33

Nie, Apple nie zrobi składanego smartfona, bo to nie ma sensu

Co jakiś czas trafiam w sieci na informacje o tym, że Apple pracuje nad składanym smartfonem i może jeszcze nie dziś, nie jutro, ale już niedługo otrzymamy iPhona w takiej właśnie formie. Moim zdaniem nie otrzymamy, a na pewno nie na przestrzeni kolejnych kilku lat.

Listopad 2020, otwieram zagraniczne portale technologiczne i czytam, że „już niedługo składany iPhone stanie się faktem„. Jakaś tajwańska firma donosi, że Apple wypuści składany smartfon już w 2022 roku. Samsung zostanie dostawcą ekranów. Na dowód opisywane są zależności między poszczególnymi firmami dostarczającymi podzespoły, a wynika z nich tyle, co nic. Wspomina się również o patencie Apple z początku 2020 roku, zgodnie z którym firma tworzy unikalny zawias pozwalający obu ekranom utrzymać krzywiznę kiedy smartfon jest zamknięty, a to z kolei sprawi, że zmniejszą się na nich napięcia. Wiecie, jak to jest z patentami – sam je często wrzucam na Antyweb i naprawdę na palcach jednej ręki mogę policzyć finalne produkty czy rozwiązania, które się z nich zrodziły. A i tak większość palców nie zostałaby wykorzystana. Może faktycznie jakiś zespół w Apple pracuje nad składanym iPhonem, tego wykluczyć nie można. Ale strzelam też, że są zespoły, które codziennie przyglądają się również innym rozwiązaniom czy produktom i duża część z nich na zawsze zostanie w przysłowiowej szufladzie. Powodów, przez które do sprzedaży nie trafi składany iPhone jest moim zdaniem kilka i jestem bardzo ciekawy, czy uznacie je za sensowne i logiczne.

Apple już dawno przestało wyznaczać trendy

Za amerykańską firmą cały czas ciągnie się opinia innowatora. A jeśli nawet czegoś nie wymyśliło, to udało się pomysł czy produkt spopularyzować i doprowadzić (że tak powiem) do perfekcji. Tak było z pierwszym iPhonem, który nie był pierwszym smartfonem, ale to jednak właśnie on rozpoczął erę tego typu urządzeń. iPad? To samo, to Apple spopularyzowało tablety i – co ciekawe – w zasadzie tylko Apple cały czas zarabia na tym segmencie duże pieniądze i tworzy kolejne, coraz bardziej rozwinięte urządzenia. Niektórzy producenci wciąż mają swoje tablety, ale chyba tylko Samsung jeszcze wierzy, że warto nad nimi pracować. Apple Watch? To najpopularniejszy smartwatch na świecie. Wiem, że w dużej mierze chodzi o skalę sprzedaży, ale to właśnie Apple wiedziało jak spiąć go z pozostałymi urządzeniami, by stał się nieodłącznym elementem większego sytemu. A i o tym ekosystemie warto wspomnieć, bo nikt inny nie ma (póki co) tak prężnie działającego organizmu.

No tak, tylko co z tego, skoro najważniejsze dla firmy smartfony są od lat daleko w tyle za Androidem. iPhone 12, nawet w modelu iPhone 12 Pro wciąż ma wyświetlacz z odświeżaniem 60 Hz, co w 2020 roku jest wręcz śmieszne. Z notcha wszyscy już dawno zrezygnowali, w iPhonie wciąż jest. Szybkie ładowanie? Wielokrotnie tańsze chińskie smartfony z Androidem zjadają iPhone 12 Pro na śniadanie. W zasadzie jakakolwiek innowacja w świecie smartfonów trafia do użytkowników iPhonów z dużym opóźnieniem albo nie trafia w ogóle. I naprawdę mam uwierzyć, że tak duże przedsięwzięcia jak składany ekran miałoby pojawić się w iPhonie kiedy w 2020 roku nawet model Pro nie dostał nic więcej niż 60 Hz odświeżania ekranu? Kiedy byłem mały, dzieciaki miały takie powiedzenie odginając powiekę – „jedzie mi tu czołg?

