31

2021 będzie rokiem tabletów. I może Linuksa

Żart o roku Linuksa wiecznie żywy, ale pewnie i tym razem nie doczekamy się takiej rewolucji. Wygląda jednak na to, że w 2021 będziemy świadkami powrotu tabletów. Tak, tych samych, o których już prawie zapomnieliśmy.

Znam jedną osobę, która w przeciągu ostatnich trzech lata kupiła tablet inny niż iPad. Powiem więcej – sam testowałem kilka naprawdę udanych urządzeń (patrzę na Samsunga) i w maju 2019 roku zdecydowałem się na zakup…iPada 9,7 2018, który służy mi cały czas i jestem z tego zakupu bardzo zadowolony. Gdzieś tam z tyłu głowy ekran z odświeżaniem 60 Hz powstrzymuje mnie przed zakupem nowego iPada Air, a cena przed nabyciem iPada Pro.

Jestem standardowym użytkownikiem tabletu. Oglądam na nim filmy i seriale w serwisach streamingowych w łóżku albo jadąc na rowerze stacjonarnym. Świetnie sprawdza się jako ekran w podróży, lubię na nim przeglądać strony internetowe i oglądać YouTube. Na iPadzie zdarza mi się też czytać książki i komiksy, czasem obrabiam zdjęcia w mobilnym Affinity Photo, ale jednak czuję tu brak mocy tego konkretnego modelu. I cały czas nie jestem przekonany, czy potrzebuję jej więcej – a raczej czy potrzebuję jej na tyle, by usprawiedliwić przed samym sobą kolejny wydatek.

Ale też nie potrzebuję kolejnego elektronicznego sprzętu w domu, bo zarówno jeśli chodzi o pracę, jak i naukę zdalną – wystarcza nam to, co już mamy. A to właśnie zmiana nawyków, czy raczej konieczność dzielenia się urządzeniami/posiadania własnego sprzętu przez każdego domownika, wpłynie na sprzedaż tabletów w 2021 roku. Nikt tak naprawdę nie wie ile jeszcze dzieciaki będą uczyć się z domów i czy w 2021 roku wrócimy wreszcie do normalności. A kiedy dwoje rodziców pracuje zdalnie, a dwójka dzieci ma lekcje online, potrzebne są cztery urządzenia, bo wszystkim domownikom pokrywają się godziny siedzenia przed ekranami. I tablet wydaje się tu bardzo rozsądnym rozwiązaniem, bo jest zwyczajnie tańszy od przenośnego czy stacjonarnego komputera.

Jeśli wierzyć badaniom Canalys, w porównaniu z końcem roku 2019, do końca 2021 roku liczba komputerów i tabletów w domach zwiększy się z 1,64 miliarda do 1,77 miliarda. A wzrost byłby jeszcze większy gdyby nie problemy z dostępnością podzespołów, takich jak ekrany i procesory. Zapotrzebowanie na komputery zaczyna się zwiększać, choć przez kilkanaście ostatnich lat obserwowaliśmy raczej spadki, a to ze względu na popularyzację smartfonów, które zaczęły przejmować rynek elektroniki po premierze pierwszego iPhona.

Jeśli wierzyć plotkom, Apple już wiosną 2021 roku pokaże bazowy model iPada z Touch ID oraz wciąż bardzo wydajnym procesorem A13 Bionic, który napędza iPhona 11. I sprzęt miałby zostać wyceniony na 299 dolarów, co byłoby fantastyczną ofertą. Spodziewamy się również nowego iPada Pro, więc ewidentnie widać, że Apple doskonale wie, że rządzi na tym rynku i chce sprostać oczekiwaniom konsumentów.

Trzeba też pamiętać, że mimo kryzysu i wielu problemów, zdalne nauczanie przeszło naprawdę trudny test i w jakiś sposób zmieni przyszłość edukacji tak, jak zdalna praca kształtuje na nowo rynek. Oczywiście widzę masę problemów, z którymi borykają się polskie szkoły, ale wreszcie udało się ogarnąć temat na tyle, że niektóre narzędzia sieciowe powinny być moim zdaniem wykorzystywane już zawsze. Dzieciaki też nauczyły się korzystać ze sprzętu i dostępu do sieci w nieco inny sposób niż dotychczas – to doskonały moment żeby te umiejętności wykorzystać. W końcu wszyscy doskonale wiemy, że praktyka jest o wiele ważniejsza niż program nauczania na lekcjach informatyki. Więc może jakimś magicznym sposobem znajdą się pieniądze na komputeryzację i „tabletoizację” polskich szkół, a co za tym idzie odciążenie szkolnych plecaków. Bo naprawdę szkoda, żeby masa pracy włożona zarówno przez nauczycieli, jak i dzieci, poszła w przyszłych miesiącach na marne.

Będę bacznie śledził sprzedaż tabletów w 2021 roku, jestem bowiem bardzo ciekawy czy te spekulacje analityków pokryją się z rzeczywistością. iPad niepodzielnie rządzi na rynku tabletów, choć jako taka era post-pc nigdy nie nadeszła. I może się okazać, że pandemia, zdalna nauka i zdalna praca przybliżą nas jednak do tego, co miało być przyszłością świata elektroniki użytkowej – a skończyło się na tonach nieużywanych androidowych laptopów zalegających w naszych szufladach.

źródło