Google

Google znowu zarobiło miliardy, ale to nie wystarczyło - akcje Alphabet mocno potaniały

MS
Maciej Sikorski
4

Powoli zaczynamy przyzwyczajać się do tego, że wyniki Google prezentowane są z etykietą "Alphabet". Po zmianach ogłoszonych w sierpniu ubiegłego roku i reorganizacji wielka firma znalazła się pod jeszcze większym parasolem. Jednak nadal widoczne jest to, że to ona odpowiada za olbrzymią część przychodów giganta - pozostałe biznesy rosną szybko, lecz do dużych liczb droga daleka. I niekoniecznie usłana różami: po wczorajszym raporcie kurs akcji Alphabet poszedł w dół. Co rozczarowało inwestorów?

Alphabet nie był wczoraj gwiazdą giełdy - firma niejednokrotnie czarowała na rynku i kurs jej akcji mocno rósł, ale wczoraj było inaczej, w handlu posesyjnym gigant mocno tracił. Czy to oznacza, że wyniki były złe? Nie, były bardzo dobre. Jednak nie tak dobre, jak prognozowali analitycy.

Przychody i zyski rosną. Wydatki też

Przychody giganta z Mountain View wyniosły w poprzednim kwartale blisko 20,3 mld dolarów. W porównaniu z analogicznym okresem roku 2015 oznacza to wzrost o 17%. Spodziewano się jednak rezultatów lepszych o około 100 mln dolarów. Zysk? Tu też mocny skok: z 3,5 do 4,2 mld dolarów. Ale liczono na więcej. Głośno zrobiło się o wynikach członu nazwanego "other bets" - to tam zebrano wszystkie ambitne projekty amerykańskiej firmy, tzw. moonshots. Straty na tym polu wzrosły z 633 do ponad 800 mln dolarów. Jedni stwierdzą, że firma niepotrzebnie wydaje coraz więcej na swoje zabawy, inni wskażą na przychody tej grupy biznesów: wzrosły z 80 do 166 mln dolarów. To dobra wiadomość, oznacza, że projekty rozkręcają się i mogą generować przychody.

Jednocześnie pojawia się pytanie o przyszłość tych biznesów: czy Alphabet będzie mocno wspierał swoje ambitne pomysły? Niedawno głośno było o tym, że gigant chce się pozbyć firmy Boston Dynamics opracowującej roboty, mówi się także o tym, że portfolio projektów trzeba przejrzeć, by nie dublować wydatków. A na duże wsparcie mają liczyć te, które rzeczywiście okażą się perspektywiczne i wymagają większego dofinansowania, by wykonać mocny krok do przodu. To ukłon w stronę akcjonariuszy niezadowolonych z tych wydatków, to też pewnie zasługa Ruth Porat, szefowej finansów ściągniętej przez duet Page-Brin z Wall Street. Akurat ona wie, co zrobić, by inwestorzy byli zadowoleni.

Ktoś stwierdzi: skoro wie, to dlaczego kurs akcji spada? Prawdopodobnie nie chodzi o same wyniki albo nie tylko o wyniki, bo te są przecież dobre. W grę mogą wchodzić i doniesienia z Europy, gdzie usługom firmy przygląda się Komisja Europejska, spada też wskaźnik cost per click (o tym za chwilę). Jednocześnie nadal mocno trzyma się dolar, a to pogarsza wyniki firmy poza USA. Warto również zwrócić uwagę na potężny wzrost zatrudnienia: w ciągu roku lista płat została poszerzona o prawie 10 tysięcy osób. W większości są to ponoć ludzie odpowiedzialni za rozwój aplikacji i chmury. Ciekawy wątek, możliwe, że Alphabet zamierza "na poważnie" wziąć się za biznes chmurowy. Korporacja jest tu sporym graczem, ale wiele brakuje jej do wyników Microsoftu i Amazona. A rynku nie należy odpuszczać, bo może przynieść naprawdę duże pieniądze. Alphabet ściąga speców i nie oszczędza na tym polu - jaki będzie tego efekt?

Alphabet, czyli reklama, reklama i jeszcze raz reklama

Silnikiem korporacji pozostaje Google. A silnikiem Google pozostaje reklama. W poprzednim kwartale aż 18 mld dolarów przychodów pochodziło z tego pola. Pisałem już, że spadła cena klików, ale jednocześnie rośnie ich liczba. A najbardziej rośnie na stronach samego Google (znacznie gorzej wygląda to w przypadku partnerów biznesowych firmy). Ponoć widoczne są postępy w mobile, co pewnie cieszy i decydentów i akcjonariuszy - na tej płaszczyźnie korporację mocno podgryzał ostatnio Facebook, który stał się firmą reklamy mobilnej. Warto wspomnieć, że chociaż przychody z reklamy wzrosły o 16%, to przychody z innych sfer (sprzedaż sprzętu, Google Play) wzrosły o 24%, a zatem dobrze się tam dzieje. Nadal jednak "other revenues" to "tylko" 2,1 mld dolarów. Alphabet/Google jest wciąż firmą opartą o reklamę. I to pewnie długo się nie zmieni.

Gigant podkreśla, że zamierza skupiać się na sztucznej inteligencji - SI oraz chmura mają być nowymi silnikami wzrostu. Pieniądze na inwestycje są: na kontach spoczywa już 75 mld dolarów. Od I kwartału 2015 mocno wzrosła liczba zatrudnienia, ale majątek korporacji też poważnie podskoczył. To samo dotyczy kapitalizacji korporacji - w tym czasie cena jednej akcji wzrosła o ponad 200 dolarów. Firma wyceniana jest na pond pół biliona dolarów i tak naprawdę trudno wskazać na realne zagrożenia dla tego molocha. Pewnie na razie przystopuje z planem bycia wszędzie i kolejnymi moonshotami, ale może to i dobrze - we wszystkim trzeba znać umiar.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu