Moje przemyślenia

To co, teraz każdy będzie miał swoje AirTagi?

KR
Krzysztof Rojek
4

AirTagi zadebiutowały niedawno, a już zdążyły zyskać sporą popularność. To może oznaczać tylko jedno - kopie nadciągają.

O branży smartfonów można powiedzieć bardzo wiele, ale na pewno nie to, że wyróżnia się ona oryginalnością. Jeżeli jednak firma wprowadzi na rynek jakiś produkt z sukcesem, reszta po prostu tworzy swoje wariacje dokładnie tej samej rzeczy, co często kończy się zalaniem rynku gadżetami, których w większości wypadków głównym atutem jest niższa cena, a nie lepsza jakość. Czy tego chcemy czy nie, w kwestii elektroniki użytkowej firmą, która popularyzuje koncepty jest Apple. Kiedy oni wprowadzili iPhone'a, za chwilę wszystkie firmy rzuciły się do robienia smartfonów. Kiedy pojawił się iPad, nagle zaczęły się pojawiać tablety z Androidem. Apple Watch sprawił, że dziś nie godzi się, by producent smartfonów nie miał smart-zegarka. O słuchawkach bezprzewodowych nie będę już nawet wspominał, ponieważ tutaj niektórzy nawet nie kryją się, tylko bezceremonialne zżynają pomysł Apple.

Teraz Apple wypuściło AirTagi. I historia się powtórzy

Zanim zaczniecie mnie hejtować - tak, wiem, że Apple nie było pierwsze jeżeli chodzi o wypuszczenie na rynek lokalizatorów. Galaxy SmartTag zadebiutował wcześniej. Jednak Apple rzadko bywa pierwsze w czymkolwiek - nie wymyślili pierwszego tabletu, pierwszych słuchawek bezprzewodowych czy idei bezramkowego smartfona. Jednak dziwnym trafem to po wypuszczeniu tych produktów przez Apple cała reszta światowego rynku zaczęła robić tablety, słuchawki bezprzewodowe i stosować notcha. Mocy popularyzacyjnej nie da się więc w przypadku Apple przecenić.

Teraz Apple, na konferencji Spring Loaded pokazało swoje AirTagi. I obserwując reakcje na nie, a na SmartTag, nietrudno zorientować się, kto w tym starciu jest zwycięzcą. Nie twierdzę tu, że urządzenie Apple działa lepiej, bądź że jest lepiej wycenione - po prostu z jakichś względów to o AirTagach wciąż jest głośno, podczas gdy o SmartTagach większość osób zdaje się w ogóle nie pamiętać. Ekscytacja konsumentów nowym produktem może oznaczać tylko jedno

Na rynku jest miejsce dla lokalizatorów

Nieco zabawnym wydaje mi się mówienie, że ludzie coraz mocniej zwracają uwagę na swoją prywatność, przy jednoczesnym wzroście popularności asystentów głosowych oraz wprowadzaniu takich produktów jak lokalizatory. Myślę jednak, że na ten trend nie będzie narzekał żaden z producentów urządzeń z Androidem. Ba, jestem przekonany, że właśnie w tym momencie w siedzibie takich firm jak BBK Electronics, Xiaomi czy Lenovo trwają gorączkowe prace nad tym, by stworzyć odpowiedź na to, co pokazało Apple. Obstawiam, że w przeciągu najbliższego roku bądź dwóch będziemy świadkami co najmniej kilku konferencji, na których znane marki zaprezentują swoje "przełomowe rozwiązania", które zostały "stworzone z myślą o potrzebach klientów". Jednocześnie, każda z nich będzie twierdziła, że ich produkt jest "przełomowy" i że "zmieni życie konsumentów".

Oczywiście - jestem tutaj trochę złośliwy, ale nie da się nie zauważyć, że podobne sytuacje miały już miejsce w przeszłości, kiedy to marki wprowadzały na rynek nowości tylko dlatego, że ktoś już to zrobił i wiadomo było, że na dany produkt jest popyt. Jest też jednak i pozytywna strona tego zjawiska. Więcej graczy, to też większa presja na dostępność dla klientów. Czasem też zdarza się też, że duża konkurencja faktycznie sprawia, że mamy do czynienia z ciekawymi innowacjami, dzięki którym "kopie" przeganiają oryginał.

Jeżeli więc nosicie się z kupnem AirTaga - radzę się na chwilę wstrzymać i poczekać. Za kilka miesięcy będziecie ich mieć na rynku zatrzęsienie.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: