138

Kabel w iPhone’ach w końcu nie będzie pękał od patrzenia. „Brawo” Apple…

lightning apple
"Jest szansa, że po 10 latach kable Apple przestaną pękać od normalnego użytkowania". To, co u innych producentów skończyłoby się skandalem, u Apple uchodzi na sucho...

To zaskakujące, jak wiele rzeczy ludzie są w stanie wybaczyć niektórym markom. Jedną z takich firm, której moim zdaniem absolutnie wszystko uchodzi na sucho, jest Apple. To, ile antykonsumenckich posunięć ma za sobą ta firma za każdym razem mnie zaskakuje. Od tworzenia sprzętów w taki sposób, by użytkownicy nie mogli ich sami naprawiać, przez celowe postarzanie produktów, a na wadach samych produktów kończąc. Słaba bateria, niskiej rozdzielczości ekrany, bendgate, antenagate. Co więcej, wciąż utrzymuje się przeświadczenie, że produkty Apple „po prostu działają”, czemu przeczy szereg doświadczeń, jak chociażby Kamila. I co gorsze, takie działanie sprzętów nie było wpadką, a celowym działaniem firmy, o czym możecie przeczytać tu. To wszystko nie sugeruje, że mamy do czynienia z produktami „premium”, a jednak, patrząc po słupkach sprzedaży, iPhone’y, Apple Watche, słuchawki i wszystko inne od Apple sprzedaje się świetnie. To tylko pokazuje, ile tej marce ludzie są w stanie wybaczyć.  Jednak jednej rzeczy, której zrozumieć nie jestem w stanie zrozumieć, jest to, że użytkownicy przez lata pozwalali na to, by do sprzętu za ponad 1000 dolarów dodawane były kable takiej jakości, że ich żółknięcie i rozpad nie były kwestią „czy” tylko „kiedy”.

Apple naprawiło swoje kable. Wielbiciele iPhone’ów wstrzymali dech

O tym, że Apple planuje wymienić wadliwe kable było wiadomo od nieco ponad miesiąca, jednak teraz dopiero zobaczyliśmy, jak mają wyglądać:

lightning apple

Problem polega na tym, że naprawa ewidentnej usterki zajęła firmie… 10 lat. Tak, gumowe, psujące się kable zadebiutowały w 2010 r.  i od tamtego czasu firma nie tylko miała czelność sprzedawać wadliwe produkty, ale też – liczyć sobie za nie drakońskie kwoty. Jeżeli klient chciał w sklepie Apple kupić metrowej długości kabel USB-C na Lightning, musiał wydać 100 zł! 100 zł za coś, co bardzo szybko stanie się elektrośmieciem. Oczywiście, większość kupujących wyposażała się w okablowanie za ułamek tej kwoty w elektromarkecie, aczkolwiek tutaj pojawia się ryzyko związane z uszkodzeniem urządzeń Apple.

Dlatego też na wszystkich forach i blogach poświęconych technologii temat nowych kabli nie przeszedł bez echa. Reakcje – w dużej mierze pozytywne, tak jak tu. I to chyba dziwi mnie najbardziej. Bo kabel, który się nie rozpada to nie „miły dodatek do telefonu” czy coś, na co można wymienić „brak ładowarki w zestawie”. Dostarczanie wysokich jakościowo komponentów to dla mnie obowiązek, jeżeli za telefon śpiewa się takie kwoty. Przecież gdyby Samsung przez 10 lat borykał się z tak kompromitującym problemem, zostałby zjedzony przez kompentujących. Przy okazji każdej premiery nie byłoby innego tematu niż to, czy wraz z telefonem jest nowy kabel. Tymczasem u Apple beznadziejne kable nigdy nie były aferą, a ludzie przeszli nad nimi do porządku dziennego.

Ale tak jak wspomniałem na samym początku – Apple wybaczy się wszystko.

Źródło 1, 2