12

ZAiKS dogadał się z Wrzuta.pl. Serwis będzie mógł wyświetlać reklamy

O ZAiKSie można powiedzieć i napisać wiele dobrego i wiele złego, w zależności od tego, z jakiej perspektywy patrzy się na tę organizację. Bez wątpienia jednak ZAiKS wciąż rozdaje i będzie zapewne jeszcze długi czas rozdawać karty w grze „prawa autorskie”. Dlatego też bez błogosławieństwa ZAiKSu trudno robić legalny biznes oparty na treściach chronionych. Rozumie […]

O ZAiKSie można powiedzieć i napisać wiele dobrego i wiele złego, w zależności od tego, z jakiej perspektywy patrzy się na tę organizację. Bez wątpienia jednak ZAiKS wciąż rozdaje i będzie zapewne jeszcze długi czas rozdawać karty w grze „prawa autorskie”. Dlatego też bez błogosławieństwa ZAiKSu trudno robić legalny biznes oparty na treściach chronionych.

Rozumie to Google, z którym ZAiKS już spory kawałek czasu temu podpisał stosowną umowę na działanie YouTube’a. Rozumie to także serwis Wrzuta.pl, na który użytkownicy, jak sama nazwa wskazuje, wrzucają wideo, ale również muzykę czy zdjęcia. Ten polski serwis postanowił zmonetaryzować istniejące treści poprzez wyświetlanie reklam, ale do tego potrzebował zgody ZAiKSu. I takową otrzymał.

Jak donosi Dziennik.pl ZAiKS i Wrzuta.pl podpisały umowę licencyjną. Teraz twórcy, którzy będą umieszczać w serwisie swoje treści i zgodzą się na wyświetlanie przy nich reklam będą za to otrzymywać wynagrodzenie uzależnione od ilości wyświetleń. ZAiKS chce również zapewnić odpowiednie wynagrodzenie tym twórcom, których praw strzeże, a których materiały będą wrzucane przez osoby trzecie. Organizacja ma pośredniczyć w przekazywaniu pieniędzy do twórców, a Free4Fresh ma objąć specjalną ochroną materiały chronione przez ZAiKS.

Dzięki temu porozumieniu i umowie licencyjnej Wrzuta.pl będzie mogła wyświetlać i zarabiać na samych reklamach bez obawy o to, że narusza tym samym prawo. Generalnie serwis nie miał wyjścia, jeżeli chciał zacząć zarabiać, musiał dogadać się z ZAiKSem.

Co ciekawe umowa z Wrzutą jest pierwszą tego typu umową z polskim serwisem zawartą przez ZAiKS. Wygląda na to, że w organizacji rozumieją, że przepływu treści do internetu nie da się powstrzymać ani kontrolować, więc lepiej się dopasować i próbować wykorzystać istniejącą sytuację. Google udowodniło, że ten model może działać. Jestem bardzo ciekaw, jaki procent z reklam będzie trafiał ostatecznie do twórców, których utwory będą wykorzystywane do wyświetlania reklam.