Polska

Jeden z najbogatszych Polaków przejął firmę tworzącą drukarki 3D. Raczej nie kupicie ich sprzętu do domu

MS
Maciej Sikorski
7

Prognozy, wedle których w każdym domu znajdzie się drukarka 3D, jeszcze się nie spełniły i prawdopodobnie nigdy do tego nie dojdzie. Ale biznes trójwymiarowego druku ma się dobrze, przybywa firm w tym segmencie, opracowywane są nowe technologie, pojawiają się kolejni klienci, wartość branży rośnie. Na polskim podwórku też dzieją się ciekawe rzeczy, przykładem jest inwestycja jednego z najbogatszych Polaków.

3DGence to stosunkowo młoda firma, powstała w roku 2014 i zajęła się produkcją oraz sprzedażą sprzętu do druku 3D. Nie są to jednak maszyny skierowane do klienta masowego, drukarki, które można kupić w supermarkecie za kilka tysięcy złotych - urządzenia tej firmy kosztują kilka tysięcy, ale euro. Odbiorcami ma być biznes:

Wciąż wsłuchujemy się w głos naszych klientów i udoskonalamy oprogramowanie drukarki, aby była jeszcze wygodniejsza w obsłudze. Wykorzystując system łatwego zmieniania głowicy, nasi klienci mogą czerpać korzyści z projektowanych przez nas nowych typów głowic. Pracujemy też nad nowymi modelami drukarek. 3DGence Medical – przygotowaną specjalnie do potrzeb branży medycznej oraz 3DGence Industry – wychodzącą naprzeciw oczekiwaniom przemysłu.[źródło]

Temat wykorzystania drukarek w obu tych segmentach niejednokrotnie poruszaliśmy już na AW: pojawiały się operacje, w których wstawiano protezy wykonane w drukarkach 3D, przywoływany był antybakteryjny materiał do druku, pisaliśmy i o oszczędnościach, jakie korporacji Bosch zapewniła ta technologia, i o wdrażaniu druku 3D przez linie lotnicze. A to czubek góry lodowej, bo taki sprzęt trafia do armii, do branży kosmicznej czy sektora budowlanego: buduje się już domy przy użyciu wielkich drukarek. Dzieje się naprawdę dużo. Nie dziwi zatem zainteresowanie firmami z tego biznesu.

Michał Sołowow, jeden z najbogatszych Polaków, zainwestował w 3DGence jeszcze w roku 2015, wówczas za kilka milionów złotych przejął 49% udziałów w firmie. W kolejnym roku stał się udziałowcem większościowym, teraz media donoszą, że inwestor został jedynym właścicielem producenta drukarek. Za wszystkie udziały zapłacił 20 mln złotych. Ale to może być dopiero poczatek wydatków związanych z tym interesem, a powody, by pakować pieniądze w 3DGence są przynajmniej dwa: po pierwsze, firma już dzisiaj rozwija się w skali globalnej i można ten proces zintensyfikować, zwiększać sprzedaż w USA, Azji oraz Europie Zachodniej. Po drugie, Sołowow może łączyć rozwój przędsiebiorstwa z innymi swoimi biznesami - przykładem chemiczny Synthos.

Michał Sołowow podkreśla, że 3DGence ma synergie z innymi należącymi do niego firmami. Z drukarek 3D korzysta już producent płytek ceramicznych Rovese oraz producent surowców chemicznych Synthos. Wkrótce Synthos z 3DGence rozpocznie pracę nad własnym produktem: wykorzystywanymi do druku 3D filamentami. — 3DGence kieruje swoje produkty głównie do przemysłu i innych profesjonalnych zastosowań. Cieszą się również popytem w branży medycznej, architektonicznej oraz są wykorzystywane w edukacji — mówi Michał Sołowow.[źródło]

Warto podkreślić, że to kolejny przypadek, gdy polski miliarder inwestuje w druk 3D - niecały rok temu pisałem, że ponad 40 mln złotych w firmę Zortrax zainwestuje Dariusz Miłek, człowiek kojarzony głównie z CCC. Oba wydarzenia należy łączyć - druk 3D zyskuje na znaczeniu i jest postrzegany jako biznes, który przyniesie pieniądze. Możliwe, że bardzo duże pieniądze. Wartość całego rynku będzie rosnąć, a już teraz mówimy o miliardach dolarów. Gdyby polskim firmom udało się zaistnieć w branży na globalną skalę, mówilibyśmy o czymś dużym. Skoro udało się zaistnieć z grami wideo, może i ten segment stanie się "polską specjalnością"...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

druk 3D