35

Apple Watch motywuje producentów zegarków

Fani Apple, ci najbardziej oddani, zapewne nerwowo spoglądają na kalendarz i chcą, by nastał już rok 2015. Przecież za kilka miesięcy do sprzedaży ma trafić Apple Watch – nowy produkt z oferty korporacji z Cupertino. Jedni ludzie czekają, drudzy zastanawiają się, jak będzie wyglądała sprzedaż, jeszcze inni przygotowują się na ewentualne zmiany, jakie przyniesie ze […]

Fani Apple, ci najbardziej oddani, zapewne nerwowo spoglądają na kalendarz i chcą, by nastał już rok 2015. Przecież za kilka miesięcy do sprzedaży ma trafić Apple Watch – nowy produkt z oferty korporacji z Cupertino. Jedni ludzie czekają, drudzy zastanawiają się, jak będzie wyglądała sprzedaż, jeszcze inni przygotowują się na ewentualne zmiany, jakie przyniesie ze sobą czasomierz amerykańskiego giganta. W gronie tych ostatnich znajdziemy znanego producenta zegarków ze Szwajcarii.

Poruszałem ten temat już kilka miesięcy temu, krótko po premierze zegarka Apple. Jeden z top menedżerów TAG Heuer, znanej szwajcarskiej marki z rynku czasomierzy, stwierdził, że jego firma przyjrzy się branży smartwatchy. Może nawet wejdzie do tego biznesu, ale nie będzie naśladować Watcha. Niby deklaracja tworzenia własnego „inteligentnego” sprzętu, lecz dość niemrawa. Trudno się temu dziwić – firma pewnie nie wiedziała jeszcze, jak zareagować na ruch Apple i to, co dzieje się w sektorze nowych technologii. W tamtej wypowiedzi zaskoczyło mnie jednak odwoływanie się do urządzenia amerykańskiej korporacji. Menedżer szwajcarskiej firmy mógł powiedzieć, że Watch po prostu nie jest dla nich konkurencją.

Przyszedł czas na kontynuację tematu. Okazuje się, że im bliżej wprowadzenia na rynek zegarka Apple, tym bardziej nerwowo robi się u szwajcarskich producentów. Jeden z pracowników TAG Hauer określił rynek smartwatchy mianem tsunami. Takiego zagrożenia faktycznie nie można ignorować, ale nadal nie wiem, czy nie jest to przesadzona obawa. Liczy się jednak to, co robi szwajcarska marka. A ta szuka partnerów i mówi otwarcie, że jest nawet gotowa na przejęcia innych graczy, którzy mogą się okazać przydatni w tym projekcie. Konkrety? Brak. Nieoficjalnie wspomina się, że w gronie partnerów mogą się znaleźć Google oraz Intel, co brzmi dość logicznie.

Przypomnę, że Intel ostatnio coraz śmielej poczyna sobie na rynku technologii ubieralnych. Zaczyna łączyć elektronikę z modą – przykładem MICA oraz współpraca z producentem okularów. Nie byłbym szczególnie zaskoczony, gdyby okazało się, że TAG Heuer, a szerzej korporacja LVMH, do której należy ten brand, też znalazła się na liście partnerów producenta procesorów. Google wydaje się logicznym partnerem, jeśli ktoś założy, że potrzebna jest przeciwwaga dla możliwości Watcha. To jednak zależy od stopnia zmian, jakie w swych zegarkach zamierza wprowadzić TAG Heuer czyniąc je inteligentnymi. Jeśli poprawki będą kosmetyczne, to Google nie jest potrzebne. Jeżeli jednak firma zechce położyć spory nacisk na nowe technologie, to Google może się okazać przydatnym partnerem.

Prace nad nowym produktem trwają ponoć od kilku miesięcy, ale nie wiadomo kiedy się zakończą. Wspomina się o końcu roku 2015 jako terminie wprowadzenia urządzenia na rynek, lecz tylko wtedy, gdy okaże się, że sprzęt jest naprawdę dobry, wyróżnia się na tle konkurencji i jest w stanie zaintrygować klienta. Prawdopodobnie zostanie zachowany wygląd „tradycyjnych” zegarów, firma nie chce unowocześniać designu, bo wie, że za kilka lat może się on stać nieaktualny. Lepiej postawić na sprawdzone rozwiązania, które się nie starzeją. Słusznie.

Nadal nie rozumiem, dlaczego szwajcarski producent pozycjonuje swój sprzęt odnosząc się do zegarka Apple, ale wiem, co mogło ich skłonić do podjęcia działań – staje się coraz bardziej widoczne, że Watch będzie promowany jako biżuteria: sesja w Vogue (prawdopodobnie będzie tego więcej), szukanie pracowników z rynku mody, zmiany w sklepach Apple. Jeśli Amerykanie wyłożą duże pieniądze, a mają co wykładać, by przekonać świat, że ich sprzęt jest eleganckim zegarkiem dla mężczyzny/kobiety sukcesu, to może im się to udać. Czasomierze za miliony czy nawet za dziesiątki tysięcy nie będą zagrożone, ale dolna półka za kilka tysięcy złotych albo nawet dolarów pewnie dostanie w kość. Niektórych ta sytuacja może dziwić, lecz nie będzie to pierwsze zaskoczenie we współczesnym świecie.

Źródło grafiki: TAG Heuer