty smartfona i chcę się z Wami podzielić moimi pierwszymi wrażeniami.

Zenfone 3

Najtańszy z nowych Zenfone’ów to typowy przedstawiciel średniej półki cenowej. Zapłacimy za niego od ok. 250 dolarów, co powinno dać nam kwotę ok. 1,3 -1,5 tys. złotych. Zastosowanie znalazł tutaj 5,5-calowy ekran IPS+ o rozdzielczości Full HD. Stanowi on aż 77,3 proc. całej powierzchni przedniego panelu i to widać już na pierwszy rzut oka – ramki są bardzo cienkie (2,1 mm), ale na dole i na górze nie pozostawiono zbyt wiele niezagospodarowanej przestrzeni. Pod ekranem mamy trzy dotykowe, podświetlane przyciski, które mogłyby być nieco bardziej responsywne – zrzucam to na karb wersji demonstacyjnej, z którą mieliśmy do czynienia na konferencji. Matryca ma dobre kąty widzenia i pozytywnie zaskakuje współczynnikiem jasności – ten ma sięgać nawet 500 nitów. Na pokładzie mamy Snapdragona 625 z nawet 4 GB RAM i GPU Adreno 506. Smartfon obsługuje LTE cat. 6, posiada złącze USB-C oraz czytnik linii papilarnych ulokowany z tyłu obudowy. Do zdjęć posłużyć ma nam aparat 16 Mpix z potrójnym autofocusem, przysłoną f/2.0, stabilizacją obrazu OIS oraz masą towarzyszących technologii, które mają mniej lub bardziej podnosić jakość, ostrość, nasycenie kolorów itp. To, czy się udaje, ocenię, gdy już Zenfone 3 do mnie trafi.

Smartfon, jak na ten segment, jest wykonany fantastycznie. Widać ewidentnie inspirację tym, co już na rynku mamy od jakiegoś czasu. Z przodu i z tyłu zastosowano tafle szkła 2,5D i zabezpieczono je powłoką Gorilla Glass 3. Łącząy je metalowa ramka. Całość ma zaledwie 7,69 mm grubości. W rezultacie Zenfone 3 fantastycznie leży w dłoni, jest ergonomiczny, a przy tym urzeka designem.  Z tyłu w oczy rzuca się charakterystyczne dla serii Zen wzornictwo. Dobre wrażenie robi też czytnik linii papilarnych, który działa szybko i jest bardzo precyzyjny. Możemy skonfigurować maksymalnie do pięciu palców, które będą rozpoznawane pod dowolnym kątem w zaledwie 0,2 s. Nieco mniej pozytywnie oceniam przyciski na bocznej krawędzi, które mają zdecydowanie za niski i za słabo wyczuwalny skok. Szkoda, że zdecydowano się odejść od guzików na tylnym panelu – byłem wielkim fanem tego rozwiązania, które najwyraźniej nie przypadło też do gustu LG (które de facto je zapoczątkowało). ASUS wprowadzi na rynek cztery wersje kolorystyczne – Moonlight Silver, Shimmer Gold, Aqua Blue i Sapphire Black. W planach jest jednak też specjalna seria artystyczna z unikatowymi deseniami.

Zenfone 3 będzie rywalizował m.in. z takimi smartfonami jak Huawei P9 Lite czy Samsung Galaxy A5. Aktualnie wydaje się być propozycją szalenie interesującą. Szczególnie dobre wrażenie robi konstrukcja i jakość wykonania. Nieco większego sceptycyzmu można nabrać, patrząc na ZenUI 3.0, gdzie nie zabrakło sporej ilości bloatware’u i dodatkowych funkcji. Pozostaje mieć nadzieję, że nakładka nie spuchła na tyle, by spowolnić działanie zastosowanego w telefonie Androida 6.0.1.

