Apple

Apple na bilion, czyli miłe złego początki?

MS
Maciej Sikorski
17

Kilka godzin temu pisałem o bardzo wysokiej wycenie firmy Uber. Po kolejnej rundzie finansowania może ona wynieść nawet 40 mld dolarów. Dużo. Ale ten wynik blednie, gdy zestawi się go z sumą 700 mld dolarów, na jakie wyceniane jest dzisiaj Apple. Korporacja z Cupertino odciągnęła uwagę od Ubera i sk...

Kilka godzin temu pisałem o bardzo wysokiej wycenie firmy Uber. Po kolejnej rundzie finansowania może ona wynieść nawet 40 mld dolarów. Dużo. Ale ten wynik blednie, gdy zestawi się go z sumą 700 mld dolarów, na jakie wyceniane jest dzisiaj Apple. Korporacja z Cupertino odciągnęła uwagę od Ubera i skłoniła do zadawania pytania o przebicie granicy biliona dolarów.

Gdy ze Stevem Jobsem było już naprawdę źle, zastanawiałem się, jak rynek będzie na to reagował. Kiedy oddał stery w firmie swojej prawej ręce (Tim Cook) wstrząsu na giełdzie nie było i kurs akcji Apple nie uderzył o ziemię, ale nie brakowało wówczas głosów, że Jobs będzie po prostu rządził z tylnej kanapy. Ten argument zniknął wraz z informacją o śmierci legendarnego CEO. Czy od czasu jego odejścia kapitalizacja Apple zmniejszyła się? Nie, stało się wręcz odwrotnie. Korporacja drożała w oczach i została najdroższą firmą notowaną na amerykańskiej giełdzie (lub jakiejkolwiek innej giełdzie).

Wyprzedzenie na tej płaszczyźnie Microsoftu czy Google, pokonanie naftowego giganta Exxon Mobil to spore osiągnięcia, ale akcjonariuszom, mediom i analitykom przestają wystarczać. Przecież w tym świecie trzeba cały czas rosnąć. Po Apple oczekuje się teraz, że ich kapitalizacja wyniesie ponad bilion dolarów. I to już za kilka miesięcy. Skoro rynek wymaga, to pozostaje rosnąć. Podstawy ku temu są bardzo dobre - kilka dni temu pisałem, że w czwartym kwartale amerykanki producent sprzętu elektronicznego będzie błyszczeć. Ich sztandarowy produkt, czyli iPhone sprzeda się w nakładzie, którego wcześnie firma nie notowała. Będzie rekordowa sprzedaż, będą rekordowe zyski. Na konta znowu wpłyną miliardy dolarów. Euforia zapewne zostanie odpowiednio wykorzystana.

Do dyskusji o wysokiej kapitalizacji Apple, włączono motyw innego gracza z branży IT, który kiedyś był wyceniany nawet wyżej. Chodzi o Microsoft. Co prawda najwyższa kapitalizacja korporacji z Redmond była niższa, niż obecne 700 mld Apple, ale należy do tego dorzucić inflację. Okaże się, że imperium Gatesa wyceniane było na ponad 870 mld. Co jest w tym najciekawsze? Czas, w którym Microsoft wdrapał się tak wysoko. Był rok 1999. Chyba nie muszę nikomu przypominać, co stało się potem z kapitalizacją Microsoftu i innych firm z branży IT. W przypadku niektórych już nawet nie można mówić o kapitalizacji, bo padły.

Może to szukanie dziury w całym i typowe widły z igły. Może Apple rzeczywiście jest warte te 700 mld dolarów albo nawet i bilion dolarów. Wycena Ubera nie jest przesadzona, a Facebook wcale nie szastał kasą kupując aplikację za kilkanaście miliardów. Specjalistą nie jestem, na Wall Street nie pracuję, w Dolinie Krzemowej nie działam. Wiem jednak, że historia lubi się powtarzać, a ludzie nie wyciągają wniosków z udzielanych przez nią lekcji. Niech zatem rośnie dalej - przekonamy się, gdzie dojedziemy.

Źródła grafik: finance.yahoo.com, Apple

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

ApplegiełdaKapitalizacja