Mobile

YunOS - Chińczycy chcą napsuć krwi Google

MS
Maciej Sikorski
4

Za co należy podziwiać Chińczyków? Za determinację. Nie dotyczy to jedynie interesującej nas branży, ale na całym kraju/narodzie nie ma sensu się skupiać, bo to temat na serię książek i powinni się za to brać specjaliści. W IT widać jednak, że gdy firma z Państwa Środka postanowi osiągnąć jakiś cel,...

Za co należy podziwiać Chińczyków? Za determinację. Nie dotyczy to jedynie interesującej nas branży, ale na całym kraju/narodzie nie ma sensu się skupiać, bo to temat na serię książek i powinni się za to brać specjaliści. W IT widać jednak, że gdy firma z Państwa Środka postanowi osiągnąć jakiś cel, to nie odpuszcza po pierwszych niepowodzeniach i brnie do przodu - nawet jeśli wie, że przed nią dużo pracy i kombinowania. Przykładem platforma mobilna Alibaby.

Kojarzycie platformę Aliyun? Ostatnio częściej wspomina się o niej używając nazwy YunOS - może z tym będzie łatwiej. Jeśli nie, to odsyłam do naszych tekstów z przeszłości, bo opisywaliśmy kiedyś ciekawą historię z tym OS w roli głównej. Twórca systemu, czyli chiński sklep Alibaba zaprosił do współpracy korporację Acer. Tajwańczycy odpowiedzieli i szykowali się do wypuszczenia na rynek urządzenia z tym OS. Ostatecznie do premiery nie doszło - zablokowało ją Google. Amerykanie przekonują, że Aliyun to po prostu fork Androida, a jego rozpowszechnianie zaszkodzi ekosystemowi zielonego robota. Komentatorzy różnie do tego podchodzą, ale jedno jest pewne: system mógłby zaszkodzić biznesowi Google.

YunOS to platforma na bazie Linuksa oparta o chmurę, oferująca głównie aplikacje działające online. Ma synchronizować różne urządzenia użytkownika i dawać mu sporą przestrzeń na serwerach korporacji. Ciekawy eksperyment, zmierzający do tego, że klient zostanie (prawdopodobnie na stałe) wciągnięty do ekosystemu jednej firmy. Nad rozwojem platformy pracowała rzesza inżynierów i specjalistów z różnych dziedzin, którzy mieli do dyspozycji duże środki finansowe - korporacja Alibaba chciała rozwinąć system i zdawano sobie sprawę z tego, że to kosztuje. Działo się to nawet wtedy, gdy Google krzyknęło hola, hola! W branżowych mediach na temat systemu zrobiło się ciszej, ale Chińczycy robili swoje.

Kilka dni temu pisałem o flagowcu marki Philips, który oprócz świetnych podzespołów ma na pokładzie system YunOS. Kolejnym graczem rozpoczynającym współpracę z Alibabą jest Meizu (grafika tytułowa) - o jego smartfonach pisaliśmy na AW niejednokrotnie. Na rynek zaczną trafiać smartfony tego producenta współpracujące z platformą YunOS, może pojawią się też inne sprzęty - system obsługuje telewizory, tablety, gadżety ubieralne, więc daje spore pole do popisu. Pojawia się tylko pytanie, ilu producentów zechce postawić na tę platformę? A właściwie ilu zrobi to wiedząc, jakie mogą być konsekwencje? Przecież Google nie będzie siedziało z założonymi rękoma i podejmie pewnie podobne kroki, jak w roku 2012 w przypadku Acera. Wtedy korporacja z Mountain View zdołała przekonać tajwańską firmę, że to im nie wyjdzie na dobre i odciągnęła producenta od Alibaby. Trudno stwierdzić, czy teraz też będzie im łatwo szło. Nawet, jeśli podejmą radykalne kroki, to Chińczycy nie odpuszczą - za bardzo im zależy

PS Oto, co YouTube proponuje, gdy spyta się go o YunOS:

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

AndroidAlibaba