Zenfone 3 Deluxe

Zenfone 3 Deluxe to flagowy model ASUS-a, a więc nie powinno dziwić, że to właśnie jemu firma poświęca najwięcej uwagi. Jest on zupełnie inaczej wykonany od opisywanego wyżej podstawowego wariantu. Tym razem mamy do czynienia z metalową konstrukcją typu unibody i to robi piorunujące wrażenie. Smartfon został wykonany po mistrzowsku i zdecydowanie niczym nie ustępuje najdroższym urządzeniom na rynku. Jednocześnie jednak jego design trudno nazwać oryginalnym i unikatowym – gdyby nie logo ASUS-a, mógłbym go pomylić z jakąś nową słuchawką Huawei. Z drugiej strony można to potraktować jako komplement, bo Chińczycy od jakiegoś czasu robią jedne z najładniejszych smartfonów na rynku. ASUS idzie o krok dalej i podkreśla, że udało mu się zastosować w tym modelu niewidzialną antenę. Chodzi tutaj o pozbycie się charakterystycznych plastikowych wcięć na krawędziach obudowy, które mają właściwie wszystkie metalowe (i szklane) smartfony. W praktyce nie zrezygnowano z nich jednak całkowicie – po dokładniejszym przyjrzeniu się można zauważyć wstawki na części szlifowanej przy użyciu diamentowej tarczy. Są one naprawdę malutkie, ale nie niewidzialne. Czar zatem trochę pryska, co nie zmienia faktu, że Zenfone 3 Deluxe prezentuje się naprawdę dobrze.

Zastosowany wyświetlacz Super AMOLED ma w tym przypadku przekątną 5,7 cala i rozdzielczość Full HD. Ponownie zdecydowano się maksymalnie wykorzystać dostępną przestrzeń, bo matryca stanowi aż 79 proc. całej powierzchni przedniej części obudowy. Zabezpieczono ją szkłem Gorilla Glass 4, które ma chronić przed zarysowaniami i innymi uszkodzeniami fizycznymi. Pod ekranem znajdziemy trzy dotykowe przyciski – tu ponownie mogę napisać to, co w przypadku Zenfone’a 3 – zbyt niska responsywność. Analogiczne problemy trapią też guziczki na bocznej krawędzi – zbyt mały skok i wyczuwalność. Nie są to jednak jakoś szczególnie dokuczliwe wady.

Zenfone 3 Deluxe pracuje pod kontrolą Snapdragona 821 (to podkręcona do 2,3 GHz wersja Snapdragona 820) wspieranego przez 4 lub 6 GB RAM-u i GPU Adreno 530. Smartfon obsługuje LTE cat. 13, a także jest kompatybilny z technologią szybkiego ładowania QuickCharge 3.0 (60 proc. w 40 minut). Zastosowana litowo-jonowa bateria ma 3000 mAh pojemności. To tyle samo co w „zwykłym” Zenfone 3 i to może napawać niepokojem – trudno jednak póki co wyciągnąć jakiekolwiek wnioski. Dopełnieniem specyfikacji są 64, 128 lub 256 GB pamięci wewnętrznej UFS 2.0. Zenfone 3 Deluxe będzie również posiadał złącze USB-C i identyczny, jak w podstawowym modeli, czytnik linii papilarnych.

Zupełnie inaczej sprawy się mają z aparatem, który oparto na matrycy Sony IMX318 o rozdzielczości 23 Mpix i rozmiarze 1/2,6″. ASUS zapewnia, że to najbardziej zaawansowany moduł tego typu na świecie. Wspierają go te same technologie, o których pisałem w podstawowym modelu: potrójny autofocus (fazowy, laserowy, ciągły – wszystko to, by łapać ostrość w 0,03 sekundy), 4-osiowa optyczna stabilizacja obrazu OIS (i elektroniczna EIS dla wideo) czy sensor korekcji kolorów. Aparat cechuje się przysłoną f/2.0, co n pierwszy rzut oka może trochę niepokoić. Jego praktyczne możliwości będę mógł jednak ocenić później.

Zenfone 3 Deluxe pracuje pod kontrolą tego samego Androida z tą samą nakładką graficzną. Pierwsze wrażenia nie budzą niepokoju – w końcu sercem smartfona jest jeden z najszybszych procesorów mobilnych na rynku. ZenUI 3.0 to więcej opcji personalizacji (nowy system motywów), a także kilka dodatkowych aplikacji, jak moduł konserwujący system (aktualnie wszyscy stosują u siebie tego typu rozwiązania) czy Game Genie, który optymalizuje gry i pozwala na ich transmisję na Twitcha czy YouTube.

