4

Wynajął zamek, zaprosił znajomych i stworzył działającą mapę Huncwotów z Harry’ego Pottera

Rzeczywistość rozszerzona ciągle jest technologią, która szuka swojego miejsca w naszej hmmm, rzeczywistości. Niedostatki ergonomiczne urządzeń umożliwiających korzystanie z jej dobrodziejstw skutecznie ograniczają możliwość powszechnego zastosowania jej w praktyce. Nie oznacza to jednak, że od czasu do czasu nie pojawiają się błyskotliwe, choć nie zawsze praktyczne, przykłady jej zastosowania. Działająca Mapa Huncwotów z Harry'ego Pottera jest z pewnością sympatycznym przykładem takiego eksperymentu.

Mapa Huncwotów

Najpierw wyjaśnijmy czym była Mapa Huncwotów, ostatecznie nie każdy czytał lub oglądał „Harry’ego Pottera”. Mówiąc językiem nowoczesnym było interaktywne „urządzenie” magiczne pozwalające obserwować plan i mapę Hogwartu oraz lokalizować osoby znajdujące się na jego terenie.

Mapa wyglądała jak dzieło średniowiecznego kartografa, a śledzone osoby były wizualizowane przy pomocy ozdobnych wstążek z imionami i śladami stóp. Mapę uaktywniało się odpowiednim zaklęciem, bez niego była tylko złożonym kawałkiem pustego pergaminu. Jak się domyślacie to bardzo przydatny gadżet dla każdego, kto lubił wymykać się ze swojego dormitorium.

Mini Hogwart

Pierwszą rzeczą, jaką przychodzi na myśl o stworzeniu rzeczywistej mapy, nie jest wcale kwestia jak ją odtworzyć przy pomocy nowoczesnych technologii, ale… skąd wziąć Hogwart. Autor całej zabawy, Youtuber Lucas Rizzotto z kanału Lucas Builds the Future obszedł ten problem, wynajmując niewielki zamek (byłe opactwo?) przez portal AirBnB.

Następnie zrobił serię ujęć z drona, które pozwoliły mu narysować własną mapę, wyglądającą jak dzieło przedszkolaka, którą następnie dopracował w Photoshopie, zastępując własne bazgroły elementami prawdziwej mapy Huncwotów. Za śledzeni postaci odpowiadała aplikacja w telefonach, która co sekundę podawała serwerowi swoje położenie. To umożliwiło tak umiejscowienie wstążki z imieniem śledzonego, jak i generowanie śladów zgodni z rzeczywistym kierunkiem jego przemieszczania.

Mapa rozszerzonej rzeczywistości

Stworzenie samej mapy wymagało sporo pracy, ponieważ pusta powierzchnia imitująca pergamin nie dawała możliwości śledzenia punktów charakterystycznych, pozwalających dostosować obraz do zmieniającej się perspektywy. Lucas wybrnął z tego dodając ozdobniki mapy, które pozwoliły programowi takie punkty wyznaczyć.

Na jednej stronie stworzono kartę tytułową, pozwalającą uruchomić mapę przy pomocy tych samych słów co w książce. Na drugiej stronie przygotowano powierzchnię dla mapy właściwej z wyrysowaną ramką i ozdobnikami. Ostatnim etapem układanki byli znajomi eksperymentatora, którzy mieli za zadanie zwiedzić zamek oraz tereny wokół niego.

Warto dodać, że jako urządzenie do wyświetlania twórca wybrał smartfona, a nie typowe urządzenie do rzeczywistości rozszerzonej jak np. Magic Leap One. Ponieważ chciał osiągnąć wysoki poziom czerni nanoszonych elementów, nie było to możliwe do osiągnięcia na przezroczystych ekranach.

Efekt ostateczny? Ma potencjał

Testy wypadły świetnie, mapa została bardzo ładnie dopracowana, łącznie z animacjami budującymi całość po wypowiedzenia zaklęcia. Mapa działa dokładnie tak, jak w „Harrym Potterze” i właściwie jedyną różnicą jest jej format i mniejszy stopień skomplikowania „nadzorowanego” obiektu. Całość możecie obejrzeć na załączonym poniżej filmie.

Nie da się ukryć, że wirtualne mapy to jak narazie najciekawsze, co rzeczywistość rozszerzona jest nam w stanie zaoferować. Jeśli twórcy urządzeń typu okulary VR i AR chcą upowszechnienia swoich wynalazków, to tu widzę ogromną szansę zarówno pod kątem edukacji, jak i rozrywki. Sam byłbym w stanie zainwestować w taki sprzęt, jeśli pojawiłaby się porządna gra strategiczna, wykorzystująca te możliwości. Wirtualna Mapa Huncwotów, czy też porządnie zrealizowane Szachy Czarodziejów, wydaje się że miałyby potencjał na sukces rynkowy. Fani tej serii potrafią wydać spore pieniądze na związane z nią gadżety i pamiątki kolekcjonerskie.