45

Jestem leniwy. Mimo to na mojej ręce zagościł Xiaomi Mi Band 4

O matko, matko, ale ja miałem przecież Mi Banda 2 i nie spodobało mi się. Wyszło na to, że urządzenie za około 150 złotych, które pokazuje mi jedynie godzinę i "coś tam mierzy" jest mi absolutnie niepotrzebne. Nie przekonałem się do tego zakupu i Mi Band 2 zyskał innego właściciela. Po 3 latach od tego "wyczynu" poszedłem do sklepu po Xiaomi Mi Band 4.

Drugi Mi Band w mojej ocenie był beznadziejny z dwóch istotnych powodów: po pierwsze jego pulsometr według mnie po prostu nie działał, należało stać nieruchomo i najlepiej nie oddychać, by w ogóle doszło do wyliczenia uderzeń serca. Po drugie, Mi Fit na iOS żarł baterię jak opętany. Dzisiaj muszę przyznać, że Mi Band 4 mierzy puls nawet w niekorzystnych warunkach (mogę sobie spokojnie chodzić, machać rękami i tak dalej) i co więcej – jego appka na Androida nie wydaje się być szczególnie brutalna dla akumulatora w telefonie. Coś tam się zmieniło, jest dobrze.

Mi Band 4 jednak to nie tylko większa dokładność, większe możliwości aplikacji Mi Fit. To także całkiem fajny ekran OLED (0,95 cala, 120 x 240 RGB) z funkcją dotyku na całej jego powierzchni. Jasność wyświetlacza wynosi do 400 nitów, co jest bardzo, bardzo dobrym wynikiem. Na maksymalnym ustawieniu nie ma opcji, żebyście czegoś nie zobaczyli, nawet w pełnym słońcu. Do tego, zastosowano trzyosiowy akcelerometr oraz trzyosiowy żyroskop. Dodatkowo, w urządzeniu znalazło się miejsce dla sensora pracy serca PPG oraz czujnik zbliżeniowy. Za zasilanie odpowiada wbudowana bateria 135mAh, a za łączność z urządzeniem mobilnym – Bluetooth 5.0. Wszystko to uda Wam się kupić za ok. 150 złotych, może nawet mniej.

Pierwsze wrażenie – pozytywne

Mimo, że doskonale pamiętam swój zawód drugim Mi Bandem, zdecydowałem się kupić czwórkę: również dla ekranu OLED oraz takich funkcji jak monitorowanie snu, mierzenie tętna, krokomierz i możliwość wyświetlania powiadomień na ekranie opaski. Posiadaczem urządzenia jestem od wczoraj i jak na takiego leniwca jak ja… chyba cieszę się z tego zakupu. Kiedykolwiek bym nie poprosił opaski o wyliczenie tętna – pokaże mi je, z całkiem niezłą jak sądzę dokładnością. Mogę sprawdzić także pogodę, a gdy przyjdzie do mnie jakakolwiek wiadomość, zobaczę jej skrót. Nie jestem w stanie zobaczyć szczególnie wiele na tak małym urządzeniu, ale to, co jestem w stanie uzyskać wystarcza mi.

Czytaj także:Oto zapowiedź MIUI 11. Sprawdź nowości

O baterii czy to smartfona czy to opaski nie powiem nic konkretnego – szczególnie dlatego, że Mi Band 4 jest ze mną od wczoraj. Ale, po pełnym naładowaniu tuż po zakupie, dzisiaj wskazuje ona na 99 procent. Telefon też nie wydaje się „zdychać” szybciej niż zazwyczaj.

Xiaomi Mi band 4

Proces parowania opaski przebiegł szybko, podobnie jak aktualizacja oprogramowania oraz synchronizacja danych. Muszę powiedzieć, że był to jeden z bardziej bezbolesnych procesów jakie miałem ostatnio okazję „przetestować”. Szybko, sprawnie, bez kłopotów. Tak, jakbym całe życie tylko parował opaski od Xiaomi. To zaliczam na ogromny plus.

Co chcecie wiedzieć o tym urządzeniu?

To jedynie pierwsze wrażenia. Jestem człowiekiem leniwym, może pokuszę się o wypróbowanie jej w sporcie nieco bardziej angażującym jak chociażby spacer. Podrzucajcie swoje propozycje na rzeczy do przetestowania w kontekście tej opaski. Z pewnością chcielibyście wiedzieć o niej więcej – ja natomiast postaram się zaspokoić Waszą ciekawość, jak tylko nieco lepiej zapoznam się z akcesorium.