6

Apple StudioPods: nauszne słuchawki Apple mają trafić do sklepów jeszcze w tym roku

Apple StudioPods miałyby być lepszą, droższą, brandowaną Apple alternatywą dla słuchawek Beats z oferty giganta. Co takiego miałyby zaoferować użytkownikom?

Apple i ich słuchawki to temat-rzeka. Z jednej strony firma ma pod swoimi skrzydłami kupione za trzy miliardy dolarów Beatsy, z drugiej — oprócz pracy nad nowymi modelami tamtych, cały czas wypuszcza również urządzenia w tym segmencie brandowane po prostu Apple. I czyni je na tyle charakterystycznymi, że trudno przejść obok nich obojętnie, ot, jak w przypadku AirPods. Urządzeniu zarzuca się dość niską jakość dźwięku, marną jakość wykonania, fatalną (niewymienialną) baterię — a wisienką na torcie jest cena, która nominalnie wynosi 800 złotych (z bezprzewodowym etui ładującym: 1000 zł). Ale to narzekanie kompletnie giganta nie zraża i coraz głośniej plotkuje się o tym, że jeszcze w tym roku mieliby wypuścić dużo większe słuchawki sygnowane swoim logo – tym razem nauszne.

Nauszne słuchawki od Apple jeszcze w tym roku trafią na rynek?

AirPods są małe, drobne, dyskretne i nietrudno je zgubić. Apple StudioPods, jak mówi się o nausznych słuchawkach Apple, miałyby być ich przeciwieństwem. I rzekomo trafić na rynek jeszcze tej jesieni — a startujące dzisiaj WWDC (zobacz: Podpowiadamy kiedy startuje WWDC i ją będzie można obejrzeć) ma przynieść pierwsze oficjalnie informacje na temat urządzenia. Co wiemy na temat urządzenia dotychczas?

O słuchawkach nausznych od Apple słyszeliśmy już wielokrotnie. W tym roku informacje na ich temat pojawiły się w raporcie KGI Securities. Ming-Chi Kuo, analityk specjalizujący się w Apple, zawarł tam pierwsze wieści na ich temat twierdząc, że miałyby to być własnej marki, najwyższej jakości nauszne słuchawki zupełnie nowego projektu. Chwilę później potwierdziły się informacje z tego samego dokumentu na temat odświeżonych AirPods 2, stąd wieści te traktowane są coraz poważniej. Zeszłego lata Bloomberg rozpisywał się na temat StudioPods, donosząc że urządzenie miałoby być alternatywą dla słuchawek Beats w ofercie producenta. Co istotne: już wtedy zaznaczano, że miałaby to być znacznie lepsza jakościowo alternatywa z najwyższej półki. I wstępnie miało ono trafić na rynek pod koniec zeszłego roku — w związku z koniecznością wprowadzenia nagłych zmian, zarówno zapowiedź jak i premiera odwlekła się w czasie.

Oczekiwania użytkowników na temat urządzenia są ogromne. Przede wszystkim jakość dźwięku — ta ma być najwyższej jakości. No, przynajmniej na tyle, na ile pozwoli bezprzewodowe połączenie Bluetooth. Pobicie w tym aspekcie AirPodsów raczej nie powinno stanowić większego problemu. Nie jest jednak wykluczone, że będą to hybrydy, które dodatkowo zaoferują również opcję podłączania ich bezpośrednio do urządzenia – wszystko to jednak pozostaje na tę chwilę chwilę mglistą nadzieją fanów.

StudioPods miałyby również zaoferować redukcję hałasu, a także autorski chip Apple H1. Ten pozwoli nie tylko na dłuższą pracę na baterii, ale (przede wszystkim) banalnie proste łączenie i przełączanie się między urządzeniami z ekosystemu giganta. Do tego regularnie pojawia się kwestia designu: ten miałby być klasyczny aż do bólu. Co to oznacza w przypadku Apple? Ano: minimalizm, jasne kolory oraz najwyższej jakości tworzywa.

Póki co to wszystko jednak doniesienia analityków, delikatne przecieki i… oczekiwania fanów. Dlatego też z radością wstrzymałbym się jeszcze do oficjalnych zapowiedzi. Frapuje mnie jeszcze jedna rzecz — skoro najdroższe w ofercie Beats na tę chwilę słuchawki kosztują 1499 zł (mowa o modelu Studio 3), a te miałyby celować wyżej to co… uda im się przebić magiczną granicę 2000 złotych?

Źródło