58

Zbudowano „najgorszą drogę świata”. Ciekawe, jak w takich warunkach poradzą sobie samochody przyszłości?

Na drogach przybywa elektrycznych samochodów. Wydaje się, że kilka lat dzieli nas od wprowadzenia do ruchu pojazdów autonomicznych (na skalę większą niż testowa). Rynek motoryzacyjny, a co za tym idzie, przestrzeń, w której żyjemy, mogą się poważnie zmienić. Wierzę w realizację tego scenariusza, ale ciągle trafiam na swoiste znaki zapytania, które każą jeszcze raz zastanowić się nad tym wszystkim. Wczoraj była nim trasa przygotowana przez Forda - piekło dla kierowcy. A dla autonomicznej maszyny?

Jeżeli interesujecie się postępami firm, które chcą zmienić rynek motoryzacyjny, pewnie wiecie, że Google czy Tesla chwalą się swoimi osiągnięciami: przejechaliśmy już tyle mil, zaliczyliśmy tyle wypadków, z czego niewielka część to nasz wina, pomogliśmy środowisku tak i tak… Oglądając filmy z samochodami Tesli albo czytając opisy wyczynów autek Google, niejednokrotnie kiwałem głową z uznaniem: dali radę, przyszłość puka do naszych drzwi. O jednej rzeczy musimy jednak pamiętać.

Wspomniane osiągnięcia nierzadko osiągane były w warunkach jeśli nie idealnych, to bardzo sprzyjających. A przynajmniej przyjaznych. Tesla może się chwalić kolejnymi rekordami zasięgu, ale zazwyczaj dotyczy to ciepłej, słonecznej Kalifornii, w której dobrych dróg pewnie nie brakuje. Samochody Google radzą sobie całkiem nieźle, nawet w mieście, ale i one poruszają się w warunkach sprzyjających. Zazwyczaj. Pojawia się jednak pytanie: jak by to wyglądało, gdyby te maszyny wypuścić na mniej przyjazne trasy?

Sprawa zaczęła mnie poważnie zastanawiać, gdy obejrzałem film przygotowany przez firmę Ford. Amerykański producent stworzył w Belgii trasę do testów, którą można określić jako… może nie ekstremalną, ale z pewnością trudną i ciekawą. Odcinek o długości 2 kilometrów zawiera masę pułapek i zagrożeń, które nie są wymysłem inżynierów Forda – to elementy infrastruktury (lub jej wady i uszkodzenia) występującej w różnych krajach: koleiny, bruk, dziury, progi zwalniające, przejazd kolejowy. Samochody muszą się z tym zmagać. Te nowoczesne, autonomiczne też będą musiały.

Piszemy o przeróżnych usprawnieniach, nowych technologiach w świecie motoryzacji, ale zastanawiam się, jak one wypadną w teście, który zgotuje im codzienne użytkowanie? Na drodze w Mountain View wygląda to naprawdę dobrze, ale czy maszyna poradzi sobie, gdy ruszę nią w trasę biegnąca przez niewielkie polskie miejscowości, w których drogi przypominają poligon doświadczalny Forda? Czy takie autko, autonomiczne i elektryczne będzie się dobrze sprawować gdy zima zaskoczy drogowców, temperatura mocno spadnie, droga będzie oblodzona, a śnieżyca mocno ograniczy widoczność? Oto jest pytanie.

Zdaję sobie sprawę z tego, że firmy to sprawdzą, nim ich pojazdy trafią na rynek. To może jednak oznaczać, że pojawią się nowe problemy, że trzeba będzie rozwiązywać techniczne niedociągnięcia i poważne kłopoty. W efekcie czas zmian będzie się wydłużał. Pojazdy autonomiczne może i będą w stanie jeździć po naszych drogach za 5 lat, ale tych dobrych i w odpowiednich warunkach. A gdy zderzą się z rzeczywistością, z drogami, które nie przypominają testowych i są np. źle oznakowane, to komputer powie pas. A wtedy i kierowcy podziękują za takie innowacje…