Felietony

Czeka nas marny koniec. Tak przynajmniej wynika z repertuaru kinowego...

MS
Maciej Sikorski
13

Maszyny się zbuntują i nas wymordują. Albo sprowadzą do roli niewolników, żywych baterii. Będziemy ciągle inwigilowani, stracimy prywatność, bogacze staną się nieśmiertelni, reszta będzie żyć krótko i w biedzie, zniknie "zielony" świat, zastąpią go chmury żrącego dymu. Pewnie widzieliście takie obrazy w kinie czy telewizji. Tak może wyglądać przyszłość. I chociaż każdy scenariusz wypada wziąć pod uwagę, zastanawia, dlaczego dominują te kiepskie?

Armagedon jest nieunikniony - taki wniosek można wyciągnąć bazując na wizjach przyszłości prezentowanych przez filmowców. Przynajmniej ja taki wyciągnąłem. Próbowałem znaleźć tytuł, który przedstawiałby przyszłość w różowych barwach i... nie udało się. Bo nawet jeśli pokazuje wiat idealny, to szybko okazuje się, iż mamy do czynienia z antyutopią, ta wizja jest gorsza od zagłady dokonanej przez maszyny.Podchodzimy do sprawy bardzo pesymistycznie.

Pisałem kilka dni temu o obrazie The Circle. Krąg. Całkiem ciekawe kino, prezentuje zagrożenia, jakie towarzyszą rozwojowi cywilizacyjnemu, rozrastaniu się korporacji i naszej zgodzie na te działania. A nawet przy naszym aplauzie. Parę dni później postanowiłem nadrobić Terminator: Genisys. I znowu relacja z rzeczywistości, w której wszyscy maszerują z oczami wbitymi w ekran smartfonu, wielka firma tworzy rozwiązanie, które doprowadzi do naszej zagłady, maszyny nie będą sympatyczne. Optymizmem to nie napawa. I z tej okazji postanowiłem przypomnieć sobie tytuł, który pokazywałby przyszłość inaczej, przyjemniej. Zadanie okazało się naprawdę karkołomne.

Może to jakieś chwilowe zaćmienie, może mózg blokuje listę tytułów, które nie pasują do określonej tezy. Ale zadałem pytanie innym osobom i też miały problem ze wskazaniem filmów prezentujących przyszłość w pozytywnym świetle. Usłyszałem opinię, że ich nie ma, bo... to byłoby nudne. Podobnie jest w przypadku serwisów informacyjnych: mówi się w nich głównie o rzeczach złych, katastrofach, wypadkach, aferach i wojnach. Bo to łatwiej sprzedać. Dlatego filmowcy nie biorą na warsztat scenariuszy, w których świat staje się lepszy wraz z rozwojem cywilizacyjnym. Albo robią to naprawdę rzadko.

Ciekawa rzecz: nie chcemy być przekonywani, że za kilka dekad będziemy żyć w lepszym świecie, wolimy oglądać rzeczony armagedon. Oczywiście ma to swoje plusy, bo stajemy się wyczuleni na niektóre kwestie. Przynajmniej w teorii. W praktyce jest tak, że film o powszechnej inwigilacji i dominacji korporacji technologicznych jakoś nie robi na ludziach wrażenia, nie skłania do refleksji. Po wyjściu z seansu wbijają nos w telefon. Część robi to jeszcze podczas projekcji. W ramach rozrywki oglądamy ponurą przyszłość i trwamy w przekonaniu, że to tylko kino, fikcja wymyślona dla zysku. W realnym świecie przecież nie jest i nie będzie tak źle... Jest w tym pewien paradoks.

Z chęcią zobaczyłbym film, w którym ktoś pokaże dobry świat jutra. Firmy technologiczne robią to w reklamach niektórych produktów czy w wizjach swojego rozwoju, ale to trwa kilka minut i wygląda dość sztucznie. Mówię o dwugodzinnym tytule z dobrymi aktorami oraz fabułą. To nie musi być sielanka - pewnie każdy wysiadłby po 20 minutach. Po prostu nie chciałbym na końcu się dowiedzieć, że ludzie zgotowali sobie piekło na ziemi, że dobrze być nie może. Nich ktoś spróbuje mnie przekonać, że będzie fajnie i uspokoi skołatane nerwy. Jeśli macie jakieś istniejące propozycje filmowe, czekam.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: