110

Kupiłem najtańszego i najsłabszego iPada. Niczego nie żałuję

Patrzę w kalendarz i nie cofnąłem się w czasie. Mamy rok 2019, u mnie w kieszeni rozpycha się ponad 6-calowy smartfon, a jednak zdecydowałem się na zakup najtańszego iPada. Choć przecież starego iPada 3 od lat nie używałem.

Z jednej strony podoba mi się, że ekrany smartfonów stały się tak duże – z drugiej zaczęła mnie męczyć konsumpcja multimediów na sześciu calach. To oczywiście bardzo wygodne, bo ekran do seriali, filmów i YouTube’a mieści się w kieszeni. Ale wygodne kiedy mam na oglądanie 10 minut – takich momentów jest sporo i udaje mi się w ten sposób nadrobić wiele zaległości. Kiedy jednak smartfon ma być ekranem podczas podróży, szczególnie na długich lotach samolotem. No cóż, po godzinie mam dość.

A piszę o tym dlatego, że dopiero po zakupie najtańszego iPada z ekranem o przekątnej 9,7 cala dotarło do mnie, że oglądanie multimediów na smartfonie to męczarnia, a tablety w 2019 mają sens.

Chcecie taniego iPada? Nie oglądajcie nowych modeli Pro

Decyzja o zakupie kiełkowała we mnie od kilku miesięcy. Postanowiłem więc wybrać się do pobliskiego iSpota i przyjrzeć się z bliska modelowi iPad 9,7 2018, temu najtańszemu. Ceny wysokie, ale jest sprzęt i można się mu przyjrzeć z bliska. Wziąłem go w dłonie – no taki trochę staroświecki, stara bryła, taki bez finezji. I niestety coś mnie podkusiło żeby przespacerować się do ostatnich modeli Pro. Zaświeciły się oczy, zobaczyłem cenę – zgasły. Poszedłem do domu. Zupełnie zapomniałem, że chcąc kupić tani produkt nie można patrzeć na urządzenie leżące kilka półek wyżej – albo zrazicie się do zakupu albo nagle trzeba będzie kilkukrotnie pomnożyć przygotowany budżet. Ostatecznie jednak wygrał rozsądek, a że przy okazji pojawiła się fajna promocja w Media Markt, w dodatku z zakupem od ręki – skorzystałem.

Po co tani iPad w 2019 roku?

Nie ma bezramkowego ekranu, domyślnie nie używa się go z rysikiem (choć z pierwszą generacją można), nie ma zbyt wiele mocy – Czip A10 Fusion, 2GB RAM-u. No nie jest to rakieta i do nowych iPadów Pro nie ma startu. Ale czy ma mieć, skoro to w tej chwili najbardziej opłacalny iPad jeśli spojrzeć na stosunek jakości i możliwości do ceny?

Nie będę czarował, że iPad zastąpił mi komputer. Fakt, ostatnio na wyjeździe spiąłem go z bezprzewodową klawiaturą Apple Wireless Keyboard i ten zestaw fajnie sprawdził się przy notowaniu informacji na prezentacji. Czemu tak? Bo ta kapitalna klawiatura leży w szafie, kompletnie nieużywana odkąd przesiadłem się na gamingowego laptopa z Windowsem 10. Na razie nie rozważam zakupu etui z klawiaturą, bardzo podoba mi się Apple Smart Cover, choć produkt jest bezsensownie wręcz drogi. Ale sprawia wrażenie wytrzymałego – zobaczymy.

Rozglądam się jeszcze za jakąś dobrą aplikacją do obróbki zdjęć i miniaturek do filmów na YouTube’a, jednocześnie rozważając zakup pierwszego Apple Pencil – ale chyba głównie po to żeby starać się wykorzystać tablet do czegoś kreatywnego. Bowiem wszystko, co na nim robię związane jest z rozrywką.

Netflix. Rewelacja – skok komfortu względem oglądania filmów i seriali na smartfonie (OnePlus 6) jest ogromny i w pełni uzasadnia zabieranie iPada na wszystkie wyjazdy gdzie mam ze sobą plecak. Samochód, pociąg, samolot. Mam go ze sobą zawsze. Do tego HBO Go, YouTube i jestem spełniony. Brak slotu na karty sim kompletnie nie boli, bo hotspotem jest smartfon z kilkudziesięcioma gigabajtami pakietu danych. Zawsze zostaje też przecież pobieranie filmów do pamięci urządzenia – szkoda, że tylko na Netfliksie.

iPad 6 okazuje się też naprawdę fajnym sprzętem do czytania. Mam w domu jeden czytnik Kindle, który cały czas okupuje żona, dlatego kombinuję. Telefon kompletnie zraził mnie do czytania na ekranie, na iPadzie jest natomiast zupełnie inaczej. Nawet aplikacja Kindle daje radę. Spodobało mi się też comiXology do czytania komiksów, choć przeglądam na razie darmowe zeszyty i zastanawiam się co dalej z tym fantem zrobić.

Od dawna łapałem się na tym, że wieczorami przeglądam sieć na smartfonie. Wiecie, tak jak w tym memie „sprawdziłem co tam w dużym internecie, teraz sprawdzę co w małym”. Już tego nie robię, wybieram iPada – komfort czytania stron, oglądania YT, w zasadzie robienia czegokolwiek jest zupełnie inny i ciężko porównać go do smartfona. Polecam spróbować – myślę, że kupując kolejny telefon będę celował już w jak najmniejszy ekran, do rozrywki zostawię sobie tablet.

Dlaczego nie tablet z Androidem?

Aktualnie mam w domu 3 tablety. Starego iPada 3 przejął syn, choć widzę że męczy go brak wsparcia dla nowych gier i aplikacji. Ale działa Netflix i YouTube, więc na razie dajemy radę. Sprzęt ma na karku równo 7 lat i choć spadał wielokrotnie, ekran ma tylko jedno małe pękniecie w rogu. Prawdziwy czołg. Mała Xperia Z3 Tablet Compact nie miał tyle szczęścia w spotkaniu z maluchem i pęknięcie przechodzi przez cały wyświetlacz. Ale nie to jest problemem. Android na tablecie sprawuje się fatalnie i choć daje masę możliwości zgrywania i odtwarzania wszelakich plików, to przyjemność z korzystania jest zerowa. Specjalnie przed zakupem taniego iPada przetestowałem jeszcze Galaxy Tab S4 i Samsung Galaxy TAB S5e. Świetne ekrany, bardzo dobre urządzenia, kiepski system. Nie żałuję pójścia w stronę Apple. Nie mam miliona dodatkowych funkcji, cudów którymi bombarduje się Androida przy każdej kolejnej wersji. iOS jest po prostu intuicyjny, działa jak rakieta (a to przecież budżetowy laptop) i po prostu nie sprawia problemów. Zobaczymy jak sprawdzi się system dedykowany iPadom, pierwsze wrażenia testerów są jak najbardziej pozytywne.

Podsumowując. Zakup tabletu w 2019 roku ma sens, ale tylko jeśli to iPad.