iPhone
11

Apple pracuje nad macOS na iPhonie, czyli kariera na leakera…

Obrodziło nam ostatnio wyciekami danych o nadchodzących produktach znanych firm technologicznych. A to Jon Prosser powyciąga jakieś tajemnice Apple, a to wyciekną materiały Samsunga. Jednocześnie zaczyna pojawiać się coraz więcej osób, które chcą zdyskontować popularność tego trendu na własną korzyść i wpinają się w ten „nurt” ze spreparowanymi fake newsami. Dziś w sieci pojawiła się „sensacyjna” informacja, jakoby Apple testowało „prototypy oprogramowania” pozwalającego uruchomić macOS po podpięciu telefonu do ekranu. Ech...

Ale przecież Dex czy Continuum…

Tak, część firm próbowała zbudować środowisko desktopowe dla swoich telefonów. Niektórym, jak Samsungowi udało się stworzyć nawet nieźle działający produkt, używany przez jakieś dwadzieścia osób na całym świecie. Problem w tym, że dorzucenie prostego interfejsu użytkownika, pracującego na bazie mobilnego systemu nie jest trudne, drogie ani skomplikowane tak jak rozwiązanie opisane przez naszego „bohatera”.

Według wspomnianego „leakera”, na iPhonie miałby działać hybrydowy system umożliwiający uruchamianie macOS… pełnego i skomplikowanego systemu desktopowego. Nie dość, że jest zupełnie bez sensu od strony użyteczności, to jeszcze wymagałby makabrycznie dużo pracy i to w czasie, gdy Apple przygotowuje przejście regularnej linii Maków na procesory ARM. Napisanie od podstaw systemu zarządzania energią, konieczność podwójnego logowania do sklepów i rozdzielenia sytemu plików, to tylko wierzchołek góry lodowej problemów.

Owszem, nie można wykluczyć, że dla testów dział produkcyjno-badawczy w Cupertino mógł prostacko wrzucić macOS na iPhona, choćby z ciekawości. Opisywałem podobnie pozytywnie zakręconych programistów instalujących Windows dla ARM na Lumiach. Tylko że nasz „leaker” informuje, że firma pracuje nad tym produktem od lat i na 95% zobaczymy go na rynku. Cóż, jeśli ktoś wierzy, że decydenci w Apple całkiem upadli na głowę…

Można by się było zastanawić, gdyby sugerowano, że Apple mogłoby zunifikować iOS i iPadOS. Elementy tego drugiego dorzuciłoby na smartfona, żeby pełniły funkcję iOS-owego Dexa. Nie jest to zgodne z logiką działania tej firmy, ale od strony technologicznej nie byłoby trudne. Udesktopowienie systemu tabletowego, którego jesteśmy od pewnego czasu świadkami, pozwalałoby bez wysiłku dać temu promilowi klientów, dla których ta funkcja jest „gamechangerem”, taką protezę. Ale macOS?

Skok na lajki i polubienia

Niestety, media społecznościowe są skonstruowane tak, a nie inaczej. Nie pierwszy raz spotykamy się z próbą wyłudzenia naszych polubień. Pamiętacie jeszcze iPhony, których nie dało się sprzedać ponieważ miały uszkodzone folie i były „losowane” wśród lajkujących? Ten news wydaje się dokładnie z tej samej kategorii. Autor rzuca fejka na żer spragnionej sensacji gawiedzi, potem posypie głowę popiołem, że źródło wprowadziło go w błąd… a zasięgi zostaną.

Druga ewentualność to chęć zrobienia sobie żartów z prawdziwych leakerów lub redakcji, czym można się potem z dumą pochwalić na twitterze. Ofiarą takiej akcji padło ostatnio nawet tak skuteczne źródło informacji, jak Jon Prosser, wkręcony przez jednego z twitterowiczów w powrót AirPower. Wydaje się jednak, że tacy żartownisie jednak mądrzej komponują swoje fake newsy.