Militaria

Amerykanie przyśpieszają budowę satelitarnego programu wczesnego ostrzegania

Krzysztof Kurdyła
3

Rok 2022 będzie kolejnym punktem zwrotnym dla przemysłu i programów zbrojeniowych. Realizacja tego typu projektów ostatnimi czasy ślimaczyła się, co było opłacalnie tak dla firm, jak i wojskowych „nadzorców”, ale wraz z wojną na Ukrainie wszystko przyśpieszy, także w kosmosie.

Narodowa Architektura Obrony Kosmicznej

Amerykanie budują już od jakiegoś czasu satelitarny Narodowej Architektury Obrony Kosmicznej, którego pierwsze satelity stworzą podwaliny pod rozbudowany system wczesnego ostrzegania i komunikacji wojskowej. Jego zadaniem będzie umożliwienie błyskawicznego wykrycie startu wrogich pocisków balistycznych, w tym hipersonicznych. Choć wygląda na to, że zdolności prototypów tego ostatniego typu są ciągle raczej PR-owe, wyścig trwa i trzeba się liczyć z tym, że w niedalekiej przyszłości komuś uda się stworzyć sprawne narzędzie tego typu.

System ostrzegania, ważny także dla całego NATO, a więc i Polski, ma być złożony z konstelacji być może nawet 200 satelitów o różnym spektrum obserwacyjnym, polach widzenia i rozdzielczości. Większość z nich będzie krążyć po niskich orbitach Ziemi, a najważniejszymi sensorami mają być wysokiej jakości czujniki pracujące w paśmie podczerwonym.

Projektowaniem już zamówionych satelitów zajmują się koncerny takie jak m. in. L3Harris, Northrop Grumman czy Lockheed Martin. Na orbitę zostaną wyniesione za pośrednictwem SpaceX oraz ULA, o ile ta ostatnia firma zdoła doprowadzić rakietę Vulcan do stanu operacyjnego. Pierwsze satelity, należące do tak zwanej Transzy 0 polecą na orbitę już za rok. Pierwsze orbitery z Transzy 1 amerykańska Agencja Rozwoju Przestrzeni Kosmicznej planowała wystrzelić trzy lata później, w 2026 r.

Kasa czyni cuda

Amerykańskim wojskowym jednak zaczęło się mocno śpieszyć, na co wpływ miała zapewne nie tylko wojna, ale też chińskie próby z pociskami hipersonicznymi. Jak na razie udało się im wywalczyć na ten cel dodatkowe 0,5 mld dolarów, co ma pozwolić na przesunięcie startów Transzy 1 na początek 2025 r.

Agencja ma jednak zamiar walczyć o kolejną „podwyżkę”, tak aby móc przesunąć start satelitów nawet na 2024 r. W 2023 r. na orbicie ma zameldować się 8 satelitów z Transzy 0, które początkowo miały polecić w tym roku. Skrócenie czasu oczekiwania na  28 satelitów Transzy 1 z trzech do jednego roku byłoby niespotykanym w tych branżach (kosmicznej i militarnej) przyśpieszeniem.

Problemy z elektroniką

W związku z nowym harmonogramem pojawiły się też problemy. Agencję bardzo martwią, mogące pokrzyżować ambitne plany, problemy z produkcją niektórych elementów elektronicznych dla nowych satelitów. To już zmusiło decydentów do żonglowania zamówieniami, ale przyśpieszanie budowy w jednym miejscu, może skończyć się opóźnieniami przy prototypowaniu i testowaniu satelitów z kolejnych partii. Cała sprawa skończy się zapewne poszukiwaniem kolejnych dostawców, zapewne również wśród firm New Space, z którymi wojsko coraz chętniej współpracuje.

Kosmos robi różnicę

Jak bardzo kosmiczne zdolności mają wpływ na pole walki widać prawdopodobnie na Ukrainie. Wiadomo, że Siły Zbrojne tego kraju dostają wysokiej jakości dane od państw NATO, czego efekty widać w postaci wielu precyzyjnych ataków na nieodpowiednio zabezpieczone rosyjskie konwoje. Choć na potwierdzenie tego przyjdzie poczekać parę lat, można wziąć za pewnik, że kosmos miał, ma i będzie miał udział w wielu sukcesach ukraińskich SZ.

Oczywiście system, który tu opisałem należy do innej kategorii, systemów defensywnych. Ma pokazać przeciwnikowi, że jego rakiety zostaną namierzone i zniszczone zanim zdążą uderzyć w cel. Jeśli atakujący nie będzie miał podobnych zdolności, narazi się jednocześnie na uderzenie odwetowe, którego sam nie zdoła zatrzymać. Agencja szacuje, że koszt stworzenie i wyniesienia pierwszych 34 satelitów wyniesie blisko 2,5 mld dolarów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu