Militaria

50 tys. graczy, świetnie odwzorowane pole walki. Gdzie zagrać? W wojsku…

Krzysztof Kurdyła
0

CAE Dynamic Synthetic Environment wygląda jak marzenie każdego gracza, oczekującego maksymalnego odwzorowania realiów pola walki. Nie ma w nim perfekcyjnej grafiki, kangurzych przeciwników i nieprzerwanej „naparzanki” z realiami prawdziwych operacji nie mającej nic wspólnego.

Jest jedno „ale”...

Niestety, w „grę” opisaną we wstępie nie będziecie w stanie zagrać. System o którym tu mowa stworzyła CAE, kanadyjska firma zajmująca się modelowaniem oraz symulacjami, i został przygotowany na potrzeby nowoczesnych armii. Poziom grafiki w tym produkcie, jak możecie zauważyć na załączonych zdjęciach i filmach, nie powala. W komercyjnych grach na komputery czy konsole jest to dziś rozwiązane na znacznie wyższym poziomie, ale... nie o doznania estetyczne w tym systemie chodzi.

Realizm pola waki

CAE przygotowała potężny sieciowy trenażer, pozwalający na rozgrywanie scenariuszy zarówno fikcyjnych i prawdziwych operacji w pieczołowicie odtworzonych, realnych lokacjach. Z materiałów wynika, że mapy są ogromne i bardzo szczegółowe, a fizyka w grze dokładnie odwzorowana. Wybuchy może nie wyglądają tak efektownie jak w jakimś CoD, ale powodują takie szkody, jak w rzeczywistości.

Według informacji podanych przez producenta, w rozgrywce może brać udział do 50 tys. postaci (tak prawdziwych, jak i generowanych), a elementy takie jak pogoda, warunki bojowe, a nawet sytuacja na polu bitwy, może być dynamicznie zmieiania, a nawet odwzorowywana na bieżąco na podstawie danych zwiadowczych. To pozwala używać tego systemu również jako swego rodzaju rozszerzenia dla systemu kierowana polem walki. Umożliwia to osobom nadzorującym daną operację w sztabie, szybkie testowanie rozważanych rozwiązań dla wojsk znajdujących się już w akcji.

Dynamic Synthetic Environment odwzorowuje też w realistyczny sposób sprzęt wojskowy i jego najważniejsze cechy, umożliwiając do tego integrację z różnej maści symulatorami. Przykładowo, na jednej z prezentacji systemu dla wojska gracze operujący helikopterem szturmowym Apache siedzieli w dokładnie odwzorowujących ich kabinę trenażerach.

Na filmie, który został załączony na końcu tego artykułu widać, że symulator działa multidomenowo. W czasie jednej operacji możemy więc operować zarówno siłami morskimi, dającymi wsparcie dla operacji lądowej, siłami powietrznymi z helikopterami, myśliwcami i dronami próbować wywalczyć dominację, jak i prowadzić działania lądowe z całą „menażerią” swoje sprzętu ciężkiego i lekkiego. Żołnierze mogą prowadzić swoje działania na każdym szczeblu, a sam system nie ma tak irytującej w grach liniowości.

Przyszłość szkoleń

Pojawienie się tak bardzo rozbudowanych systemów bardzo ułatwi i poprawi szkolenie żołnierzy każdego szczebla. Nie oznacza to oczywiście końca manewrów, te zawsze są ukoronowaniem procesu szkolenia i pozwalają sprawdzić rzeczy nie dające się symulować,  ale pozwolą na znaczne zintensyfikowanie szkoleń prowadzonych na dużą skalę.

Nowoczesne systemy ułatwią też testowanie znacznie większej ilości różnorodnych scenariuszy. Dowództwu powinny zwrócić uwagę na detale, które w bardziej klasycznych grach wojennych, ograniczonych np. do poziomu strategicznego czy operacyjnego  odwzorować się nie da. Nic dziwnego, że najbogatsze armie świata już od dłuższego czasu starają się rozwijać koncepcje takiego oprogramowania.

W ramach NATO prace w tym zakresie prowadził m. in. organ pomocniczy tej organizacji, czyli NATO SCO (Science and Technology Organization).Utworzono w jego ramach MSG-156 Research Task Group (RTG) ds. dynamicznych środowisk syntetycznych dla symulacji rozproszonej, które wypracowało już jakiś czas temu demonstrację koncepcji, wyglądającą do kanadyjskiego produktu bardzo podobnie.

CAE będzie obecnie startować w programie Future Collective Training System organizowanego przez brytyjską armię. Jeśli udałoby mu się wygrać, niewykluczone, że zdobędzie za jakiś czas większą popularność w armiach państw NATO. Kto wie, może trafi też i do naszej i w efekcie niektórzy z Was jednak będą mieli okazję sobie w niego „zagrać”.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu