Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Aplikacje webowe

A Ty? Ilu "znajomych" zastrzeliłbyś ze swojej listy znajomych?

GU
Grzegorz Ułan
12

Problem z listą znajomych w sieciach społecznościowych jest dość złożony. Często na samym początku po założeniu konta dodajemy wszystkich, których znamy, a posiadają swoje konto w danym serwisie. Z czasem zaczynamy (nie wszyscy) w dość naturalny sposób kolekcjonować ich, czy to branżowe kontakty, kt...

Problem z listą znajomych w sieciach społecznościowych jest dość złożony. Często na samym początku po założeniu konta dodajemy wszystkich, których znamy, a posiadają swoje konto w danym serwisie. Z czasem zaczynamy (nie wszyscy) w dość naturalny sposób kolekcjonować ich, czy to branżowe kontakty, ktoś coś fajnego zrobił, powiedział opisał czy też ma podobne zainteresowania albo wystarczy, że nas doda do swojej. Po jakimś czasie okazuje się, że mamy już tę listę liczoną w setkach albo nawet w tysiącach nic nam nie mówiących osób.

Niektórzy wtedy robią porządki, usuwają nieaktywne lub zapomniane kontakty, a innym się po prostu nie chce, zostawiają to na później i lista zaczyna żyć własnym życiem. A jakby tak postawić ich wszystkich pod murem i kazać, brutalnie rzecz ujmując, zastrzelić tych, których nie rozpoznajemy na naszej liście?

Na taki szalony dość pomysł wpadli twórcy internetowej "gry" Don't Shoot Your Friends. Niestety, tylko jeśli chodzi o listy kontaktów na Twitterze, ale już widzę wysyp podobnych projektów, co do pozostałych sieci społecznościowych, a zwłaszcza Facebooka.

Do wyboru mamy twa tryby: "Wussy mode", czyli cykora, żeby nie powiedzieć dupy wołowej, w którym zestrzelenie znajomego nie pociąga za sobą konsekwencji usunięcia go z listy znajomych oraz "Hardcore mode" już z takim skutkiem. Dla utrudnienia pojawiają się zdjęcia osób, których rzeczywiście nie mamy na liście.

W moim przypadku okazało się, że na Twitterze mam najmniej przypadkową grupę znajomych i wszyscy moim znajomi ocaleli, ale obawiam się, że w przypadku FB czy Google+, gdzie jestem najbardziej aktywny, mogłoby się posypać kilkadziesiąt kontaktów.

Ale kto wie? Może to i całkiem dobry pomysł na normalność w tym zakresie?:).

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

sieci społecznościowe