Polska

Złodzieje wyłapywani przez drony. W Polsce

MS
Maciej Sikorski
17

Rodzime media podały dzisiaj bardzo ciekawą informację: PKP Cargo do walki ze złodziejami zacznie wykorzystywać... drony. Prędzej czy później musiało to nastąpić, w tym przypadku stwierdzam, że nastąpiło prędzej, niż się spodziewałem. Jednocześnie zasadne wydaje się pytanie, czy krok wykonany przez...

Rodzime media podały dzisiaj bardzo ciekawą informację: PKP Cargo do walki ze złodziejami zacznie wykorzystywać... drony. Prędzej czy później musiało to nastąpić, w tym przypadku stwierdzam, że nastąpiło prędzej, niż się spodziewałem. Jednocześnie zasadne wydaje się pytanie, czy krok wykonany przez tę firmę nie skłoni innych do skorzystania z podobnych metod.

Byliście kiedyś świadkami okradania pociągu towarowego? Ja tak, jeszcze w poprzedniej dekadzie widziałem, jak dwóch facetów napełnia worek węglem z wagonu i pryska, gdy udało się go w miarę obciążyć. To oczywiście mały incydent, kradzież na skalę mikro i trudno ją porównać z akcjami, których celem padają naprawdę spore zapasy węgla (lub innych przewożonych towarów). Wszystkie kradzieże, te większe i mniejsze po zsumowaniu stają się podobno sporym problemem - straty sięgają milionów złotych. Dodatkowo pojawia się niebezpieczeństwo w postaci wywołania katastrofy kolejowej, ponieważ pociągi zatrzymywane są przez różne przeszkody.

PKP Cargo chce walczyć z tym procederem na różne sposoby - w swoim komunikacie informują m.in. o lepszym wykorzystaniu Straży Ochrony Kolei, współpracy z policją, poprawie zabezpieczeń w wagonach, a także o dronach. Tak, dronach. Sprzęt wyposażony w kamery czy systemy termowizyjne ma zapewnić firmie dostęp do świeżych informacji dotyczących składu i sytuacji na torach. Pomysł nie jest zły, ale po pierwsze, może przynieść efekty (naprawdę zauważalne) tylko przy zastosowaniu rozbudowanej floty powietrznej, a po drugie, na dostarczane dane szybko muszą reagować odpowiednie służby.

Dron powinien dać znać, gdzie blokowane są tory, nim dojedzie tam skład, może pomóc ustalić tożsamość złodzieja czy grupy organizującej większą kradzież. Do pewnego momentu jest nawet w stanie informować, gdzie złodzieje udali się ze zrabowanym towarem. Oczywiście wszystko to spotka się z poważnymi ograniczeniami związanymi z pojemnością baterii drona i jego czasem latania na jednym ładowaniu - maszyna nie będzie przez cały dzień krążyć nad niebezpiecznymi punktami. Stąd potrzeba inwestowania w większą liczbę dronów.

Nie ukrywam, że jestem ciekaw, jakie skutki przyniesie wykorzystanie tego rozwiązania, na jaką skalę będzie się to odbywać i do jakich wniosków dojdą osoby odpowiedzialne za ten projekt w PKP Cargo po nadchodzącej zimie. Gdyby okazało się, że dron to niezły pomocnik, śladem PKP Cargo pójdą zapewne inne firmy. Część związana nawet z koleją - przecież złodzieje kradną nie tylko węgiel, ale też np. trakcje elektryczne. Można też wskazać różnego typu magazyny, składy i dużych rozmiarów tereny przemysłowe, których trudno się pilnuje. Wspomnieć można również o lasach albo stawach hodowlanych - inwestycje w drony mogą się stać powszechne. Z naciskiem na "mogą" - pewności nie ma, ale robi się ciekawie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Dronkradzież