Apple

Apple, pora zacząć bać się Androida i zrobić coś z iOSem, bo zostaniesz w tyle

KM
Kamil Mizera
30

Tak, wiem, teza nad wyrost, wręcz kontrowersyjna. Zaraz odezwą się głosy, że o czym ja piszę, przecież iOS ma się dobrze, iPady i iPhone’y sprzedają się jak ciepłe bułeczki, zyski Apple nigdy nie były większe, a z ekosystemem usług dodatkowych Google ze swoim Androidem może się schować. I wszystko t...

Tak, wiem, teza nad wyrost, wręcz kontrowersyjna. Zaraz odezwą się głosy, że o czym ja piszę, przecież iOS ma się dobrze, iPady i iPhone’y sprzedają się jak ciepłe bułeczki, zyski Apple nigdy nie były większe, a z ekosystemem usług dodatkowych Google ze swoim Androidem może się schować. I wszystko to prawda, ale do czasu. Bo, moim zdaniem, jeżeli Apple dalej będzie kontynuować swoją strategię drobnych kroczków, to może szybko zostać w tyle, czego mu nie życzę, bo sam mocno zakorzeniłem się w jego ekosystemie.

Wystarczy przytoczyć kilka ostatnich danych. Nie będę wspominał nawet o tym, ile obecnie dziennie jest aktywowanych urządzeń z Androidem na pokładzie, ale napiszę za to o tym, jak radzi sobie największych konkurent Apple na rynku smartfonów, czyli Samsung. Otóż firma ogłosiła niedawno, że w ciągu ostatnich 5 miesięcy sprzedała (shipment) blisko 30 milionów sztuk SGS3. Co więcej, sprzedaż tego telefonu wcale nie spadła po pojawieniu się na rynku iPhone’a 5. Jeżeli dodamy do tego, że już w tym momencie Samsung Note 2 poszedł w liczbie 3 milionów sztuk i zapewne podwoi wynik sprzedaży „jedynki”, która rozeszła się w liczbie 10 milionów, to widać, jak raźno postępuje sobie konkurencja, a kolejne premiery urządzeń od Apple nie mają już tak ogromnego wpływu na rynek, jak to miało miejsce jeszcze kilka lat temu.

Do danych tych warto dodać również informacje dotyczące udziału Apple w rynku tabletów. W porównaniu z 3 kwartałem 2011 roku w 2012 udział ten spadł do 50% z 59%. Dzielnie Apple goni Samsung, którego udział w rynku wzrósł do 18,4% z 6,5% w roku ubiegłym, a także Amazon, który ma obecnie udział, generowany niemal zupełnie na rynku amerykańskim, na poziomie 9%. Dane te nie obejmują oczywiście ostatniej premiery Apple, czyli iPada Mini i nowego iPada 4 generacji (choć wątpię, aby ten miał rozchodzić się jak ciepłe bułeczki). Firma niemal w ostatniej chwili dołączyła do wyścigu w segmencie 7 calowców i ma szansę ostro w nim zamieszać, choć cenowo nie jest szczególnie konkurencyjna, do chociażby Nexusa 7.

Liczby te pokazują, jak dobrze zaczyna sobie radzić androidowa konkurencja i choć, jak pisałem wyżej, Apple w najbliższym czasie nie musi się obawiać o swoje zyski, ani o to, czy ich sprzęt będzie kupowany, to dane te malują jasny obraz tempa rozwoju Androida oraz dynamiczny rozwój konkurencji, mogącej bezpośrednio ścierać się z Apple. O ile jeszcze parę lat temu każda niemal premiera „Nadgryzionego Jabłka” i iOSa była niczym świeży powiem na rynku, o tyle teraz Apple bardziej goni peleton niż mu przewodzi.

