Technologie

Napakowany dzik karmiony prądem. Rower elektryczny ADO A20F - jak się jeździ?

JS
Jakub Szczęsny
27

Zanim do Waszych rąk trafi pełna recenzja roweru elektrycznego ADO A20F - fatbike'a z 500-watowym silnikiem na prąd, opowiem Wam, jak wygląda "życie na prądzie". Choć pogoda na zewnątrz nie sprzyja, codziennie zasuwam z pracy i do pracy, a także w innych celach tym oto środkiem lokomocji. Jak jest?

Pełna recenzja pojawi się na AW już jutro, a dzisiaj mam dla Was między innymi materiał wideo (Krzysztof Rojek odpowiada za jego złożenie, bo jestem pozbawiony kompetencji składania filmów). Muszę przyznać, że ADO A20F jest momentami bardzo niejednoznaczny. To jednocześnie świetny, jak i "kontrowersyjny" rower do miasta. Wszystko zależy od tego, czego potrzebujesz od takiego sprzętu.

Na pewno rower elektryczny ADO A20F jest genialny, jak chodzi o jeżdżenie po nierównościach, piasku, krawężnikach - generalnie wszędzie tam, gdzie zwykłym rowerem wywinąłbyś orła i przez resztę dnia tkwił na SOR. Większość krawężników pokona z gracją przepełnionego agresją dzika, który właśnie zobaczył pełniutki paśnik. Górka, na którą - jeżeli wjedziesz - to chwilę później padniesz na zawał? Spokojnie, masz 500-watowy silnik z tyłu, który jeśli Cię nie wyniesie na górę samodzielnie, to mu tylko odrobinę pomożesz - i nie wyzioniesz ducha. Infrastruktura drogowa nie lubi się z rowerami? Jest nierówno, mało komfortowo i po prostu źle? Możliwe, że nawet tego nie poczujesz.

Przyciągasz wzrok, ludzie pytają, dzieci chcą wsiadać

Raz musiałem zrugać kobietę, która wpadła na genialny pomysł usadzenia dzieciaczka na siodełku i dania mu kierownicy do potrzymania. Wiecie, nie mam nic do tego, żeby pokazać to, czym się bawię. Z dzieleniem się też nie mam problemów - ile mogę, tyle Ci dam. Chcesz papierosa? Nawet Ci odpalę. Złotówkę na wino? Jak nie będziesz gadać od rzeczy i mówić, że to na bułkę (a jednocześnie wali od Ciebie przetrawionym etanolem) - dostaniesz nawet dwa złote. Byleś wypił moje zdrowie.

Tyle, że ADO A20F nie jest zwykłym rowerem. Jest niezwykły, ale i niebezpieczny. Małe dziecko i ta dzika świnia z silnikiem elektrycznym to połączenie tak idiotyczne jak benzyna i zapałki. Sprzęt waży 34 kilogramy razem z baterią i nawet przypięty do miejsca na rower może się wywrócić. Nie jest nie do podniesienia, ale 34 kilogramy aluminium, gumy, okablowania i akumulatora to sporo i może zrobić krzywdę. Poza tym, no do jasnej cholery - to nie jest mój rower. No i nie dotyka się cudzych rzeczy. Ciekawe, co by ta pani zrobiła, gdybym się jej dziecku do wózka wpakował i powiedział, że "chciałem tylko spróbować".

Wagę roweru po prostu czuć - jeżeli nie chcesz korzystać z silnika elektrycznego w pełni: świetnie. Włącz przynajmniej wspomaganie ruszania, bo będzie Ci trudno. Szerokie opony oraz terenowy bieżnik jedynie potęgują straty wkładanej w jazdę energii. To nie jest "kolarka", na której leciutko będzie się jechało po szosie. Ten rower ma nieco inne przeznaczenie i trzeba o tym pamiętać.

Przyciąganie wzroku ma pewne plusy, bo ja lubię opowiadać o technologiach. Pod sklepem ludzie podchodzą i pytają, o co tutaj chodzi. To mówię, że to rower z silniczkiem elektrycznym, że fajny i tak dalej. Pokazuję, gdzie przeczytają o nim więcej i w sumie, to się strasznie cieszę i czuję dziką dumę. Wiem jednak, że żadne zabezpieczenie roweru nie uchroni przed kradzieżą (jedynie spowoduje, że proces kradzieży będzie trwał dłużej). I spodziewam się, że gdybym nie uważał, to już bym się z nim pożegnał. W Rzeszowie w niektórych miejscach rowery giną masowo. Nawet za budynkiem urzędu skarbowego na ul. Geodetów w Rzeszowie.

