7

Amerykańscy i brytyjscy szpiedzy w World of Warcraft i Second Life. Xbox Live pod kontrolą

Specjalne oddziały do inwigilowania Hordy? Ukryci podwójni szpiedzy-trolle? Rekrtutowanie na donosicieli Pandarenów? To nie żarty – amerykańskie i brytyjskie agencje bezpieczeństwa zupełnie poważnie podchodzą do sprawy monitorowania wirtualnych światów. Jeżeli gracie w sieciówki, możecie się spodziewać, że na Waszym serwerze są szpiedzy. Guardian, posiadający dokumenty dostarczone przez Edwarda Snowdena, podzielił się kolejnymi informacjami. Tym razem […]

Specjalne oddziały do inwigilowania Hordy? Ukryci podwójni szpiedzy-trolle? Rekrtutowanie na donosicieli Pandarenów? To nie żarty – amerykańskie i brytyjskie agencje bezpieczeństwa zupełnie poważnie podchodzą do sprawy monitorowania wirtualnych światów. Jeżeli gracie w sieciówki, możecie się spodziewać, że na Waszym serwerze są szpiedzy.

Guardian, posiadający dokumenty dostarczone przez Edwarda Snowdena, podzielił się kolejnymi informacjami. Tym razem do spółki z New York Timesem i Pro Publica – ktoś chyba spłacił właśnie dwa długi wdzięczności. Rzecz dotyczy się wirtualnych światów.

Słynna już amerykańska agencja NSA, a także brytyjskie GCHQ rozmieszczały swoich szpiegów w wirtualnych światach – szczególną uwagę zwracano na World of WarCraft i Second Life. Wedle raportu, przygotowanego w 2008 roku przez NSA – takie miejsca są potencjalną platformą komunikacji, mogącą służyć również werbowaniu terrorystów. W związku z tym, powołano do życia specjalnie komórki, które miały przeniknąć potencjalne struktury.

Agentów było podobno tak wielu, że powołano nawet specjalną jednostkę, która miała zajmować się koordynowaniem działań, aby przypadkiem grupy nie wchodziły sobie w drogę.

Jakby tego było mało, wedle informacji Guardiana NSA uzyskało też dostęp do bazy danych Xbox Live, w ramach której istnieje obecnie 48 milionów osób. Szczerze mówiąc, to dla mnie żaden szok – po tym jak dobijano się do naszych skrzynek mailowych i komunikatorów, miałoby mnie ruszać, że dane z innej, o wiele mniej „intymnej” usługi sieciowej nie są bezpieczne?

Tym bardziej, że jeżeli chodzi o kwestię gier wideo, to rzecz jest dosyć umowna, bowiem większość warunków użytkowania, które akceptujemy poprzez korzystanie z usługi, albo instalację gry, dalej firmom dosyć szerokie pole do manewru. Z drugiej strony, w interesie dewelopera leży, żeby nie nadużywać kompetencji, ponieważ może to odrzucić klientów. A już na pewno nikomu się nie podoba fakt, że szpiegować go mogą służby bezpieczeństwa. Jak zauważają trzeźwo dziennikarze, opracowujący ten temat – są o wiele lepsze, bezpieczniejsze sposoby komunikowania się w niecnym celu.

Do tej pory w sprawie rzeczonych doniesień wypowiedzieli się przedstawiciele Microsoftu i Blizzarda – obydwie firmy zadeklarowały, że nie wiedziały nic o działaniach NSA i były one podejmowane bez ich zgody (inną sprawą jest czy ta zgoda była w ogóle potrzebna, zdaje się, że nie). Twórcy Second Life odmówili komentarza.

Edward Snowden i afera NSA to dla zachodnich mediów niesamowita pożywka, a więc czysty zysk, ale z drugiej strony – trzeba oddać dziennikarzom, że się nie poddają i dzielnie publikują kolejne materiały, mimo że służby bezpieczeństwa niesamowicie utrudniają im życie (słynne najazdy i rekwirowanie dysków twardych).