Ceny mają się zaczynać od 499 dolarów, co powinno dać ok. 2 – 2,5 tys. złotych. To będzie czyniło Zenfone’a 3 Deluxe przede wszystkim konkurentem dla Huaweia P9. Potężne podzespoły jednak sprawiają, że skutecznie może on podbierać też klientów Samsungowi, LG czy HTC. Na rynku zobaczymy wersje w kolorach: Titanium Grey, Glacier Silver i Sand Gold.

Zenfone 3 Ultra

Trudno powiedzieć, czy Zenfone 3 Ultra zadebiutuje również w Polsce. Jest on bowiem najbardziej odważną premierą ASUS-a. Zastosowanie znalazł tutaj ogromny ekran IPS o przekątnej 6,8 cala. Stanowi on 79 proc. całej powierzchni przodu smartfona. Co ciekawe, charakteryzuje się tą samą rozdzielczością, co dwa opisywane wyżej modele – 1920 x 1080 px (324 PPI). ASUS podkreśla tutaj obecność dedykowanego procesora obrazu – takiego samego, który możemy znaleźć w najnowszych telewizorach 4K. Tajwańczycy nazwali to rozwiązanie Tru2Life+. Ma ono odpowiadać za wysoki kontrast i ostrość każdego pojedynczego pikseli, zapobiegać smużeniu i czynić ruch na ekranie płynniejszym, a także podkręcać ogólne parametry obrazu. Sama matryca ma jasność 400 nitów i pokrywa 95 proc. palety NTSC.

Po co w smartfonie ekranem FHD procesor obrazu z telewizorów 4K? Zastosowane tutaj złącze USB-C pełni bowiem również rolę DisplayPortu, co pozwala nam na przewodowe przesyłanie obrazu. To jedna z kilku funkcji, które mają czynić Zenfone’a 3 Ultra urządzeniem dedykowanym multimediom i szeroko pojętej rozrywce. Innym jest wsparcie dla wirtualizacji dźwięku przestrzennego 7.1 Dolby Surround (technologia DTS Headphone:X), a także stereofoniczne głośniki. Zdecydowanie będą to pewne wyróżniki, ale trudno powiedzieć, by decydowały o zakupie.

Zenfone 3 Ultra jest napędzany Snapdragonem 652  z 3 lub 4 GB RAM i GPU Adreno 510. Smartfon wspiera łączność LTE cat. 7 i podobnie jak poprzednicy posiada czytnik linii papilarnych. Ten jednak ulokowano wyjątkowo pod ekranem w formie fizycznego przycisku – bardzo podobnego zresztą do guziczka home w Samsungach – pomiędzy dotykowymi i podświetlanymi back i multitasking. A skoro już o tym mowa, w wariancie Ultra przyciski regulacji głośności pozostały na tyle obudowy – tuż pod obiektywem aparatu (identycznego zresztą jak w Zenfone 3 Deluxe). Na bocznej krawędzi znajdziemy zatem wyłącznie guziczek zasilania. Ogólna jakość wykonania nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Smartfon posiada metalową obudowę unibody. W taki sam sposób, jak w wariancie Deluxe ukryto tutaj też plastikowe wstawki anteny.

Zenfone 3 Ultra posiada akumulator o pojemności 4600 mAh. Smartfon wspiera też technologię szybkiego ładowania QuickCharge 3.0. Co jednak najciekawsze, smartfona możemy używać również w roli powerbanka i to trzykrotnie szybciej ładującego niż standardowe przenośne baterie.

Zenfone 3 Ultra będzie dostępny w kolorach: Titanium Grey, Glacier Silver i Rose Pink. Phablet w podstawowej wersji jest wyceniany na 479 dolarów, a więc stawiałbym na polską cenę ok. 2 – 2,2 tys. Przy czym, jak wspomniałem na wstępie, trudno przewidzieć, czy zobaczymy go nad Wisłą. To specyficzna kategoria sprzętu, która doskonale sprzedaje się w Azji. ASUS zaprojektował zatem model Ultra przede wszystkim z myślą o tym regionie.