49

Czy to jakiś żart Apple z tym VOD? Totalny blamaż najbogatszej firmy świata

1 listopada był wyjątkowym dniem dla Apple, które właśnie wtedy uruchomiło własną usługę VOD. Dziś, miesiąc później, Apple TV+ nadal nie działa prawidłowo w przeglądarce, co nasuwa wiele pytań. Między innymi o to, czy Apple w ogóle poważnie traktuje swoich widzów.

Ocenianie Apple TV+ jest cholernie trudne. Tylko jeden serial został udostępniony w całości, podczas gdy pozostałe serie cały czas otrzymują co tydzień nowe odcinki, więc ocena całej wizji ich twórców będzie możliwa dopiero za jakiś czas. Na przykładzie „The Morning Show” wyraźnie widać, że jest to opowieść rozpracowana na wszystkie 10 epizodów i muszę powiedzieć, że z odcinka na odcinek ten serial coraz bardziej mi się podoba. Z niecierpliwością wyczekuję każdej piątkowej premiery. Co więcej, Apple TV+ nie wystartowało na wszystkich najpopularniejszych platformach. W dalszym ciągu aplikacja Apple TV nie jest dostępna na telewizorach Sony i LG, Android (smartfony i tablety) zostały kompletnie pominięte, a na komputerach z Windowsem jedyną metodą na oglądanie jest przeglądarkowa wersja Apple TV.

Apple TV w przeglądarce to jakaś kpina

Ta w dniu debiutu usług VOD od Apple sprawiła widzom nie lada problemy. Będąc jednym z nich doskonale wiem, że powodów do frustracji było całe mnóstwo. Apple TV w przeglądarce nie wspiera opcji wznawiania oglądania w miejscu, gdzie skończyliśmy seans i nie jest w stanie wczytać lepszej jakości materiału wideo niż rozdzielczość 480p (na moje oko). Ani razu nie uświadczyłem rozdzielczości HD, a interfejs webowej wersji Apple TV woła o pomstę do nieba. Jest niekonsekwentny, a miejscami kompletnie niedopracowany, co dobitnie pokazuje lista języków na liście dostępnych napisów.

Miesiąc później nic się nie zmieniło…

Ale nawet takie problemy byłyby do przełknięcia (choć brak HD jest dla mnie niewybaczalny), gdyby Apple TV nie sprawiało takich trudności, jakie sprawia. W Chrome, Firefoksie i Edge usługa w ogóle nie działa, natomiast w Operze zachowuje się, jakby każdy element był nieklikalny, więc czasami używanie jej przypomina grę w statki. Mamy w zwyczaju narzekać na różne elementy i cechy usług VOD, z których korzystamy, ale chyba nigdzie indziej nie doświadczyłem takich problemów, jak w przypadku Apple TV.

Czarny ekran z „iksem” w lewym górnym rogu to wszystko na co stać Apple TV po naciśnięciu na „Odtwórz”

Jestem tym faktem tym bardziej zdziwiony, bo o ile trudno mi było uwierzyć, że na dzień premiery Apple TV nie było przygotowane w należyty sposób, o tyle miesiąc później ta usługa pozostała nietknięta! Czy Apple naprawdę ma ważniejsze rzeczy na głowie, niż doprowadzenie do porządku nowej usługi VOD, na którą wydano przepotężne pieniądze? Przecież Apple zainwestowało około 6 miliardów dolarów we własne produkcje, których nowe odcinki pojawiają się co tydzień w usłudze, a następne tytuł czekają w kolejce na premierę.

Czy Apple nie szanuje swoich pieniędzy i twórców, z którymi współpracuje?

Takie podejście do sprawy to w mojej ocenie brak szacunku do własnych treści, a tym bardziej brak szacunku dla osób, które za nie odpowiadały. Jestem ciekaw, czy ci sławni reżyserzy, scenarzyści, producenci i aktorzy są zadowoleni z tego, w jakich warunkach niektórzy zapoznają się z efektami ich pracy. Nie dawniej jak wczoraj przez media przetoczyła się burza po słowach Martina Scorsese, który prosił widzów o nie oglądanie „Irlandczyka” na ekranach telefonów. Ja wtóruję jego prośbie, ale wiem, że dla niektórych osób nie zrobi to żadnej różnicy, więc mogę jedynie sugerować, niczego nie nakazywać.

Apple TV w przeglądarce to kpina w żywe oczy

Netflix oferuje odpowiednie warunki do oglądania na wszystkich platformach, natomiast Apple zachowuje się, jakby po uruchomieniu usługi totalnie zapomniało o jej istnieniu. Liczba urządzeń, na których jest dostępna nie rośnie (aplikacje dla telewizorów Sony czy LG nadal nie są dostępne, choć były zapowiadane), Android jest pomijany, a wersja przeglądarce woła o pomstę do nieba.

Czy to jakiś żart?

Czytaj też: