6

Horror pracy w japońskiej korporacji. Aggretsuko wraca z drugim sezonem – recenzja

Bardzo podoba mi się, że Netflix wyciąga seriale z różnych rejonów naszego globu i pokazuje je całemu światu. Jednym z nich jest Aggretsuko - urocze, zabawne, ale i poruszające poważne tematy anime o rudej pandzie, która pracuje w japońskiej korporacji, a po godzinach śpiewa deathmetalowe karaoke. Jestem świeżo po seansie drugiego sezonu i ponownie świetnie się bawiłem.

O pierwszym sezonie Aggretsuko pisałem na łamach Antyweb mniej więcej rok temu. Lekkie, przyjemne anime, które pod płaszczykiem żartu i przystępnej formy poruszało wiele tematów bliskich ludziom pracującym w korporacji. Animacja opowiada o 25-letniej pandzie, sumiennej pracownicy działu księgowości jednej z japońskich firm. Dziewczyna jest przytłoczona specyficzną atmosferą tego miejsca, mobbingującym szefem i własnymi wewnętrznymi problemami – bo sobie z nimi poradzić, udaje się wieczorami na karaoke, gdzie chwyta mikrofon i deathmetalowym growlem wykrzykuje całą swoją złość.

Drugi sezon to kontynuacja opowieści, jednak główny motyw pierwszych odcinków – czyli wspomniane karaoke, dzięki któremu mogliśmy poznać bohaterkę, schodzi niejako na dalszy plan. Tym razem twórcy pokazują trzy przeplatające się wątki – nadopiekuńczej matki głównej bohaterki, nowego pracownika firmy i szukania przez Retsuko miłości. Tak, wiem, że to brzmi jak nieciekawy, standardowy serial obyczajowy, ale zaufajcie mi – “wchodzi bez popity”.

Jednym z głównych atutów Aggretsuko jest forma, w jakiej autorzy pokazują zarówno historię, jak i bohaterów. W serialu oglądamy świat…zwierząt, przez co już podczas samego przedstawiania bohaterów możemy się domyślić jaki stereotyp będą reprezentować. Dla przykładu – dyrektor działu, w którym pracuje Retsuko to duży knur, a główna bohaterka to mała, urocza, bezbronna panda. Między innymi dzięki temu zabiegowi, jak również mocno przerysowanym zachowaniom, twórcom udaje się wypunktować problemy pracy w korporacji, która wysysa z człowieka marzenia i pcha go na tor zabijającej kreatywność rutyny – praca, dom, sen, praca, dom sen. W takich właśnie realiach próbuje się odnaleźć nasza młoda bohaterka. Jest jej jednak o tyle trudno, że to jedna z tych osób, która z obawy o stratę pracy z pokorą wykonuje wszystkie zlecone jej zadania. Wyobraźcie więc sobie jak bardzo nie będzie potrafiła się odnaleźć kiedy pierwszy podwładny postanowi posądzić ją o mobbing.

Zobacz też: Najlepsze anime na Netflix

Drugi sezon Aggretsuko przedstawia też stereotypowe podejście do małżeństwa pokazując je jako awans społeczny dla japońskiej kobiety. Wpleciono tu fajny i zabawny wątek miłosny z kilkoma zwrotami akcji – będzie więc zarówno śmiesznie, jak i melancholijnie. Zobaczymy bohaterkę w zupełnie innym świetle oraz dowiemy się, że złość i rozczarowanie związane z pracą to nie jedyne emocje, które nosi w sobie. Tym razem udało się też zgrabnie wpleść wątek technologiczny. W serialu pojawia się temat sztucznej inteligencji, która miałaby w przeciągu kilkudziesięciu lat uwolnić Japończyków od pracy. Utopijna wizja świetnie wpisuje się w główny wątek fabularny opowieści malując SI jak rycerza na białym koniu, który pewnego dnia uratuje szeregowych „korposzczurów” od presji i chorych, przytałaczających relacji służbowych.

Drugi sezon Aggretsuko wydaje się trochę słabszy niż pierwszy, choć doceniam, że twórcy starali się pokazać bohaterkę z trochę innej strony i wejść głębiej w jej świat. To oczywiście celowy zabieg, by nie powtarzać patentów znanych z pierwszych odcinków. To jednak wciąż bardzo fajne, wciągające, lekkie i na swój sposób “urocze” anime, które mocno odstaje od pozostałych produkcji dostępnych w serwisie Netflix. Cały czas podoba mi się ten format i liczę na to, że niedługo zostanie zapowiedziany trzeci sezon. Ponownie więc, polecam – szczególnie, że to znów kilka krótkich odcinków, których obejrzenie nie zabierze Wam zbyt wiele czasu.