Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Polska

Zdaniem członka zarządu Cyfrowego Polsatu Netflix nie ma u nas szans. Złapałem się za głowę!

KK
Konrad Kozłowski
210

Wolałbym tych słów nie przeczytać i żyć w błogiej nieświadomości, że włodarze największych platform cyfrowych w kraju postrzegają istniejące problemy nieco inaczej. Niestety, prawda jest taka, że po tylu latach nieskutecznej walki z piratami i kończących się fiaskiem inwestycji w serwisy VOD, nadal łatwiej nam wytykać błędy i problemy, przewidywać niepowodzenie innych, zamiast spróbować wyjść naprzeciw potrzebom klientów, jak zrobili to obecni giganci rynków wideo czy muzycznego, głównie w Stanach Zjednocznych .

Postawa Macieja Steca, członka zarządu Cyfrowego Polsatu, jest co najmniej bulwersująca. Im dalej brnąłem w tekst opublikowany na łamach polskiego Business Insidera tym bardziej dostrzegałem jak bardzo polscy operatorzy i właściciele platform cyfrowych mają problem z Netfliksem. Jeszcze przed otwarciem drzwi dla Polaków, co nastąpiło w styczniu, wielokrotnie widywaliśmy sytuacje, w których polskie usługi poszerzały oferty i publikowały nowe aplikacje oraz serwisy www. Dziewięć miesięcy później, jako jedyny ze 130 krajów, Polska doczekała się oficjalnej premiery platformy Netflix. Nie doszłoby do tego, gdyby nie zainteresowanie polskich widzów, którym zaproponowane comiesięczne stawki, najwyraźniej, wcale nie wydają się aż tak wysokie, skoro zdecydowali się na opłacanie subskrybcji.

To wydarzenie mogło i powinno być impulsem dla działających nad Wisłą usług pokroju Player.pl i iPli. Rozbudowa ekosystemu aplikacji, poprawa stabilności infrastruktury oraz jakości oferowanych materiałów, a w końcu rozszerzanie oferty - na to wszystko może być niedługo za późno, bo Netflix nie zamierza stać w miejscu i choć dzisiaj zasoby serwisu nie zawierają zbyt wielu polskich pozycji, to będzie to ulegać zmianie. Zamiast przebudzenia z letargu polski rynek VOD wstrzymał oddech i prawdopodobnie wyczekuje na chwilę wycofania się Netfliksa z Polski.

Jak bowiem inaczej można odebrać słowa Macieja Steca, który stwierdził, że:

W Polsce nie mamy modeli subskrypcyjnych ze względu na nasze prawo i biedę.

A nie jest przypadkiem tak, że to oferta wszystkich i każdej usługi z osobna nie jest odpowiedzią na oczekiwania widzów. Czy oprócz Netfliksa Polacy gdziekolwiek obejrzą tak dużą liczbę zagranicznych seriali i filmów, w tak świetnej jakości i na tylu urządzeniach? Rosnąca popularność serwisów Kinomaniak (RIP) czy CDA.pl potwierdza jedno - streaming jest przyszłością. Użytkownicy oczekują, że po wykonaniu maksymalnie 3 kliknięć rozpoczną seans filmu czy odcinka serialu. Po polsku. W dobrej jakości. Gdziekolwiek są.

Naturalnie rywalizowanie z takimi serwisami nie jest łatwe, ponieważ nie obowiązują ich żadne ograniczenia licencyjne. A zakup praw do dystrybucji jest (bardzo) kosztowny. Sam proces nabycia praw jest skomplikowany i nawet taki giganci jak Netflix czy Hulu negocjują warunki tygodniami czy miesiącami. Netfliksowi jednak zalezży na wprowadzaniu do oferty największych hitów, które przyciągną widzów, a obecne już w ofercie tytuły staną się powodem, dla których przedłużą subskrypcję na następne miesiące.

Nadal jesteśmy biednym narodem. Nie uważam, że piractwo wynika z tego, że ludzie chcą kraść, ale powodem są finanse.

Wśród moich znajomych nie brakuje osób, które wysyłają SMS-y lub w inny sposób opłacają pakiety premium na CDA czy Zalukaj. Większość z nich nawet nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że udostępnione tam treści nie zostały umieszczone w sieci legalnie. Wykonanie i działanie serwisu nie wzbudza żadnych wątpliwości - to wszystko wygląda niczym w pełni profesjonalna usługa VOD. Skoro nieznanym nam osobom próbującym w jakiś sposób zarobić udało się zbudować tak prosperujący serwis, to chyba korporacje również powinny być w stanie coś takiego osiągnąć. Netfliksowi się udało.

Czas najwyższy na tę wypowiedź:

To kontent z innej rzeczywistości.

Oferta Netfliksa, w której znajdziemy całe mnóstwo rozpoznawalnych seriali, głośnych, hollywódzkich tytułów, to zdaniem Macieja Steca kontent z innej rzeczywistości. Doprawdy? Czy Pan Maciej oczekuje, że blisko 40-milionowy naród ograniczy się do polskich produkcji typu Pierwsza Miłość czy Świat Według Kiepskich? A co oglądają miliony piratów na Zalukaj, CDA i innych serwisach - czy przodują tam polskie seriale?

Po lekturze artykułu BI Polska zajrzałem do komentarzy, gdzie nie natrafiłem na choćby jedną wypowiedź potwierdzającą pogląd Macieja Steca. Nawet jeśli ktoś nie wspominał o byciu subskrybentem, to pojawiły się komentarze porównujące ofertę Netfliksa (kosztującą 40-50 złotych) z pakietami programów platform cyfrowych i kablowych (od 100 złotych w górę). Osobiście oglądam telewizję i posiadam wykupiony nie jeden dodatkowy pakiet, ale zrobiłem to tylko dla transmisji sportowych i serii dokumentalnych, których legalnie i w dobrej jakości w internecie nie uświadczymy. Dlaczego wspominam o pojedynku Netflix vs. TV? Żadne polskie VOD nie jest w stanie rywalizować z usługą z USA. Co ciekawe, zdaniem Macieja Steca mało kto ze spotkanych przypadkowych 10 osób na ulicy potwierdziłoby znajomość serialu House of Cards. Rozumiem, że powszechna znajomość tytułów: "Pamiętnik z Wakacji" czy "Dlaczego ja?" jest przekładana ponad poziom reprezentowany przez produkcję.

Na sam koniec pozwolę sobie zacytować ostatnie słowa komentarza Sławka:

Netflix ma super produkcje.. ma super niezawodna platforme. A co ma polsat? produkcje 'dlaczego ja?', 'pamietnik z wakacji'... chyba tylko ty drogi Macieju i Solorz to oglądacie.. My Polacy przechodzimy na Netflixa

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu