36

Czy da się korzystać z YouTube, Netflixa czy Facebooka na Windows 98? Okazuje się, że… tak

windows 98
Czy ponad 20-letni system operacyjny może być w pełni funkcjonalnym narzędziem do przeglądania sieci? A i owszem, dlaczego nie?

Jestem za młody, by pamiętać używanie DOS’a. Oczywiście, wiem jak wyglądał i jak przez mgłę kojarzę komputery w świetlicy mojej podstawówki, gdzie na czarnym ekranie monitora pani wychowawczyni musiała „coś” wpisać, abyśmy mogli pograć w jakieś proste gry. Jednak w przypadku domowego użytku moja pierwsza „poważna” styczność z komputerem to blaszak z Windowsem 98. Do dziś pamiętam ten sprzęt. Nie miałem pojęcia co go napędza, ale stojąca pod stołem obudowa ATX CODEGEN ATX-6013L-G5 nieodłącznie już będzie kojarzyła mi się z dzieciństwem. Jak się pewnie domyślacie, mam duży sentyment właśnie do Windowsa 98 i jestem przekonany, że gdy kiedyś będę miał wystarczająco dużo wolnych środków, to spróbuję złożyć sobie „peceta z epoki”.

Po co jednak w dzisiejszych czasach pecet bez internetu?

Umówmy się, jeżeli chcemy jakkolwiek funkcjonalnie korzystać z dzisiejszych komputerów, dostęp do sieci jest obowiązkowy. Kiedyś oczywiście było inaczej (kto ma jeszcze encyklopedie na CD?), ale jeżeli tworzyłbym taki komputer, to z pewnością chciałbym, by jego funkcje sieciowe zostały zachowane. I tu pojawia się problem kompatybilności. Nowych przeglądarek wspierających chociażby HTML 5 nie zainstalujemy na starym systemie, a te, które mogą być tam zainstalowane, nie będą w stanie wyświetlić współczesnych witryn. Można więc powiedzieć – klops, nie da się i jeżeli składamy retro peceta, możemy zapomnieć o internecie, albo przynajmniej tej jego części, która nie zatrzymała się w latach 2005-2006.

Niekoniecznie – możemy przeglądać współczesne strony na Windows 98

Oczywiście, operacja nie będzie tak prosta jak po prostu instalacja przeglądarki i wpisanie strony. Owszem, istnieją przeglądarki, które powstały już w XXI wieku z dużą wsteczną kompatybilnością, ale nawet one raczej nie wspierają większości współczesnych standardów i skryptów. Rozwiązanie, które znalazłem poszukując informacji na ten temat w sieci jest wyjściem bardziej „na około” ale gwarantuje większą stabilność i przewidywalność działania.

Trick polega bowiem na tym, że nasz „stary” komputer wcale nie będzie łączył się z siecią. A przynajmniej – nie bezpośrednio. Kluczem do działania jest usługa „Browservice”. Aby system zadziałał, potrzebny jest nam osobny komputer z Linuxem, np. Raspberry Pi, który będzie odpowiadał za połączenie z internetem i wszystkie komendy na linii przeglądarka – strona. Na tej maszynie stawiamy serwer proxy z którym będzie łączył się stary komputer. To, co będzie się działo po stronie Windowsa 98 to oczywiście kontrola nad tym, co robimy na stronie (jaki adres odwiedzamy, jakie linki klikamy etc). Obraz z jednej maszyny do drugiej przesyłany jest w formie skompresowanych plików PNG. Dzięki temu możliwe jest oglądanie filmów na YouTube, przeglądanie Facebooka i ogólnie – używanie internetu tak, jakbyśmy robili to na współczesnej maszynie. Przy zastosowaniu odpowiedniego tricku jest też możliwe zalogowanie się i korzystanie z usług Google.

Oczywiście, nie oznacza to, że przeglądanie internetu w ten sposób będzie bardzo komfortowe. Ze względu na połączenie przez serwer, który musi po drodze wygenerować i przesłać dziesiątki obrazów PNG na sekundę, opóźnienie w reagowaniu na komendy jest dosyć spore, a jakość odtwarzanych filmów -raczej niewielka, chociaż moim zdaniem trochę dodaje to klimatu użytkowaniu Windowsa 98. Drugą kwestią jest desynchronizacja obrazu i audio (które odtwarzane jest z tego zewnętrznego komputera z Linuxem), aczkolwiek twórcy browservice mówią, że niedługo będzie można przesyłać także dźwięk na starszego peceta. Są też jednak plusy. Jako, że na komputer z Windowsem trafiają tylko obrazy PNG, przeglądanie sieci w taki sposób jest bezpieczne dla starego, bardzo podatnego systemu.

Oczywiście, pokazane rozwiązanie to tylko ciekawostka dla wąskiej grupy ludzi zajmujących się budową komputerów retro. Miło jest jednak widzieć, że istnieją ludzie, którzy poświęcili swój czas dla czegoś tak powierzchownie nieistotnego jak przeglądanie sieci na ponad 20-letnim systemie operacyjnym.