30

Zaskakująco łatwa przesiadka z iOS na Androida

Napisałem ostatnio na Facebooku, że coraz nudniejszy robi się wyścig producentów smartphonów i tabletów o miano najlepszego sprzętu na rynku. Nowa lepsza kamera, większy ekran czy większa ilość pamięci tak naprawdę niedługo nie będą miały większego znaczenia. Świetnym przykładem jest tutaj iPhone, który ma już na rynku tylu konkurentów, że jedynie czym może się bronić […]

Napisałem ostatnio na Facebooku, że coraz nudniejszy robi się wyścig producentów smartphonów i tabletów o miano najlepszego sprzętu na rynku. Nowa lepsza kamera, większy ekran czy większa ilość pamięci tak naprawdę niedługo nie będą miały większego znaczenia. Świetnym przykładem jest tutaj iPhone, który ma już na rynku tylu konkurentów, że jedynie czym może się bronić to aplikacje i ekosystem. Oczywiście nie obroni się przed wszystkim i wszystkimi.

Ostatnio przed dwa tygodnie miałem okazję testować Nexus S, który jak wiemy nie jest najnowszym modelem Samsunga i pewnie jest już tuzin lepszych smartphonów na rynku.

Przesiadłem się na Nexusa S po niema 1,5 roku (o ile dobrze liczę) korzystania z iPhona. Wydawało mi się, że przesiadka będzie ciężka. W końcu chcą nie chcą przyzwyczaiłem się do produktu Apple, miałem zainstalowane z 20 aplikacji (nie szaleję pod tym względem) i dosłownie kilka gier. Poza tym iOS to przecież nie Android i oba systemy różnią się znacząco jeśli chodzi o interfejs i generalnie całą filozofię architektury systemu mobilnego.

Jak więc wyglądała przesiadka? Po przyzwyczajeniu się do kilku kluczowych różnic w obsłudze, dodałem swoje ulubione aplikacje – praktycznie wszystkie są dostępne w wersji na Androida. Z gier wylądowały na nexusie jedynie angry birds. Podpiąłem konto Google i po godzinie miałem w pełni sprawne narzędzie do pracy.

Po tygodniu okazało się, że całkowicie zapomniałem o iPhonie i to nie dlatego, że Nexus S był tak dużo lepszy od iPhone 3GS ale dlatego, że dosłownie niczego mi nie brakowało. Kalendarz nadal synchronizował się tak jak poprzednio, kontakty były na swoim miejscu a aplikacja Facebooka, Twittera i inne praktycznie niewiele różniły się od tego co miałem na iPhonie.

Jedyną różnica jaka naprawdę zwróciła moją uwagę to większy wyświetlacz, który o wiele lepiej sprawdza się podczas korzystania z aplikacji, no i świetny system powiadomień którego strasznie brakuje w iOS. Jest jeszcze jedna olbrzymia zaleta Androida, nie muszę korzystać z bubla jakim jest iTunes. Odzwyczaiłem się już od wgrywania muzyki bezpośrednio do telefonu i zapomniałem jakie życie może być proste :)

Wracając jednak do samych systemów. Naprawdę zaskakująca była łatwość z jaką na dwa tygodnie pożegnałem się z iOS i iPhonem. Nie chce przez to powiedzieć, że któryś system jest wybitnie lepszy, wręcz przeciwnie moim zdaniem zacierają się powoli różnice między nimi. Jest to zarówno zasługa aplikacji, gdzie te lepsze dostępne są na obie platformy. Jak również fakt, że Android jest już naprawdę w pełni dojrzałym systemem mogącym konkurować z każdym innym OS mobilnym na rynku.

Mam jeszcze jedno spostrzeżenie dotyczące przesiadki. Moim zdaniem sprzęt jakim obsługujemy system mobilny ma coraz mniejsze znaczenie. Wszyscy więksi producenci smartphonów prezentują podobny poziom zaawansowania technologicznego dzięki czemu różnice w ilości pamięci, nazwie procesora czy megapixelach w kamerze nie są już tak bardzo znaczące.