co oglądamy na youtube
52

Śmiejecie się z produkcji na TVN czy Polsat. A co oglądamy na Youtube?

Gdzieś w środku mnie chowa się taki mały idealista, który czasem dochodzi do głosu. Niektórzy nazwą takie zachowania naiwnością, ale myślę, że szczególnie w tych czasach taką naiwność trzeba pielęgnować. To trochę tak jak z dzieckiem, które tak długo jak to możliwe trzyma się z dala od spraw dorosłych i problemów. Pielęgnujemy w nim otwartość, zaufanie, słodką naiwność i wszystko to, co wiążę się z etapem przed poznaniem prawdziwego życia.

Ten mój wewnętrzny idealista od dłuższego czasu krzyczy z całych sił widząc, jak nasz gust, jeśli chodzi o rozrywkę, stacza się niebezpiecznie blisko przepaści, a jednocześnie jak bardzo tego nie zauważamy.

Kiedy mówimy o klasycznej telewizji takiej jak TVP czy Polsat, od razu pojawiają się głosy o miałkich treściach, słabym poziomie, niskiej jakości rozrywki itp. W każdy z nas budzi się taki mały hipokryta, który uważa, że jest lepszy niż w rzeczywistości. Uważam, że doceniamy jakość, dobry materiał i trudne, ale ciekawe tematy. Tymczasem zwierciadłem pokazującym nasze prawdziwe ‘JA” jest na przykład Youtube. Platforma niegdyś kojarzona z niezależnymi twórcami wideo, możliwościami jakie daje technologia i swobodą produkcji.

Hurtownia siermiężnej rozrywki

Tak wygląda lista polecanych kanałów na Youtube – TOP5:

co oglądamy na Youtube

Wyjaśnię wam jak dziś postrzegamy Youtube i dlaczego. Dziś jest to platforma, na której hurtowo produkuje się rozrywkę wideo. Produkcja jest na masową skalę, wszyscy wiemy jakie są trendy (co widać po licznikach odsłon) i gdzie uderzyć aby się oglądało. Nie mówię w tym przypadku o patostremerach, bo o nich pisałem już aż za dużo. Mówię o profesjonalnych produkcjach od dużych kanałów – głównie są to materiały rozrywkowe bliźniaczo podobne do tego, co krytykujemy w telewizji. Takie “trudne sprawy” w telewizji wszyscy jak jeden mąż krytykują – toć to rozrywka dla prostych ludzi. Na Youtubie produkcje bardzo zbliżone do tego typu programów, mają miliony odsłon i są powszechnie lubiane przez nie tylko młodych ludzi. Jest jeszcze lepiej – karierę robią też kanały, które takie trudne sprawy komentują, puszczając co jakiś czas najbardziej idiotyczne fragmenty, a potem wykazując się elokwencją.

Mój wewnętrzny idealista umiera. Na szczęście Youtube to nie tylko pierwsza strona z polecanymi treściami, ale też olbrzymia biblioteka jakości. Problem w tym, że jest ona często trudna do znalezienia. Najciekawsze produkcje ukryte są gdzieś na końcu korytarza i aby je znaleźć musimy przejść przez hurtowo produkowane zbiory rozrywkowe. Kto dojdzie, ten naprawdę odkryje inny Youtube.

Niestety obawiam się, że poszukujących jakości na Youtube i produkujących tę jakość będzie z czasem coraz mniej. Nie znaczy to oczywiście, że Youtube będzie miał z tego powodu problem. Obecny układ jest idealny – jest prosta rozrywka, ludzie klikają, odsłony się zgadzają i czasem nawet kasa (może nie w PL, bo stawki są dość niskie i na wysokobudżetowy produktu pewnie trzeba sporo odsłon).

Ktoś powie, że jestem stary i marudzę. I to jest całkiem możliwe. Nie zmienia to jednak faktu, że dzisiejszy Youtube (te najpopularniejsze kanały) przypominają mi te najgorsze produkcje z klasycznej telewizji. Gdyby zrobić taki test i wrzucić któryś z jakże popularnych programów z YT do telewizji, to okazałoby się, że stoi on gdzieś pomiędzy “trudne sprawy” a “wakacjami” i wyróżniałby się jedynie gorszą jakością produkcji i “aktorów”.

Nie pozostaje nam nic innego jak tylko poczekać, aż fala popularności hurtowo produkowanej rozrywki przeminie – tak jak przeminęła popularność growych Youtuberów, patostremerów (z którym YT zaczął walczyć) itp.. Pytanie tylko czy będzie lepiej? Mój wewnętrzny naiwniak krzyczy, że tak. Realista mówi, że dopiero dostaniem brudną szmatą w twarz.

Jest jedno rozwiązanie tego problemu, trudne dla Youtube bo wiele zmieniające ale jest. Wystarczy aby każdy miał polecane materiały dopasowane do siebie na bazie tego co ogląda i subskrybuje. Tylko tyle i aż tyle.

PS. Dla wszystkich, którzy w komentarzach napiszą, że ja po prostu zazdroszczę tym wszystkim hurtownikom tych kanałów, odpowiem – tak, zazdroszczę zasięgu, ale nie zazdroszczę produkcji takich treści.