Po Godzinach

Trzy nowe, głośne seriale nareszcie w Polsce - który warto zobaczyć?

KK
Konrad Kozłowski
0

Oferta CANAL+ wzbogaciła się o trzy głośne produkcje, które nie były w Polsce dostępne: "Zasada Comey'a", "Your Honor" oraz "American Crime Story: Impeachment". Który warto zobaczyć?

Mimo, że coraz więcej seriali trafia do Polski równocześnie z zagraniczną premierą, to wciąż nie brakuje tytułów, które zaliczają sporą obsuwę. Należały do nich wymienione przeze mnie produkcje, ale dzięki jednej platformie wszystkie trzy można oglądać bez żadnych przeszkód na dowolnym urządzeniu z aktywną subskrypcją CANAL+ online. Na każdy z nich czekałem bardzo niecierpliwie - czy było na co?

American Crime Story: Impeachment

Nie będę ukrywał, że nowy serial Ryana Murphy'ego okazał się delikatnym rozczarowaniem. Twórca przyzwyczaił nas do nierównego poziomu swoich produkcji, ale nie spodziewałem się, że spadek formy natrafi właśnie na ten tytuł. Tym bardziej, że pierwsza seria opowiadająca o sprawie O. J. Simpsona była znakomita, ale powstający dość szybko drugi sezon o Versace znacząco obniżył loty. Długi czas oczekiwania i angaż samej Moniki Lewinsky w produkcję nowych odcinków dawały sporo nadziei, ale...

Serial spotkał się z chłodnym przyjęciem za wielką wodą w dniu premiery i z żalem częściowo potwierdzam te doniesienia. "American Crime Story: Impeachment" traktuje o jednym z największych skandali w historii USA, a jednak zupełnie tego nie czuć. Wcielająca się w Monikę Lewinsky Beanie Feldstein nie nadaje całości wiarygodności, podobnie jak Clive Owen grający Billa Clintona. Wielka szkoda, bo to właśnie tej dwójki dotyczy historia i z głównego trio tylko Sarah Paulson w roli Lindy Tripp jest przekonująca na ekranie. Sam scenariusz i realizacja techniczna serialu zostały właściwie potraktowane - historia jest angażująca, a całość nakręcono naprawdę zgrabnie.

Your Honor i Zasada Comey'a

Powyższe dwa seriale to produkcje z zupełnie z innych półek. "Your honor" to powrót Bryan Cranstona w głównej roli na mały ekran - aktor wciela się w sędziego, którego syn jest zamieszany w wypadek. Mężczyzna będzie starał się zrobić wszystko, by pomóc chłopakowi uniknąć odpowiedzialności, co oczywiście jest kompletnie sprzeczne z tym, czym zajmuje się na co dzień. Cranston znakomicie odnajduje się w tej roli i momentami można odczuć, że to niejako powrót do tego, co pokazał w "Breaking Bad". Poza tym, serial posiada kilka nieznaczących dla fabuły wątków, ale drugim mocny punktem jest Michael Stuhlbarg grający Jimmy'ego Baxtera.

Najsłabiej z całego zestawienia wypada "Zasada Comey'a", którą nakręcono na podstawie książki byłego agenta FBI Jamesa Comey'a. Serial może pochwalić się angażem Jeffa Danielsa i Brendana Gleesona w rolach Comey'a i Trumpa, a także Michaela Kelly'ego jako Andrew McCabe. Niestety, produkcja u podstaw zakłada dobrą wolę służb specjalnych i przenosi odpowiedzialność na barki 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Taka stronniczość nie zachęca do dalszego seansu, mimo że serial ma swoje mocne strony, jak wspomniane kreacje dwóch głównych aktorów. Dla kogoś, kto nie śledzi(ł) sprawy w inny sposób, nie będzie to w żadnym stopniu dobre źródło wiedzy, a jedynie przystawka, która może zachęcić do dalszego zgłębiania tematyki relacji prezydenta z FBI.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: