36

Z Sony wyciekło już tyle rzeczy, że zaczynam wątpić w tę firmę

Doniesienia o bardzo dotkliwym w skutkach ataku na Sony Pictures zelektryzowały świat nowych technologii. Od dawna było wiadomo, że firma ma poważne problemy z utrzymaniem bezpieczeństwa systemów informatycznych, jednak nikt nie spodziewał się, że w wyniku działań cyberprzestępców powstanie aż tak duża plama na wizerunkowym płótnie giganta. Skala problemu jest zatrważająca – nie tylko dlatego, […]

Doniesienia o bardzo dotkliwym w skutkach ataku na Sony Pictures zelektryzowały świat nowych technologii. Od dawna było wiadomo, że firma ma poważne problemy z utrzymaniem bezpieczeństwa systemów informatycznych, jednak nikt nie spodziewał się, że w wyniku działań cyberprzestępców powstanie aż tak duża plama na wizerunkowym płótnie giganta. Skala problemu jest zatrważająca – nie tylko dlatego, że atak w ogóle się udał. Ale także ze względu na informacje, które uzyskali atakujący.

Wszystko, co wypłynąć nie powinno…

…wypłynęło. Guardians of Peace (GOP) upublicznili więcej danych, które dotyczą personaliów osób zatrudnionych w Sony Pictures. Co więcej, wśród tych informacji znalazły się także… prywatne numery telefonów gwiazd związanych ze studiem. I teraz najlepsza część – budżety produkcji oraz… scenariusze. Oprócz tego, ujawniono dane 40 000 byłych pracowników Sony Pictures.

hacking

To wszystko chyba wystarczy, by móc stwierdzić, iż Sony zaliczyło wpadkę, o której świat nie słyszał od dawna. Reputacja studia została nieodwracalnie zaprzepaszczona. Teraz tego nie widać, ale uwierzcie mi – inaczej teraz będą wyglądać negocjacje z gwiazdami wielkiego formatu, które oprócz solidnych gaż i często wyśrubowanych warunków kontraktów, w większości wiele zachodu poświęcają sprawom ochrony ich prywatności. Nie łatwo jest być gwiazdą i wręcz nie mieć możliwości życia jak każdy normalny człowiek – wtopić się w tłum, usiąść na ławce w parku.

Tłumaczenia Sony także jakby nieco mgliste…

Mówiłem Wam o tym wczoraj – macie rację, że przed atakiem DDoS nie ma jak uchronić się w stu procentach. Można jedynie minimalizować jego skutki. Jest to oczywiście bardzo drogie, jednak z pewnością jest tańsze niż wizerunkowa wtopa, prawda? Poza tym, takiego giganta jak Sony, mimo pewnych problemów finansowych powinno być stać na wdrożenie planu, który zapobiegłby kolejnym tego typu incydentom. Uwierzcie mi – to inwestycja, która potem się zwraca w zaufaniu partnerów. A to w biznesie jest jedna z fundamentalnych wartości. No i… tak poza tym, to dlaczego obrywa się głównie Sony? Czy to przypadek, że wszyscy „w miarę” radzą sobie z atakami, tylko Sony nie może się ogarnąć?

sonyhack

Sony utrzymuje, że nie miało szans obronić się przed tym atakiem. Czy to jedyny sposób na obronę własnego wizerunku? Trudno byłoby się przyznać i powiedzieć: „Ok, moglibyśmy zrobić więcej, wyciekły dane gwiazd… przepraszamy, cóż.”. Wszyscy zaczęliby trąbić, że Sony jest niepoważne. Atak, któremu można było zapobiec. Wyciek absolutnie najważniejszych danych ze studia. Straty będą liczone w milionach + koszty analiz. Nie jest tajemnicą to, że nie wszystko zostało zrobione jak trzeba. Kto zawiódł? System? Człowiek? To i to? Przecież oczywisty jest fakt, że można było zareagować już wtedy, gdy na serwerach zaczęła się objawiać anomalna aktywność. Ponadto, pierwsze doniesienia mówiły o tym, że Sony prawdopodobnie wiedziało o możliwości ataku jeszcze przed tym, jak studio zostało sparaliżowane.

To już nie są żarty, Sony

Wyciek danych użytkowników to nic w porównaniu z upublicznieniem danych gwiazd oraz scenariuszów. To właśnie dzięki lukratywnym kontraktom na filmy, Sony Pictures może generować pieniądze. Bez tego owe studio nie będzie istnieć. Użytkownikom będzie można wytłumaczyć, że nic się nie stało, że ich dane są bezpieczne, wystarczy zmienić hasła i na wszelki wypadek wymienić karty kredytowe. Fakt jest taki, że „szaraki” mają w większości gdzieś batalie o prywatność, nie rozumieją tego tematu – uznają, że tak być musi i zastosują się do zaleceń. Natomiast tam, gdzie w grę wchodzą miliony dolarów – nie ma sentymentów. Z każdego błędu należy się skrupulatnie rozliczyć. A pewne jest to, że Sony zapłaci – przede wszystkim wizerunkiem.

Grafika: 1, 2, 3