Składany smartfon? To się przecież nie sprzeda

Analitycy, czy jak wolicie spekulanci, z Gartner twierdzą, że do 2023 roku składane smartfony będą stanowić nie więcej niż 5% rynku telefonów premium. I choć do 2025 roku może się ich sprzedać (a raczej trafić do sklepów) aż 100 milionów, to jednak choć wynik wydaje się duży, do 1,38 miliarda sprzedanych w 2019 roku wszystkich smartfonów nie ma nawet startu. A obstawiam, że w takich wyliczeniach i tak brane było pod uwagę zwiększające się zainteresowanie składakami, którego na razie nie widać. Fakt, Galaxy Z Fold 2 jest dużo lepszy od pierwszego Galaxy Fold, ale nie zauważyłem, by po jego premierze zainteresowanie „normalnych” ludzi tego typu urządzeniami się zwiększyło.

Dlaczego o tym wspominam? Bo od jakiegoś czasu ewidentnie widać, że Apple doskonale wie jakie są potrzeby rynku i ogromny wręcz sukces iPhone XR czy iPhone 11 potwierdza tę śmiałą tezę. Mam wrażenie, że firma przestała skupiać się na innowacyjności właśnie ze względu na chęć jak najlepszego nasycenia rynku produktami, które ludzie chcą kupować. A umówmy się – kto niby chce kupować ultradrogie składaki? Z takiego ekonomicznego punktu widzenia nie ma więc sensu inwestowania ogromnych pieniędzy w badania, testy, a później produkcję urządzeń, których nikt nie będzie kupował albo klienci będą stanowić ułamek klientów normalnych iPhonów, słuchawek, czy zegarków. Szczególnie kiedy najtańsze modele smartfonów (iPhone 11, a pewnie i iPhone 12 oraz iPhone SE 2020) sprzedają się fantastycznie i generują dla firmy ogromne pieniądze. Applowi dużo bardziej opłacałoby się zrobić jeszcze jakiś tańszy smartfon niż poszerzać półkę premium.

Mają przecież iPada

Składany smartfon to taka hybryda telefonu i tabletu. Czy Applowi może na niej zależeć jeśli łączy dwa elementy dwóch urządzeń, które firma ma w portfolio i z sukcesem je sprzedaje? Przecież lepiej żeby ludzie kupili i iPhona, i iPada, spięli je w ekosystem i używali zamiennie zamiast korzystać tylko z jednego produktu. Niby Samsung też ma tablety, ale w ogóle androidowy rynek tych urządzeń ma się słabo, więc trudno tu mówić o ważnych dla firmy produktach.

Usługi na topie

Zauważyliście na pewno, że Apple coraz więcej pieniędzy zarabia na usługach. To wciąż zdecydowanie mniej niż na sprzęcie, ale moim zdaniem pieniądze i zainteresowanie firmy idzie teraz przede wszystkim w tym kierunku, co w sumie mogłoby tłumaczyć brak innowacji w iPhonach, które niektórzy nazywają jedynie sprzętami do korzystania ze wspomnianych usług, a nie produktem samodzielnym. Jest tu miejsce na składaka, który cokolwiek by usługom pomógł? No nie bardzo, szczególnie, że firma ma wspomnianego iPada (i to w sumie sporo iPadów) oraz AppleTV. Tak samo przecież było z konsolą do gier Apple – tyle się o niej mówiło, a jednak firma zdecydowała się na usługę z grami mobilnymi (Apple Arcade), bo już ma zestaw urządzeń, na których można z niej korzystać. Rozkładany/składany smartfon niczego tu nie zmieni.

I w sumie wszystko co napisałem stawia w mojej głowie jedno pytanie – po co w zasadzie Samsung, Huawei i Motorola stworzyły składane smartfony? Rozumiem, że chcą pchać technologię do przodu, zmieniać branżę – ale w sumie poza tymi górnolotnymi hasłami niczego więcej te urządzenia nie robią.