Widać to najdobitniej po iOS6. Tak naprawdę wersja ta nie przyniosła żadnych dużych zmiany w systemie, nie pchnęła go krok do przodu, nie ujawniła nowych funkcji, które miałyby się stać wzorem do naśladowania dla konkurencji. Poza nieudanymi mapami nic tak naprawdę ciekawego nie pokazano. Passbook, choć jest to interesująca aplikacja i ma spory potencjał, nie została tak naprawdę stworzona dla użytkowników, ale dla reklamodawców i firm. Dla użytkowników ciekawszym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie NFC do płatności zbliżeniowych, ale tego wciąż nie ma (choć akurat w tym przypadku wydaje mi się, że Apple dobrze robi czekając na rozwój i popularyzację tej usługi). Siri, które w 2011 roku zachwycało, dziś rozwija się tak powoli, że wręcz stoi w miejscu, gdy tymczasem Google prezentuje swoje Now i pcha je do przodu. Nowy iOS nie wniósł prawie nic nowego, poza sporą liczbą błędów, które niedawno Apple naprawiało za pomocą aktualizacji. W porównaniu z tym, co dzieje się w świecie Androida, iOS jakby zatrzymał się w rozwoju.

Siła Androida tkwi w tym, że jest darmowy i da się wgrać go niemal na wszystko, dlatego zawsze będzie „liczebniejszy” niż iOS. Apple zdaje sobie z tego sprawę i wcale nie zamierza z tym walczyć, strategia sprzedażowa firmy jest zupełnie inna i nie mam wątpliwości, że na swoje Apple wyjdzie. Jednak jak długo jeszcze stosowana będzie metoda drobnych kroczków, która obecnie przypomina bardziej

stanie w miejscu? Apple powoli zmienia swój hardware i software, nawet ostatnie przejście na większy ekran i zupełne odświeżenie wyglądu iPhone’a nie wzbudziło aż takich emocji, gdyż w rzeczywistości był to ruch bardzo zachowawczy i nieprzystający do tego, co obecnie dzieje się na rynku. Apple straciło swoją moc wyznaczania standardów i trendów, i w tym tkwi największe zagrożenie dla firmy. Może Samsungi nie są tak designersko dopieszczone, może Android nie jest szyty na miarę, ale cisza panująca po drugiej strony barykady wcale nie służy Apple.

Osobiście sam już wkrótce będę szykował się do wymiany telefonu. Jeszcze do niedawna nie brałem pod uwagę żadnej innej opcji, niż iPhone, który w moim mniemaniu sprawdził się idealnie. Ale po raz pierwszy od dawna zacząłem się zastanawiać nad powrotem do Androida. Bo choć iOS służy mi dobrze, to gdy obserwuję, jaki przeskok uczyniło Google w rozwoju swojego systemu mobilnego w zaledwie rok, to jestem pod wrażeniem. W porównaniu ze zmianami w iOSie, tę różnicę można by mierzyć w latach świetlnych (metaforycznie rzecz jasna). To, co wciąż mnie odrzuca od samego Androida to fakt, że użytkownik, który kupuje nawet topowy model za duże pieniądze, do końca nie może być pewien, jak zachowa się ten system na jego urządzeniu i czy będzie zawsze zachowywać się tak samo. Pod tym względem iOS bije Androida na głowę, bo szyty na miarę system daje mi pewność, że mój telefon będzie działać, tak, jak tego od niego wymagam. W dniu, w którym Google zaoferuje hardware z idealnie dopasowanym do niego systemem, skrojonym tylko pod niego, będzie dniem, w którym pożegnam się z Apple. No chyba, że ostatnie przetasowania w tej firmie sprawią, że iOS7 w końcu się zmieni. Oby, bo moim zdaniem, jest to Apple niezwykle potrzebne, gdyż powoli z firmy, która zachwycała innowacjami i lśniła na tle innych, staje się jedną z wielu firm do wyboru i wtapia się w tło.

Fota: Android Authority

Partner sekcji mobilnej:


Alternatywna zawartość w przypadku braku flash-a

Patronem sekcji Mobile jest Sony Mobile, producent Xperia™ T – smartfona sprawdzonego przez Jamesa Bonda. Xperia T wyposażona została w najlepszy ekran HD o przekątnej 4,6 cala z technologią Mobile BRAVIA® Engine oraz doskonały aparat fotograficzny o rozdzielczości 13 MP z funkcją fast capture.

Smartfon napędza dwurdzeniowy procesor najnowszej generacji o taktowaniu 1,5 GHz, zapewniający dłuższe życie baterii, szybkie działanie i ultra-ostrą grafikę.


 
 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu