18

Android: system o wielu twarzach

Android deklasuje konkurencję – taki był wydźwięk jednego z wczorajszych wpisów. Trudno nie zgodzić się z tym twierdzeniem, gdy spojrzy się do tabelek przygotowanych przez firmę IDC: 4 na 5 smartfonów wypuszczanych na rynek ma na pokładzie zielonego robota. Tylko czy to jest ten sam, jednolity Android? I czy nad tym wszystkim czuwa Google? Pisałem […]

Android deklasuje konkurencję – taki był wydźwięk jednego z wczorajszych wpisów. Trudno nie zgodzić się z tym twierdzeniem, gdy spojrzy się do tabelek przygotowanych przez firmę IDC: 4 na 5 smartfonów wypuszczanych na rynek ma na pokładzie zielonego robota. Tylko czy to jest ten sam, jednolity Android? I czy nad tym wszystkim czuwa Google?

Pisałem wczoraj, że Android nie ma konkurenta: iOS, który zajmuje drugą pozycję w tym biznesie kontroluje kilkanaście procent rynku, zielony robot około 80%. Przepaść. Google może mówić o swojej totalnej dominacji i hegemonii. Sęk w tym, że wpływów Androida nie można do końca utożsamiać z wpływami Google, a mówiąc o silnym Androidzie nie wskazujemy na jednolity system. Androidów jest wiele i to z różnych względów, na różnych płaszczyznach. Pierwszy podział jaki przychodzi do głowy dotyczy aktualizacji, kolejny to wersje producentów, nakładki, jakich używają, by zrealizować swoje cele i wyróżnić się na tle konkurencji. To już jest sporo odmian Androida, ale Google nadal ma nad tym dużą kontrolę, potrafi czerpać korzyści i ze starszych smartfonów HTC i z nowszych modeli Motoroli. Kasa się zgadza. Możliwe jednak, że na tym pięknym obrazku zacznie się pojawiać coraz większa rysa.

Owa rysa to poczynania chińskich producentów smartfonów, szerzej chińskich firm, które niby korzystają z Androida, ale nie dają Google tyle, ile daje mu np. Samsung. Xiaomi czy Meizu rosną w siłę, a to wcale nie musi cieszyć korporacji z Mountain View. Pierwsza firma sama określa się mianem biznesu internetowego, a nie producenta sprzętu. Nie ukrywa, że chce zarabiać na sofcie i treściach, nie na samych urządzeniach, więc te sprzedaje praktycznie bez zysku. Ta strategia się sprawdza – klientów przybywa, będą zostawiać coraz więcej pieniędzy w sklepie z aplikacjami i contentem Xiaomi. Co ma z tego Google? Niewiele. A przecież to środowisko Androida.

Meizu to kolejny ciekawy gracz, ostatnio zainwestowała w nich chińska Alibaba. W tym przypadku także mowa o Androidzie i też możemy założyć, że ewentualny sukces projektu nie przyniesie Google zbyt wielu korzyści. W tabelkach IDC nadal będą to wyniki Androida (chyba), lecz trudno będzie mówić o jednolitej platformie kontrolowanej przez Google – ich usługi będą sukcesywnie wycinane, stanie się to szczególnie bolesne, gdy wspomniani chińscy gracze zaczną wychodzić z powodzeniem poza granice Państwa Środka. Może dołączą do nich inne firmy, może nie będą to tylko producenci z Chin.

Nie stwierdzę oczywiście, że mobilne Google się kończy, że Android wymyka im się z rąk, ale mogę napisać, że największym zagrożeniem dla tej firmy nie jest Windows Phone czy iOS, lecz tarcia na Androidowym polu, usamodzielnianie się niektórych graczy i rzucanie przez nich rękawicy w stronę Google. W Chinach sprawa może być już przegrana, więc Google zabrało się jakiś czas temu za walkę o Indie, rynek, który nie jest jeszcze zagospodarowany, a który może się pochwalić miliardem klientów. Poprzednie miesiące pokazały już jednak, że lekko i łatwo nie będzie, bo nie tylko Google chce tam zrobić biznes. Zapowiada się zatem bardzo ciekawe rozdanie.