Technologie

Zemsta zza grobu, Adobe Flash uziemił część chińskich kolei

KK
Krzysztof Kurdyła
14

Jak ten czas szybko leci. Pamiętam jak dziś jaką awanturę wywołało nakazane przez Steva Jobsa pominięcie obsługi Adobe Flash przez system iOS. Oburzenie wywołały również ostre oceny tego ostatniego wyjaśniające, dlaczego nie chce tej prymitywnej i zasobożernej technologii na swoich urządzeniach. A tu proszę, kilka kolejnych lat i Flasha nie ma już wśród nas. Jego powolna śmierć zaczęła się już jakiś czasu temu, a od trzech lat wiadome było, kiedy Adobe ostatecznie wbije w niego osikowy kołek. Jak się okazuje, nie wszyscy dostrzegli nadchodzące zagrożenie i w jednej z chińskich prowincji doszło do sporego zamieszania na kolei.

Zrobimy to... później

Wszyscy znamy to uczucie, gdy coś działa, może trochę kulawo, może nie tak wydajnie jakby mogło, ale działa. Więc zmianę, choć w dłuższej perspektywie nieuniknioną, odkładamy na później. W Polsce przecież było podobnie, korzystająca z Flasha strona Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, od lat dumnie utrudniająca wszystkim życie wszystkim przedsiębiorcom, zdążyła ze zmianami w ostatniej chwili.

Wygląda na to, że inni mieli mniej szczęścia. Jedną z bardziej spektakularnych ofiar własnych zaniedbań stało się przedsiębiorstwo kolejowe z Dalian, obsługujące koleje w prowincji Liaoning. Jak donoszą azjatyckie serwisy, firma miała napisany we Flashu system zarządzania ruchem pociągów, który gdy Adobe wyciągnęło wtyczkę, przestał działać.

20 h walki samemu ze sobą

Firma musiała zawiesić ruch kolejowy na ponad 20 h, utworzyć specjalną grupę informatyczną dla znalezienia źródła problemu, a następnie jego rozwiązania. Według azjatyckich portali dział IT w firmie w ogóle nie był świadomy tego, że nadchodzi definitywny koniec kluczowej dla nich technologii. Opis sposobu w jaki rozwiązano całą sytuację, też przypomina bardziej procedury sprzed 30-lat, niż te z drugiej dekady XXI w.

Zespół naprawczy dopiero po pewnym czasie odnalazł w internecie informację o śmierci Flasha, a jako rozwiązanie przyjęto zainstalowanie starej wersji wtyczki Flash, której nie blokowały działania po stronie Adobe. Zamiast jednak pojechać na miejsce i po prostu plug-in zainstalować, ekipa postawiła wszystko od zera na nowym komputerze, a następnie pojechał podmienić go fizycznie w biurze kontroli. Jak się domyślacie operacja musiała trwać parę godzin, podczas gdy instalacja wtyczki to kilka minut.

Przy okazji całego wydarzenia okazało się, że w infrastrukturze firmy funkcjonują dwie grupy komputerów, jedne opisane jako „original Microsoft system”, a drugie jako „Ghost version system”. To ywołało podejrzenia, że część Windowsów w przedsiębiorstwie może być zainstalowana nielegalnie, choć ja obstawiałbym raczej, że tak oznaczono operacyjne i backupowe systemy. Jak jest naprawdę już się chyba nie dowiemy, ponieważ chińska administracja usunęła oryginalną relację. Tak czy inaczej użytkownicy WeChata ogłosili ten wypadek najzabawniejszym technologicznym wydarzeniem 2021 r.

Technologiczne skanseny

Szczerze powiedziawszy, gdyby nie przykład polskiego ZUS, który z ucieczką od Flasha zdążył w ostatniej chwili, ciężko byłoby mi w tę historię uwierzyć. Po pierwsze, że tak duży i poważny system mógł być oparty o tak zasobożerną technologię, a po drugie, że nie połapano się na czas, że nadciąga katastrofa.

W jednym ze źródeł znalazłem też informację, że także tamtejsze systemy zarządzania energią elektryczną i transportem drogowym opierały się na Flashu. Skoro jednak nie przestały działać, pozostaje pytanie, czy urzędy za nie odpowiedzialne wcześniej zdążyły je przerobić, czy też „czujne” działy IT już wcześniej zdezaktualizowały wtyczkę Adobe od starszej wersji.

Źródło: [1]

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: