Apple

Złapię was na tytuł, czyli o akrobacjach niektórych autorów

MS
Maciej Sikorski
22

Zapewne zdecydowana większość z Was zdaje sobie sprawę z tego, że w Internecie na szeroką skalę stosowany jest mechanizm „łapania” czytelnika na tytuł wpisu. Nierzadko są to prawdziwe perły, którym warto poświęcić trochę uwagi, ponieważ ma się do czynienia z niezwykle wysublimowanym przejawem ludzki...

Zapewne zdecydowana większość z Was zdaje sobie sprawę z tego, że w Internecie na szeroką skalę stosowany jest mechanizm „łapania” czytelnika na tytuł wpisu. Nierzadko są to prawdziwe perły, którym warto poświęcić trochę uwagi, ponieważ ma się do czynienia z niezwykle wysublimowanym przejawem ludzkiej kreatywności. Wspomniane zjawisko coraz częściej dociera do branży nowych technologii i przyznam szczerze, iż zaczyna się robić bardzo ciekawie.

Niedawno trafiłem na tekst o następującym tytule: "Apple i Samsung w kłopotach. Przez te telefony". Po takiej zapowiedzi można się spodziewać, iż we wpisie poznamy kilka ciekawych smartfonów z wyższej półki cenowej (Apple nie posiada sprzętu budżetowego, więc nie może być zagrożone przez tanie urządzenia – po prostu nic ma co tracić w segmencie tanich smartfonów). Autor mógłby oczywiście zaprezentować zestawienie topowych słuchawek pozostałych producentów, ale od poczatku miałem przeczucie, iż zaskoczy nas czymś zupełnie innym. I nie myliłem się – tekst poświęcono niezwykle tanim smartfonom z Indii.

Na dobrą sprawę można napisać, że przypadek wspominanego tekstu nawiązuje do popularnego i starego dowcipu o Placu Czerwonym i rowerach. Czytelnik spodziewał się zapewne smartfonów o świetnych podzespołach (wszak mają zagrozić dwóm liderom tego rynku), a otrzymał totalny ogon tej branży. Tekst, a właściwie kilka akapitów rozbitych na parę stron, poświęcono dwóm firmom: pierwsza to Micromax, a druga to Karbonn. Obaj producenci robią furorę w Indiach i szybko zdobywają udziały w tamtejszym rynku mobilnym, ponieważ oferują klientom niezwykle tanie słuchawki. Mowa o sprzęcie za kilkadziesiąt dolarów – nawet Samsung nie może konkurować z taką ofertą. O Apple nie ma co wspominać – ważne, by gigant z Cupertino przyciągał w tytule.

Czy taki wpis jest całkowicie bezwartościowy? Nie do końca. Czytelnik po lekturze zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że Indie to bardzo perspektywiczny rynek w tej branży. Za kilka lat stanie się trzecim rynkiem smartfonów na świecie, a wpłyną na to przede wszystkim tanie urządzenia, które sprzedają się w zawrotnym tempie i wielkich ilościach. Dowie się również, że pierwsze skrzypce w branży (mowa o wielkości rynku zbytu) grają obecnie USA oraz Chiny (nie zmieni się to przez najbliższe lata). Z tekstu płynie zatem jakiś pożytek, choć można go spokojnie uznać za efekt uboczny. Główna teza ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Co ciekawe, wspomniany tekst bazuje na innym wpisie z polskiej Sieci. W pierwotnej wersji tytuł sformułowano trochę inaczej, ale nadal mamy dość dziwny przekaz, w którym pisze się o ewentualnej utracie pozycji i rynku przez Apple. Sęk w tym, że w Cupertino chyba nigdy nie liczyli na to, iż ubodzy obywatele Indii zainwestują w ich sprzęt i pogodzili się z obecnym rozwojem wydarzeń. Warto jednak mieć na uwadze, iż we wspomnianym kraju raczej nie brakuje osób bogatych (pewnie szybko ich przybywa) i to do nich kieruje swą ofertę amerykanki producent. Nawet jeśli będzie miał dziesiątą pozycję na rynku, to sprzedaż i tak powinna ich satysfakcjonować ze względu na rozmiary branży w tym kraju.

Wspomniane firmy Karbonn i Micromax warto zapamiętać, ponieważ z czasem mogą się one stać konkurencją dla chińskich korporacji, które obecnie upominają się o więcej miejsca na międzynarodowym rynku. Za kilka lat giganci z Państwa Środka pewnie uzyskają wpływy, które zaczną ich satysfakcjonować i zepchną zachodnich producentów do defensywy, ale jednocześnie będą musieli bronić się przed zalewem smartfonów z Indii w Chinach. Wzmożony ruch w tej branży raczej nie ustanie.

Przywoływane przeze mnie teksty może i kiepsko odnoszą się do swoich tytułów i wprowadzają pewną dezinformację, ale jednocześnie stają się punktem wyjścia do ciekawej dyskusji na temat azjatyckich producentów, firm z krajów rozwijających się oraz ich wpływu na rynek globalny. Za kilka lat temat ten nie będzie jedynie efektem ubocznym, lecz szeroko omawianym zagadnieniem, na które warto zwracać uwagę już dziś. Pisząc krótko: autorom można pogratulować dalekowzrocznego podejścia…;)

Źródło grafiki: allvatar.com

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

IndieSmartfonMicromax