Ciekawe strony

Agregator najlepszych ofert codziennych produktów z dostawą do domu - takie startupy chciałbym widzieć w Polsce

TP
Tomasz Popielarczyk
20

Ślęczenie w długich kolejkach do kas, przemierzanie uginających się pod ciężarem produktów półek i szukanie tych, których aktualnie potrzebuję to dla mnie katorga. Nie wiem jak Wy, ale ja nieszczególnie przepadam za zakupami. Okazuje się, że można je ułatwić, na co wpadli twórcy startupa NetPlenish....

Ślęczenie w długich kolejkach do kas, przemierzanie uginających się pod ciężarem produktów półek i szukanie tych, których aktualnie potrzebuję to dla mnie katorga. Nie wiem jak Wy, ale ja nieszczególnie przepadam za zakupami. Okazuje się, że można je ułatwić, na co wpadli twórcy startupa NetPlenish. Idea jest na tyle ciekawa i praktyczna, że z miłą chęcią widziałbym ją w Polsce.

NetPlenish to jeden z projektów zaprezentowanych na odbywającym się właśnie TechCrunch Distrupt w San Francisco. Startup jest dedykowany każdemu, szaremu zjadaczowi chleba, który chciałbym w znacznym stopniu ułatwić sobie codzienny obowiązek, jakim są zakupy najpotrzebniejszych produktów. Przy czym pisząc "najpotrzebniejsze", mam tutaj na myśli artykuły spożywcze, detergenty, kosmetyki itp. Słowem wszystko to, bez czego trudno się obejść w każdym domu.

Serwis został wyposażony w ogromną bazę produktów, do których przyporządkowano ceny z różnych sklepów. Użytkownik tworzy swoją listę najpotrzebniejszych rzeczy, a następnie system wybiera dla niego sklepy, które oferują je za najmniejszą kwotę. Twórcy gwarantują, że w bazie znajdziemy wszystkie artykuły, których potrzebujemy, co jest zasługą współpracy z dużymi sieciami handlowymi.

Największym atutem NetPlenish ma być prostota obsługi i szybkość wykonania transakcji. Normalnie, chcąc zamówić najtańsze produkty z różnych sklepów musielibyśmy oddzielnie wypełnić kilka formularzy, wykonać kilka przelewów i opłacić koszty dostawy dla każdego z nich. Tymczasem tutaj wypełniamy tylko jeden formularz dostawy, a opłata za dowóz jest jednorazowa (a czasem nie ma jej w ogóle).

To jednak nie wszystko. NetPlenish pozwala na skonstruowanie własnej listy najczęściej kupowanych produktów za pomocą aplikacji mobilnej. W tym celu wybieramy się jednorazowo do sklepu ze swoim smartfonem i skanujemy kody kreskowe, tworząc w ten sposób naszą bazę. System pokazuje nam za ile moglibyśmy najtaniej kupić daną rzecz, uwzględniając przy tym aktualne promocje i rabaty. Co ciekawe, jeśli pojawią się nowe okazje, zostaniemy o tym fakcie powiadomieni przez aplikację. W ten sposób wygrywają obie strony. Użytkownik otrzymuje możliwość szybkiego, łatwego i taniego zakupu, a sklep zyskuje (być może stałego) klienta. Przy czym trzeba zaznaczyć, że to sprzedawcy rywalizują o naszą uwagę, a nie my biegamy za ich promocjami.

NetPlenish działa zaledwie dwa miesiące, a już zdołał zebrać 1,9 mln dolarów dofinansowania. Pomysł jest bardzo ambitny i opiera się na solidnych fundamentach. Nie ulega wątpliwości, że ludzie zawsze będą kupowali tego typu produkty, a znaczna część z czasem spróbuje poszukać łatwiejszych, bardziej przystępnych możliwości. Zamiast skakać po stronach www sklepów oferujących dostawę do domu, stworzą listę produktów i to sklepy znajdują ich, walcząc o zaoferowanie najniższej ceny.

Szkoda, że nie mamy takiego odpowiednika NetPlenish w Polsce. U nas dostawa do domu dopiero raczkuje i raczej decydują się na nią tylko nieliczni. Ceny dostawy oraz samych produktów niskie nie są, więc trudno się temu dziwić. Być może pojawienie się czegoś w rodzaju NetPlenish rozruszałoby rynek, ale to by wymagało też solidnej akcji uświadamiającej odbiorców. Myślę, że u nas póki co zakupy z dostawą do domu są traktowane jako luksus. Może kiedyś...

Foto: [2]

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu