2

Zarabianie na twitterze czyli PayPerTweet

Serwis problogger.net właśnie poinformował o uruchomieniu nowej ciekawej usługi, która pozwoli nam zarabiać pieniądze na Twitterze. Potencjał serwisu jest niewątpliwie duży, każdy liczący się serwis internetowy dostępny jest na twitterze, wszystkie gwiazdy światowego internetu również możemy tam spotkać. Potencjał ten już dawno został zauważony przez różnego rodzaju firmy, które tworząc konta na twitterze próbują tam […]

Serwis problogger.net właśnie poinformował o uruchomieniu nowej ciekawej usługi, która pozwoli nam zarabiać pieniądze na Twitterze. Potencjał serwisu jest niewątpliwie duży, każdy liczący się serwis internetowy dostępny jest na twitterze, wszystkie gwiazdy światowego internetu również możemy tam spotkać.

Potencjał ten już dawno został zauważony przez różnego rodzaju firmy, które tworząc konta na twitterze próbują tam rozreklamować swój produkt poprzez uprawianie marketingu szeptanego.



Obrazek pochodzi z bloga eri.blox.pl

Można też zadać sobie pytanie czy osoba, której wpisy na bieżąco śledzi kilka tysięcy osób, nie mogła bym na tym zarabiać ? Moc sugestii tak zwanym mikroceleberytów już przecież poznaliśmy.

Scoble, Longhorn EvangelistProblogger oferuje nam więc możliwości PayPerTweet czyli płacenia za wpisy na twitterze. Pisząc o różnych produktach oraz usługach będziemy teraz mogli od ich właścicieli pobierać wynagrodzenie. Możemy wyobrazić sobie sytuacje w której Rober Scoble opisuje na twitterze, że najlepszym sprzętem do transmisji live jest telefon samsunga (chociaż tutaj trzeba być ostrożnym i sprawdzić czy nie jest produkowany w chinach) – tysiące fanów Scoble zapewne niedługo po przeczytaniu takiej informacji zaczną wertować sklepy internetowe w poszukiwaniu wskazanego przez bożyszcza telefonu.

Płatność za tego typu reklamy będzie odbywać się metodą CPMF (Cost Per Thousand Follower – czyli jednostką rozrachunkową jest tysiąc obserwatorów na twitterze)

Podsumowując – PeyPerTweet to na razie „ściema” numer jeden jeśli chodzi o te znalezione przeze mnie – a przecież dla nas pierwszy kwietnia będzie dopiero jutro!