2

Trzęsie Ci się ręka? Gimbal Zhiyun WeeBill Lab pomoże nagrać płynny ruch

Gimbale stają się coraz tańsze i coraz lepsze. Niedawno miałem okazję sprawdzić jeden z nowych sprzętów Zhiyun-tech i powiem Wam, że Zhiyun WeeBill Lab to bardzo ciekawy i dobrze wykonane urządzenie.

Gimbala dostajemy w fajnie zaprojektowanej walizce z twardej gąbki – takie przynajmniej wrażenie sprawia. Środek podzielono na przegródki, które idealnie pasują do poszczególnych elementów, radzę więc od razu dobrze się z tym „kejsem” zapoznać i zapamiętać co gdzie wkładać. Jasne, całość jest dość duża, jednak odpowiednio chroni sprzęt i pozwala zachować porządek, za to więc duży plus.


Sam gimbal zbudowany jest natomiast z trzech materiałów. Szkielet to metal, część elementów wykonano z plastiku, część pokryto gumopodobnym materiałem, który sprawia, że sprzęt nie ślizga się w dłoni. Wiem, że od urządzenia kosztującego niemało można wymagać dobrej jakości wykonania, ale w przypadku Zhiyun WeeBill Lab można mówić wręcz o bardzo dobrej jakości wykonania – poszczególne elementy są świetnie spasowane, wszystko wydaje się tu zaprojektowane na tip-top. Na ogromną pochwałę zasługuje również rączka, w której trzymamy gimbala – jest świetnie dopasowana do dłoni i bardzo dobrze i komfortowo są ją trzyma.

Z tyłu rączki znajduje się mały wyświetlacz, dżojstik i krzyżak w kształcie okręgu. Taki zestaw pozwala podejrzeć ustawienia urządzenia oraz je zmienić, dżojstikiem natomiast obsługujemy urządzenie i sterujemy pozycją aparatu.



Wiele osób rozpoczynających zabawę z gimbalem obawia się skomplikowanego procesu wyważania i ja to doskonale rozumiem – automatycznie robi się to dopiero po jakimś czasie i trzeba nauczyć się urządzenia. Tymczasem Zhiyun WeeBill Lab nie sprawia w tym temacie żadnych trudności i na dużą pochwałę zasługuje system, który to umożliwia. Otóż możemy blokować każdą z trzech osi oddzielnie, przez co wyważanie jest łatwiejsze. Najpierw skupiacie się na jednej, blokując pozostałe, potem na drugiej blokując pierwszą i to samo robicie w przypadku trzeciej. Dodatkowo mamy tu specjalne miarki – konkretne wartości warto zapamiętać, a najlepiej spisać i później (o ile oczywiście nie dociążycie czymś sprzętu) po prostu skorzystać z tej podpowiedzi. A nawet jeśli wyważenie nie będzie idealne, gimbal zweryfikuje pozycję aparatu już za pomocą silników. Zobaczcie sami jak to wygląda.

Nie wiem czy zależy to od stopnia zużycia konstrukcji (testowy egzemplarz nie był nowy), ale część elementów mechanicznych dość topornie działała. Chodzi tu przede wszystkim o wpinanie i wypinanie listwy doczepianej do aparatu – musiałem w to wkładać sporo siły. Z jednej strony miałem więc pewność, że aparat nie wypadnie przypadkiem z gimbala, z drugiej kiedy chciałem coś lepiej ustawić, sporo się z tym siłowałem, co jak możecie się  domyślić było średnio przyjemne.

Jednym za fajniejszych bajerów w Zhiyun WeeBill Lab jest możliwość spięcia pokrętła ostrości z aparatem, dzięki czemu można za jego pomocą ustawiać focus szkła. O ile Wasz aparat na to pozwoli – lista jest dość długa, jednak używany przeze mnie Lumix GH4 takiej funkcji nie posiada. Szkoda, natomiast…


…w zestawie znajdziecie doczepiany do konstrukcji silniczek oraz plastikowo-gumowy regulowany pierścień nakładany na obiektyw. Chwilę zajmuje zbudowanie takiej konstrukcji, pozwala ona jednak trochę okrężną drogą cieszyć się tą samą funkcją, którą normalnie ogarnąłby soft aparatu. Sprawdzałem, działa, choć trzeba pilnować aby wszystkie elementy dobrze się ze sobą stykały. Nie jestem fanem autoostrzenia, szczególnie w Lumix GH4, dlatego taki bajer przypadł mi do gustu, natomiast – nie jest idealny i jednak decydując się na zakup Zhiyun WeeBill Lab wolałbym mieć któryś ze wspieranych aparatów (listę znajdziecie na stronie produktu).

Skoro o współpracy mowa, jest też coś takiego jak aplikacja ZY Play. W zestawie znajdziecie specjalny uchwyt do smartfona, na którego ekranie odpalacie appkę. Pozwala ona obsługiwać sprzęt za pomocą urządzenia mobilnego, w dodatku podglądać obraz z aparatu. No cóż – w teorii, mi nie udało się podłączyć obu sprzętów.

Sama stabilizacja sprawdza się dobrze, choć tak jak w przypadku każdego gimbala, trzeba się go nauczyć – zarówno jeśli chodzi o wyważanie, jak i pracę ze sprzętem. Zdarza mu się czasem przesadzić z dostabilizowaniem, co przekłada się na nierówny, trzęsący się ruch – czasem przy zmianie pozycji rączki sprzęt dziwnie się zachowuje. Warto też zajrzeć w ustawienia siły silniczków i odpowiednio ją skorygować. Ale to są rzeczy do opanowania i przede wszystkim poznania. Kapitalną sprawą jest natomiast możliwość przepięcia małego tripoda i zamienienia go w dodatkową rączkę. Otóż standardowo jest ona wpinana pionowo, dzięki czemu można go rozłożyć i postawić sprzęt na płaskiej powierzchni (co pomaga w wyważaniu). Tripoda można też jednak złożyć i odkręcić od dolnej części rączki i przypiąć do tyłu od góry. Pozwala to wtedy złapać gimbala w inny sposób i bardzo wygodnie wykonywać ujęcia z dołu. Super sprawa.

Gimbal na jednym ładowaniu podziała około 9-10 godzin, w zależności od tego jak mocno będą używane silniki stabilizacji, co oczywiście zależy od Was. Myślę, że to w zupełności wystarczy, szczególnie że akumulatory są wymienne.

Zhiyun WeeBill Lab kosztuje w tej chwili 2999 złotych i w tej cenie to aktualnie jedna z najciekawszych konstrukcji tego typu. Gimbala załadujecie sprzętem o łącznej masie do 3 kilogramów, pole manewru jest więc spore – od bezlusterkowców po lustrzanki. Ma oczywiście pewne niedociągnięcia, jednak wykonanie konstrukcji stoi na bardzo wysokim poziomie, a system wyważania (dzięki blokowaniu osi) jest bardzo wygodny, łatwy, szybki i przyjemny. Bardzo fajny sprzęt, szczególnie jeśli posiadacie aparat, z którym da się go spiąć.