Militaria

Archer, szwedzka zautmatyzowana armatohaubica zapoluje na Ukrainie

Krzysztof Kurdyła
20

Skala wojny na Ukrainie, w połączeniu z rozbrojeniem się świata zachodniego spowodowało, że Ukraina stała się poligonem porównawczym dla wielu nieużywanych wcześniej typów sprzętu wojskowego. Niedługo do grona konstrukcji ze znaczkiem „battle proven” dołączy ahs Archer.

Wyścig z czasem i zapasami

Jednym z największych problemów, jakie ma Ukraina, to rosyjska przewaga w zakresie artylerii. Nie tylko jeśli chodzi o „lufy”, ale też (a może i przede wszystkim) zapasy poradzieckiej amunicji. Zachód próbuje to równoważyć dostawami artylerii natowskiej, mniej licznej, z musu pod postacią miszmaszu sprzętowego, ale ze znacznie lepszą amunicją o większym zasięgu i dalece lepszej precyzji.

Polecamy na Geekweek: Armada dronów będzie „miała oko” na Iran? Amerykanie chcą stworzyć tzw. cyfrowy ocean

Dlatego właśnie możemy zobaczyć w walce większość nowoczesnych armatohaubic, jakie posiada Zachód, w akcji widzieliśmy już m. in. różne odmiany M109, Ceasary, PzH2000 i oczywiście nasze Kraby. Niedługo Ukraina otrzyma jedną z najciekawszych konstrukcji, szwedzkiego Archera 155 mm. Co możemy powiedzieć na dziś o tej konstrukcji?

Szwedzki łucznik

Archer to kołowa armatohaubica 155 mm/L52, zamontowana na wyglądającym podwoziu 6x6 dostarczanym przez firmę Volvo. Jest wspólnym dziełem koncernów Bofors i BAE Systems i została wyposażona w zaawansowany automat ładowania, obsługujący wiele rodzajów amunicji. Sama konstrukcja ma być modułowa i umożliwiająca łatwą rozbudowę haubicy i dostosowanie jej konfiguracji do konkretnych potrzeb.

Archer jest bardzo bezpieczny, dzięki pełnej automatyce amunicja jest dobrze odseparowana od załogi, która siedzi w porządnie opancerzonej kabinie pojazdu. Co warte podkreślenia, pomimo trakcji kołowej jest to pojazd zaprojektowany do działania w bardzo ciężkich warunkach klimatycznych, zarówno jeśli chodzi o pokonywanie terenu, jak i temperatury.

Jak wspomniałem, Archer został wyposażony w rozbudowane systemy automatyczne i nowoczesną elektronikę wspomagającą. Pojazd potrafi oddać pierwszy strzał w 30 sekund od decyzji, ma wysoką szybkostrzelność, a system kierowania ogniem potrafi korygować kąt ustawienia armaty po każdym strzale tak, aby seria pocisków mogła uderzyć w cel równocześnie.

Oczywiście pozostaje pytanie, jak zaawansowana automatyka sprawdzi się w warunkach wojny wiemy, że w przypadku PzH 2000 są problemy. Cóż, pole bitwy zweryfikuje wszystko , bardzo jestem ciekaw, jak ta konstrukcja wypadnie na tle innych. Oby była jak najskuteczniejsza w produkcji rosyjskiego „Gruzu”...

Zdjęcia: wikipedia

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu