Biznes

40 mld dolarów Ubera. Złoty interes albo wielka bańka

MS
Maciej Sikorski
11

Uber wywołuje spore emocje - nie tylko w Polsce, to powszechne zjawisko. U nas nawet dość ograniczone, bo zasięg usługi nie jest na razie zbyt duży. Projekt ma wielkich zwolenników i zaciekłych przeciwników: ci pierwsi mówią o wojnie wypowiedzianej nieuczciwym taksiarzom i normalizacji cen, ci drudz...

Uber wywołuje spore emocje - nie tylko w Polsce, to powszechne zjawisko. U nas nawet dość ograniczone, bo zasięg usługi nie jest na razie zbyt duży. Projekt ma wielkich zwolenników i zaciekłych przeciwników: ci pierwsi mówią o wojnie wypowiedzianej nieuczciwym taksiarzom i normalizacji cen, ci drudzy o wyzysku, braku kompetencji, wolnoamerykance w najgorszym wydaniu. Dyskusja trwa, a firma... rośnie. Według najświeższych doniesień, Uber może być niedługo wyceniany nawet na 40 mld dolarów.

Zaledwie kilka miesięcy temu amerykański startup pozyskał od inwestorów ponad miliard dolarów, dzięki czemu wycena firmy sięgnęła pułapu 17 mld dolarów. Wielki skok, ponieważ w roku 2013 było to zaledwie kilka miliardów. Niektórzy przekonywali, że wycena na takim poziomie jest jak najbardziej uzasadniona, inni przecierali oczy ze zdumienia. Ciekawe, co powiedzą, gdy Uber zainkasuje kolejny miliard (przynajmniej) w nowej rundzie finansowania i prawdopodobnie zostanie wyceniony na ponad 35 mld dolarów (wskazywane są widełki 35-40 mld dolarów)? A to nie jest szczyt możliwości:

This would be one of the richest “venture capital” rounds in history (Facebook still holds the crown), and likely mean that investors expect Uber to eventually go public at a valuation of at least $100 billion. [źródło]

Rośnie nam zatem nowa gwiazda, biznes, który w krótkim czasie stał się warty grube miliardy dolarów. Prawdziwy amerykański sen. Pojawia się oczywiście pytanie, czy nie rośnie nam kolejna bańka, która huknie bardzo głośno za jakiś czas i narobi na rynku wielkich problemów? Przecież cały czas mówimy o firmie, której działalność sprowadza się do aplikacji mobilnej. Wiele osób za szaleństwo uznało wydanie przez Facebooka kilkunastu miliardów dolarów za WhatsApp, w tym przypadku mowa o znacznie wyższej sumie.

Można oczywiście przekonywać, że inwestorzy nie pchaliby się z pieniędzmi w biznes, który nie ma przed sobą perspektyw. Można przywołać przykład Facebooka - rzesze ludzi (w tym ja) uważały, iż wycena serwisu społecznościowego jest mocno przesadzona, a z czasem okazało się, że jest jeszcze pole do wzrostów. Dlaczego podobnie nie miałoby być z Uberem? Jakiś czas temu pisałem o pozyskiwaniu pieniędzy od inwestorów przez Xiaomi, które również może być niedługo warte kilkadziesiąt miliardów dolarów. Wówczas nie wydawało mi się to aż tak dziwne, więc skąd teraz wątpliwości? Po prostu uważam tamten biznes za bardziej stabilny, niż aplikację z Kalifornii.

Wysoka wycena Ubera może być prezentem dla innych startupów, ponieważ w jakimś stopniu podniesie także ich wartość, przyciągnie do tego biznesu jeszcze większe pieniądze. Jeśli jednak coś pójdzie nie tak i skończy się na bolesnym upadku, to sektor może przeżyć szok, sporo firm straci i to dużo. Robi się coraz większa loteria - niektórzy tylko na to czekali, możliwe, że wielu będzie takich, którzy ostatecznie będą rwać włosy z głów...

Źródło grafiki: uber.com

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

finansowanieuberWycena