6

Właśnie na taką aplikację czekałem

Mówi się, że "do wszystkiego jest appka". Są jednak usługi, które wciąż nie doczekały się w naszym kraju dedykowanych aplikacji. Co jest o tyle dziwne, że w dzisiejszych czasach niektóre z nich bazują przede wszystkim na internecie.

Jeśli kiedykolwiek myśleliście o zmianie stylu życia na bardziej sportowy, zrzuceniu zbędnych kilogramów czy poznaniu tajników ćwiczenia chociażby na siłowni – jedną z opcji jest pomoc trenera osobistego. To trochę droga na skróty, coś jak mikrotransakcja w grze. Oczywiście cała praca i tak będzie wykonana przez Was, to Wy wylejecie pot, to Wy będziecie musieli sobie odmawiać smakołyków – ale dla wielu osób pomoc trenera osobistego jest wręcz niezbędna. Samodzielne dochodzenie do tajemnic odpowiedniego treningu to żmudna droga, podczas pokonywania której potrafią odpaść nawet z pozoru wytrwałe osoby. No, ale coś za coś – ułatwienia i pomoc kosztują.

No dobrze, tylko gdzie znaleźć tego trenera

To dobre pytanie, na które jest kilka odpowiedzi. Pierwszy sposób – poczta pantoflowa. Skuteczny, bo trener z polecenia najprawdopodobniej będzie świetnym wyborem. Kogoś może zaproponować siłownia, możecie szukać odpowiednich osób na sportowych forach dyskusyjnych, Facebooku czy Twitterze. Szkoda tylko, że nie ma do tego aplikacji.

A w zasadzie nie było w naszym kraju, bo już jest i sam nie kryłem zaskoczenia, kiedy na moją skrzynkę pocztową przyszła prasówka dotycząca AllSporter. Jak to w przypadku młodych appek bywa, trzeba będzie pewnie poczekać aż wszystko się rozkręci, ale założenia bardzo mi się podobają. Postanowiłem więc ją pobrać.

Zalogowałem się przez Facebooka i na początek mały zgrzyt – kod weryfikacyjny i okno wymagające wpisania numeru telefonu. Ok, zaryzykuję – jeśli potem będę dostawał spam, nie omieszkam o tym wspomnieć w aktualizacji artykułu.

Zaznaczę jednak na samym początku, że mieszkam na warszawskim Mokotowie, niedaleko mnie są 4 duże siłownie, może się więc okazać, że w Waszych miastach i miejscowościach mapka będzie świecić pustkami – w samej stolicy wygląda to natomiast całkiem nieźle. Pod swoim domem znalazłem kilka zajęć Yogi i kilka ofert trenerów personalnych. Zaraz obok wyświetliło mi się natomiast ogłoszenie pod nazwą „Nagranie Video dla zawodnika” – cieszę się, ale chyba nie skorzystam, to jeszcze nie ta forma :). Co ciekawe nie było to ogłoszenie z okolicy – mapa przeniosła mnie dobrych 10 kilometrów dalej. Może ze względu na podobną tematykę, a może to jakiś błąd w doborze ofert na dolnej szpalcie propozycji.

Aplikacja na pierwszy rzut oka wydaje się intuicyjna, nie ma jednak witającego użytkownika samouczka wyjaśniającego do co do czego służy – trochę szkoda. Zasadniczo jednak nie powinniście mieć z nią problemu. Na mapce klikacie ikonę, czytacie opis usługi, wybieracie liczbę osób, którą chcecie zapisać, ustalacie przedział czasowy i wybieracie datę zajęć. Można się rozliczać bezgotówkowo, używając PayPala i PayU.

Jest też oczywiście druga strona, czyli profil trenera/szkoleniowca. AllSporter pozwala stworzyć własny profil oraz dodawać ogłoszenia o prowadzonych treningach. Jest tu system ocen i recenzji, co ma w założeniu budować osobistą markę trenera – co ważne rejestracja i publikowanie zgłoszeń jest darmowe. Ciekawy jetem natomiast jak AllSporter zarabia. Nie widzę tu popupów reklamowych, informacja prasowa nie wspomina o profilach promowanych po uiszczeniu opłaty.

Oszczędzamy trenerom czas i pozwalamy jeszcze bardziej skupić się na budowaniu formy podopiecznych.

– mówi odpowiedzialny za aplikację Michał Polanowski.

Mam nadzieję, że trenerzy są jakoś weryfikowani i aż mnie kusi żeby założyć tam własne konto, choć o trenowaniu innych nie mam bladego pojęcia, nie posiadam również żadnych certyfikatów czy odbytych szkoleń. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby założenie profilu Paweł Winiarski – trener personalny przebiegło szybko sprawnie i bez jakiejkolwiek weryfikacji.

Aplikacja ma dwie fajne dodatkowe opcje – powiadomienia, które zapewne przydadzą się zapominalskim. Jest też wewnętrzny komunikator, który ma służyć szybkiemu i łatwemu kontaktowi na linii trener-klient. Czy potrzebny w dobie Messengera, którego praktycznie wszyscy używają? Dobre pytanie.

Usługa działa też z poziomu strony internetowej, miło.

Można też wypożyczać sprzęt

AllSporter dodatkowo rozwiązuje problem braku sprzętu treningowego. Każdy, kto ma sprzęt sportowy, może wstawić go do AllSporterowej „wypożyczalni” i wynająć innym użytkownikom. Już teraz dostępne są rowery, kije golfowe narty i deski snowboardowe, na które właśnie zaczął się sezon, a w najbliższej przyszłości nawet jachty!

– czytam w prasówce.

Brzmi fajnie i możliwe, że niektórzy zdecydują się na korzystanie z aplikacji nie ze względu na oferty trenerów, ale właśnie możliwość szybkiego wypożyczenia sprzętu.

Czy AllSporter odniesie sukces? Trudno ocenić, pomysł sam w sobie jest ciekawy i wygląda to dobrze. Na pewno lepiej niż 100 pobrań, o których informuje androidowy sklep. Skoro jednak są tam profile trenerów i zajęcia z mniej popularnych aktywności fizycznych, to jest nadzieja na rozkręcenie tematu. Trzeba jednak pamiętać, że dzisiejsi trenerzy personalni (z certyfikatami/doświadczeniem lub bez) potrafią atakować z każdej strony i to dla nich po prostu kolejne, mało istotne miejsce do umieszczenie ogłoszenia.