WD Gold 12 TB
25

12 TB od WD robi wrażenie, ale rynek HDD od lat stoi w miejscu

Western Digital wprowadza powoli do swojej oferty pierwszy dysk o pojemności 12 TB. Nie jest to pierwszy tego typu dysk na rynku, bo swoje modele oferuje zarówno Seagate jak i HGST (który de facto należy do koncernu Western Digital), ale jest to pierwszy dysk o tej pojemności, który trafi do szerokiej dystrybucji. 10 lat po tym, jak na rynku zadebiutował pierwszy dysk o pojemności 1 TB.

Trudno nie odnieść wrażenia, że rynek HDD w ostatnim czasie nie rozwija się tak szybko jakbyśmy tego oczekiwali. Nie mówię tutaj nawet o szybkości nowych dysków, bo ta i tak nie jest już tak istotna w dobie dysków SSD, które wygrywają pod niemal każdym względem, ale o samym wzroście pojemności. Jak wspomniałem powyżej, pierwszy dysk oferujący 1 TB pojawił się na rynku w 2007 roku, wartość ta została podwojona w ciągu dwóch kolejnych lat. Kolejne kroki to 4 TB w 2011 roku, 6 TB w 2013 i 8 TB w 2014 i 10 TB w 2015. W ciągu ostatnich 2 lat postęp praktycznie się zatrzymał i wygląda na to, że dotarliśmy do muru dla technologii PMR (Perpendicular Magnetic Recording).

12 TB i aż 8 talerzy

Nie wszyscy zdają sobie pewnie sprawę z tego, że jeszcze 10 lat temu, nie lada osiągnięciem było zamknięcie w 3.5 calowej obudowie dysku twardego 5 talerzy. W tamtym okresie tego typu modele oferowało praktycznie tylko HGST, które właśnie dzięki 5 talerzom o pojemności 200 GB każdy, jako pierwsze osiągnęło upragniony 1 TB. WD i Seagate nie wykorzystywały więcej niż 4 talerzy z prostego powodu, zwiększonej awaryjności. Zastosowanie 5 talerzy wymagało zmniejszenia grubości nie tylko talerzy ale też głowic, co nastręczało sporo problemów. Warto zauważyć, że wbrew obiegowej opinii, dyski HDD nie są hermetyczne, wypełnia je mieszanka azotu i tlenu (czyli powietrze ;-)), a to zwykło stawiać opór, zarówno dla głowic jak i samych talerzy. To między innymi z tego powodu dyski domowe kręcą talerzami z prędkością nie większą niż 7200 RPM, modele 10k i 15k RPM wymagają specjalnego chłodzenia z racji zwiększonego tarcia.

Stąd też producenci dysków zaczęli szukać innych rozwiązań i tak na rynek trafiły dyski wypełnione helem. Hel ma siedmiokrotnie mniejszą gęstość od powietrza, a to oznacza, że stwarza mniejsze opory i pozwala na zastosowanie cieńszych talerzy i głowic. Do tej pory WD w swoich dyskach helowych (modele o pojemności 8 i 10 TB) montowało odpowiednio 6 i 7 talerzy. W modelu o pojemności 12 TB udało się pójść o krok dalej i zamontowano ósmy talerz. Oznacza to niestety tyle, że od dobrych trzech lat pojemność jednego talerza nie zwiększyła się i wynosi dzisiaj ~1.5 TB.

Jaka jest przyszłość dysków HDD?

Nie ulega wątpliwości, że technologia PMR wyczerpała już swoje możliwości i trudno się spodziewać jakiegoś przełomu przy jej wykorzystaniu. Nadzieją na dalszy skokowy wzrost pojemności dysków HDD jest technologia HAMR (Heat-Assisted Magnetic Recording). Nie wchodząc w szczegóły jej działania, trzeba tylko mieć na uwadze, że jej wykorzystanie wymaga kompletnego przemodelowania konstrukcji dysku HDD. Począwszy od tego, że każda głowica musi być wyposażona w miniaturowy laser do podgrzewania powierzchni talerze nawet do 450 stopni Celsjusza, poprzez kompletnie nowy materiał wykorzystywany do produkcji talerze, a skończywszy na samej konstrukcji głowicy. Pierwsze dyski tego typu powinny trafić na rynek w przyszłym roku.

Przy wykorzystaniu technologii HAMR powinniśmy w krótkim czasie dojść do talerzy o pojemności 2 TB, co daje standardowe dyski o pojemności ~10 TB i takie modele jak najnowszy WD Gold 12 TB, które mogę dosyć szybko osiągnąć nawet 16 TB. Zyskają też nośniki 2.5 calowe, których pojemność może zwiększyć się poza obecne 5 TB.

Pozostaje tylko pytanie, komu w dobie wszelkiego rodzaju serwisów chmurowych, począwszy od Dropboxa czy Onedrive, poprzez Steama, z którego w dowolnym momencie możemy pobrać interesującą nas grę, a skończywszy na Netflixie gdzie mamy ogromną bazę filmów i seriali, są jeszcze potrzebne duże dyski twarde. Na pewno wykorzystają je centra danych, dla których najważniejszym wskaźnikiem jest liczba terabajtów na watt (a warto odnotować, że dyski helowe mimo większej liczby talerzy charakteryzują się mniejszym zapotrzebowaniem na energię), i na których działaniu opiera się cała „chmura”. Nie jest wykluczone, że przydadzą się wam też w domu, bo przecież gdzieś te rodzinne filmy w 4K@60fps trzeba trzymać, dlatego wypada się tylko cieszyć, że postęp mimo, że powolny to nadal się dokonuje.