17

Apogeum bełkotu – Nobel dla Twittera

Mark Pfeifle (doradca do spraw bezpieczeństwa byłego prezydenta Busha) w dziwnym stanie podniecenia wypowiedział się publicznie sugerując, że Twitter i jego autorzy zasługują na nagrodę Nobla (pełny tekst z genezą i przemyśleniami prowadzącymi do takiego wniosku znajduję się na csmonitor.com) When traditional journalists were forced to leave the country, Twitter became a window for the […]

Mark Pfeifle (doradca do spraw bezpieczeństwa byłego prezydenta Busha) w dziwnym stanie podniecenia wypowiedział się publicznie sugerując, że Twitter i jego autorzy zasługują na nagrodę Nobla (pełny tekst z genezą i przemyśleniami prowadzącymi do takiego wniosku znajduję się na csmonitor.com)


When traditional journalists were forced to leave the country, Twitter became a window for the world to view hope, heroism, and horror. It became the assignment desk, the reporter, and the producer. And, because of this, Twitter and its creators are worthy of being considered for the Nobel Peace Prize.

Nie będę już przytaczał mojej opinii na temat spontanicznej reakcji na Twitterze odnośnie wydarzeń w Iranie, natomiast posunięcie się do tego typu tekstów jest moim zdaniem apogeum bełkotu na temat tego serwisu.

Można znosić dzielnie rozprawki na temat rewolucji związanej z twitterem, zachwycać się kolejnym podrzędnym aktorem który założył sobie na nim konto czy też zdjęciami z lądującego awaryjnie samolotu ogłaszając je za koniec tradycyjnego dziennikarstwa – ale z Noblem jeszcze do tej pory nikt nie wypalił?

Prasie i zagranicznym blogom to jednak wystarczy – mój do niedawna ulubiony blog readwriteweb.com również zabrał głos w tej sprawie i niestety jest już coraz gorze. Wprawdzie nawet na RWW nikt raczej nie wierzy w taki absurd jak nagroda Nobla dla twittera to jednak w tytule pojawia się ..” Maybe Not Yet, But It Could Someday”. Dalej możemy przeczytać istny poemat na temat cudu technologi jakim jest Twitter i tego jak zmieni on świat.

Nie wiem czy nie jestem za bardzo przeczulony, ale wydaje mi się, że niektórzy są w stanie permanentnego orgazmu, który z jakichś niewyjaśnionych powodów trwa i trwa i nie może się u nich zakończyć. Przy czym podczas jego trwania mówią i robią wszystko tylko po to aby przedłużyć ten ubogi stan w którym jak wiem funkcje odpowiedzialne za myślenie są absolutnie zbędne i przeważnie wyłączone.
Pytanie co się stanie jak orgazm się zakończy i przypomną sobie jak się jeszcze przed chwilą zachowywali?

Czytając coraz więcej bełkotliwych zachwytów nad Twitterem cieszę się, że Polacy są pragmatykami. Wprawdzie dajemy się ponieść entuzjazmowi i modzie idącej z za granicy to jednak nasz wrodzony sceptycyzm broni nas czasami od popłynięcia z falą absurdu.