Skręca? Tak, ale bez szału

Podobnie jak wszystkie auta którymi dotąd jeździłem, ADO A20F jest stworzony do jazdy na wprost. Parkując w garażu, po zbyt mocnym skręceniu koła i lekkim przyhamowaniu, mało nie wykonałem efektownego wyłożenia się na posadzce. Razu pewnego, po mocniejszym skręceniu koła, mało mnie nie wyrzuciło przez kierownicę. Szerokie, terenowe koła nie są stworzone do zwinnego pokonywania zakrętów. Na ścieżkach rowerowych rzadko takie znajdziesz, ale w awaryjnej sytuacji będziesz odrobinę zaskoczony. To trzeba brać pod uwagę, bo piesi lubią pakować się pod koła na ścieżkach rowerowych. Balans ciałem i rozsądne używanie kierownicy bardziej niż wskazane.

Trzeba sobie powiedzieć jasno - ten rower może się BARDZO rozpędzić. W tandemie: silnik elektryczny i siła ludzkich mięśni umożliwi Ci naprawdę szybkie przemieszczanie się. Prędkość jest fajna, ale nagłe jej wytracenie już nie. Biorąc pod uwagę innych uczestników ruchu, musisz pamiętać o rozsądnym pociąganiu za manetkę "gazu". ADO A20F jest ciężkim rowerem, a nie sklepową zabawką. 34 kilogramów w rowerze, Twoja waga + prędkość = złamania, siniaki lub nawet śmierć.

Przerzutki (7-stopniowe, Shimano) działają naprawdę wybornie - po regulacji są precyzyjne i piekielnie "szybkie". Hamulce - tarczowe z przodu i z tyłu - to niesamowita pomoc w trakcie pokonywania miejskich ścieżek oraz dróg. Nie chodzi tutaj już o ich efektywność (a ta i tak jest wysoka), ale też o komfort. Są łatwe do "wyczucia" i - również po regulacji - zdecydowanie przedstawiają się jako świetni kompani w podróży.

ADO A20F łączy w sobie zalety roweru i hulajnogi elektrycznej

Jednocześnie, niesie ze sobą większość ich wad. Rower szczególnie kompaktowy nie jest (choć ADO A20F złożysz "na pół") - hulajnogę weźmiesz pod rękę, jak się postarasz. Z tym sprzętem tak nie zrobisz. Pozwoli Ci szybko przemieścić się z punktu A do B, bez większego wysiłku. Ładowanie baterii nie trwa szczególnie długo - już po około 5 godzinach napełnisz ją od 0 do 100 procent. W zestawie niestety nie znalazł się tylny błotnik, więc warto takowy dokupić w sklepie rowerowym. Szczególnie teraz, gdy często jest mokro.

Na plus należy zaliczyć wodoodporność podzespołów - producent zadbał o to w pełni. Jakość spasowania oraz wykonania zdecydowanie na plus. 500-watowy silnik mógłby być odrobinę mocniejszy - nie zaszkodziłoby to szczególnie całej konstrukcji, a umożliwiłoby chociażby żwawsze "odpychanie się". Na pewno ten rower nie jest "zamulony", ale przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zawsze tak jest.

Szersza recenzja pojawi się na Antyweb już jutro. ADO A20F można śmiało nazwać jednym z ciekawszych (i tańszych!) rowerów elektrycznych na rynku. Ta konstrukcja z pewnością może się podobać, a także zdecydowanie przyciąga uwagę. Daje dużo radości w mieście i poza nim - w terenie oraz na bardzo twardym gruncie. Trzeba mieć jednak świadomość tego, że choć łączy w sobie niecodzienne cechy dla rowerów, z pewnością nie jest zabawką. Zabawka nie waży 34 kilogramów i nie jest w stanie rozpędzić się do naprawdę poważnych prędkości. Odwdzięcza się jednak stabilnością jazdy w niemal każdych warunkach.

Od 13 grudnia startuje promocja na rower ADO A20F! Na stronie producenta, kupisz go o 150 dolarów taniej. Ostateczna cena: 1059 dolarów! Możliwa wysyłka do Polski.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: