18

Adobe Edge, nowe narzędzie do tworzenia animacji w HTML5 (ale Flash jeszcze żywy)

Piękny to dzień, w którym Adobe wypuszcza swój nowy produkt, Adobe Edge – narzędzie do budowania animacji na potrzeby stron internetowych, obsługujące połączenie technologii HTML5, CSS3 i JavaScript. Fanem Flasha nigdy nie byłem – zapewne z uwagi na fakt niezbędnego dodatkowego chłodzenia dla mojego sprzętu i problemów wynikających z użytkowania Linuxa. Może więc jestem stronniczy, […]

Piękny to dzień, w którym Adobe wypuszcza swój nowy produkt, Adobe Edge – narzędzie do budowania animacji na potrzeby stron internetowych, obsługujące połączenie technologii HTML5, CSS3 i JavaScript. Fanem Flasha nigdy nie byłem – zapewne z uwagi na fakt niezbędnego dodatkowego chłodzenia dla mojego sprzętu i problemów wynikających z użytkowania Linuxa. Może więc jestem stronniczy, ale przyznać muszę, iż nowe narzędzie od Adobe wygląda całkiem ciekawie.

Adobe Edge, aktualnie w formie darmowej dostępnej na pecety i Maci jest prostym narzędzie, dzięki któremu przy odrobinie wysiłku stworzyły animacje webowe bez potrzeby posługiwania się Flashem – który mimo swojego wieku wciąż się świetnie trzyma w sieci. Przynajmniej tej pecetowej, bo ta Apple’owo-mobilna za Flashem nie przepada. Chęć pozostania w gronie liderów “branży animacji internetowej” jest zapewne głównym motorem, dla którego Adobe intensywnie inwestuje czas i pieniądze w HTML5.

Adobe Edge ma współegzystować z technologią Flash, nie ma więc jej zastąpić – przynajmniej tak chce Adobe. I przynajmniej w zapewnieniach. Devin Fernandez z Adobe zapewnia, że Flash dalej będzie się rozwijał i będzie stosowany tam, gdzie nie można zastosować HTML5. Biorąc jednak pod uwagę tempo rozwoju tego ostatniego, zastanawiam się, czy za kilka lat Flash w ogóle będzie gdzieś potrzebny. Na dzień dzisiejszy jednak Flash wciąż jest jednym z popularniejszych sposobów wyświetlania animacji w internecie. I sam od czasu do czasu uruchamiam to dodatkowe chłodzenie, bo uciec w jakąś gierkę.

Wracając do Edge’a, co oferuje nowe narzędzie od Adobe? Aktualna, wstępna wersja pozwala na impotowanie dokumentów HTML, grafik w formatach SVG, PNG, JPG i GIF, w końcu pozwala na stylowanie naszego dzieła za pomocą CSS3, a to co tworzymy, możemy sobie podglądać przez wbudowaną “przeglądarkę”. No, oczywiście pozwala też na animowanie tego, co wgrywamy. Gotowe animacje działają praktycznie na wszystkich najpopularniejszych nowoczesnych przeglądarkach i mobilnych OS’ach.

Aktualną wersję rozwojową można ściągnąć za darmo ze strony Adobe Labs, a wersja 1.0 ma się pojawić w przyszłym roku.

Wgrać plik, wybrać elementy, dorobić animację, zapisać i upublicznić. Nie wiem czemu, ale trochę mi się przypomniała era, kiedy to strony internetowe budowało się w Wordzie. Może jestem uczulony na interfejsy graficzne jeśli chodzi o tworzenie czegoś na potrzeby stron internetowych, z drugiej jednak strony wątpię, by sieć zapełniła się nagle animacjami tworzonymi w Edge’u – i całe szczęście. To pierwsza kwestia, druga kwestia to sam Flash – przetrwa, czy nie przetrwa? Szaro to widzę, szaro. Z jednej strony im wygodniejsze tworzenie animacji w HTML5 (choćby dzięki omawianemu produktowi od Adobe), tym większa popularność tychże animacji. A gdy połączymy to z Apple’owskim podejściem do Flasha na urządzeniach mobilnych, to zaczyna się robić ciekawie.

Spekulacji ujmuje jednak fakt, że Flash jest mocno ugruntowany w internecie, a do tego mamy tłumy specjalistów, tworzących flashowe animacje. Adobe zdaje się mieć rację – HTML5 i Flash będą ze sobą koegzystować jeszcze przez lata, a przejście na nową technologię, o ile w ogóle nastąpi, nie będzie gwałtowne.

A szkoda, bo mój Linux na prawdę nie lubi Flasha…