Muzyka

Bezstratne, bezprzewodowe aptX Lossless. Co to jest i po co to komu?

PW
Paweł Winiarski
5

Qualcomm zaprezentował aptX Lossless, czyli technologię dzięki której miłośnicy bezprzewodowych słuchawek nie będą już musieli iść na żadne kompromisy jeśli chodzi o jakość dźwięku.

LDAC i aptX HD to solidne kodeki, które na dobrych słuchawkach bezprzewodowych gwarantują świetną jakość. I choć sprzęty bez kabli mają masę bajerów (ANC, łączenie się z kilkoma urządzeniami i tym podobne), to jednak do bezstratnej jakości wykorzystuje się właśnie urządzenia z kablami. Ale to ma się zmienić dzięki zaprezentowanej właśnie technologii aptX Lossless.

O co chodzi z tym słowem "bezstratne"?

Bezstratna kompresja, to wciąż kompresja, ale osiągana algorytmami, dla których zmniejszenie wielkości pliku nie jest najważniejsze, bo równie istotne (jeśli nie bardziej) jest zapewnienie optymalnej kompresji przy jak najmniejszej stracie jakości. Dlatego tak wiele osób chcących uzyskać jak najlepszą jakość muzyki w plikach wybiera nie MP3, a format FLAC lub ALAC od Apple. Teoretycznie więc muzyka z pliku skompresowanego bezstratnie jest w stanie wybrzmieć tak dobrze jakby była słuchana ze źródła. Teoretycznie, bo nie znaczy to wcale, że stratna kompresja brzmi źle i ogrom słuchaczy nigdy nie wyłapie różnic.

Problemem w korzystaniu z plików w kompresji bezstratnej jest połączenie bezprzewodowe bluetooth. Szybkość transmisji jest bowiem zbyt niska dla bezstratnego dźwięku przesyłanego bezprzewodowo w ten sposób. Nawet w przypadku szybszego Bluetooth’s Enhanced Data Rate (EDR) mówimy tu o 2,1 Mb/s, którego stałe utrzymanie nie jest możliwe przez co rzeczywiste prędkości oscylują w granicach 1 Mb/s lub mniej, a to za mało dla CD, które potrzebuje 1,4 Mb/s a tym bardziej dla dźwięku Hi-Res - 4,6 Mb/s. W rezultacie kodeki audio Bluetooth starały się zrównoważyć te braki wykorzystując stratną kompresję. I tu można mieć trochę pretensję do projektantów standardu, który miał być przeznaczony przede wszystkim do kompresji głosu, a nie muzyki. Kodeki AAC, aptX i LC3 celują w maksymalnie 300 kbps, aptX HD natomiast szedł odważniej w 576 kbps. Serwis Android Authority bardzo czytelnie rozpisał bitrate poszczególnych kodeków i tu doskonale widać jak wysoko stara się mierzyć nowy aptX Lossless.

Bezstratna technologia audio BT od Qualcomma podchodzi do problemu na dwa sposoby. Po pierwsze, aptX Lossless obsługuje kompresję danych audio CD 16-bit, 44,1 kHz bez utraty jakości, podczas gdy Snapdragon Sound zapewnia wystarczająco solidne połączenie bezprzewodowe by utrzymać niezbędną szybkość transmisji danych bez utraty pakietów. Mówimy tu o odpowiedniej optymalizacji i wykorzystaniu zarówno BT jak i połączenie WiFi przy jednoczesnej programowej optymalizacji połączenia. AptX Lossless to również pakiet aptX Adaptive, urządzenia będą więc mogły korzystać również z innych funkcji kodeków Qualcomma. Na przykład ze skalowania od jakości bezstratnej do stałej 140 kb/s jeśli użytkownik trafi do obszaru o wysokich zakłóceniach radiowych. To również obsługa dźwięku 24-bitowego 96 kHz, choć już ze stratną kompresją.

Dla kogo aptX Lossless? Na razie nie dla wszystkich - potrzebne będzie bowiem certyfikowane Snapdragon Sound urządzenie nadawcze i odbiorcze, na spopularyzowanie się technologii trzeba więc będzie trochę poczekać.

Czy warto? Oczywiście, o ile wszystkie najpopularniejsze usługi streamingu audio zaoferują źródła odpowiednio wysokiej jakości. Ale to się dzieje, mamy Apple Music, Amazon Music i Tidala, od jakiegoś czasu wspomina się też przecież o Spotify, wszystko jest więc na dobrej drodze. Pozostaje trzymać kciuki żeby aptX Lossless i Snapdragon Sound nie były zarezerwowane wyłącznie dla najdroższych flagowych smartfonów i bardzo drogich słuchawek, pozostaną wtedy bowiem ciekawostką dla najbogatszych słuchaczy. Z drugiej strony - naprawdę korzystając z najpopularniejszych usług streamingowych i normalnych słuchawek bezprzewodowych aż tak bardzo boli Was aktualna jakość słuchanej muzyki? Większość swoich młodzieńczych lat spędziłem z kasetami magnetofonowymi, które już po kilku tygodniach ciągłego odtwarzania oferowały gorszą jakość dźwięku niż po zakupie taśmy, więc patrząc na dzisiejsze możliwości przez pryzmat dawnych czasów, jest naprawdę bardzo dobrze.

grafika

źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: