12

Wojna SpaceX z naziemnymi operatorami o pasmo 12 Ghz

Starlink jest jedyną inwestycją Muska, co do której mm nie do końca entuzjastyczne podejście. Idea, aby zarzucić niebo 12000 satelitów dostarczających ludziom internet, powoduje, że pojawia się bardzo wiele pytań o bezpieczeństwo tego projektu (przypomnę, że obecnie na niebie lata około 5000 satelitów, z czego 2000 działających). Problemem może okazać się też wizualne zaśmiecenie nieba. Ale to nie koniec, ostatnio doszło do konfliktu SpaceX z naziemnymi operatorami posiadającymi licencję 5G na pasmo 12 Ghz.

Starlink chce obniżyć orbitę satelitów

Powodem konfliktu jest wniosek SpaceX do Federalnej Komisji Łączności (FCC) o zezwolenie na obniżenie orbity 2824 satelitów, które wcześniej były upoważnione do działania na wysokościach od 1110 km do 1330 km w dół do wysokości od 540 km do 570 km. To spowodowało protesty naziemnych operatorów, którzy wystąpili z kontr-wnioskiem o odrzucenie prośby SpaceX, uzasadniając to tym, że taka operacja spowoduje, że to pasmo stanie się nieużywalne dla podmiotów takich jak one.

Obniżenie orbity i zmiana kąta elewacji anten od terminali naziemnych Starlinka ma spowodować, że sygnał z urządzeń operatorów i satelitów będzie zakłócany. Jednocześnie przepisy na „ziemskie” firmy nakładają obowiązek ich uniknięcia, co może okazać się niemożliwe. SpaceX broni się, twierdząc, że po pierwsze dostawcy nie rozpoczęli jeszcze działalności w tym zakresie, więc Starlink nie za bardzo ma co zakłócać. Po drugie, SpaceX otrzymało wstępne zezwolenie na taką operację już wcześniej, a po trzecie niższa orbita ma być bezpieczniejsza, z tego względu, że operacja kontrolowanego zniszczenia satelity trwa znacznie krócej. Argumentem ostatecznym jest oczywiście podważanie wiarygodności analiz dokonanych prze przeciwników.

Operatorzy odpowiadają w podobnym tonie, twierdząc, że firma Muska sama nie przedstawiła wiarygodnych badań w tym zakresie. Jednocześnie argumentują, że satelity Muska mają przydzielony znacznie większy zakres pasma i bez 12 Ghz spokojnie sobie poradzą. Ogólnie jak widać, szykuje się spora awantura w tym zakresie, a że odbywa się w kontekście tak strategicznej technologi jak 5G oraz konfliktu chińsko-amerykańskiego na tym polu, to właściwie każde rozwiązanie jest możliwe. Nie wykluczałbym, że badania potwierdzą tezy operatorów naziemnych, ale ze względu na ich opóźnienia FCC i tak zezwoli Muskowi na ten ruch, dając mu jednocześnie dominującą pozycję na tym rynku. Byle tylko Stany utrzymały się w wyścigu związanym z rozwojem 5G.

Inwestycje w Starlinka

Tutaj dochodzimy do kolejnego ciekawego aspektu całej sprawy. Sam konflikt będzie pewnie wymagał powołania jakiejś komisji naukowej, szeregu debat i analiz tak naukowych, jak i politycznych. Ale… niezależnie od tego, kto wygra, dzięki przerzucaniu się argumentami dowiedzieliśmy się co nieco o tym, jak dziś wygląda działalność SpaceX w tym zakresie. Otóż wygląda tak, jak i pozostałe biznesy Muska, imponująco.

 

Według informacji podanych komisji firma wydała ostatnio 70 mln dolarów na produkcję terminali pracujących w paśmie 12 Ghz, a ich produkcja już niedługo ma osiągnąć pełną wydajność. Jeszcze bardziej imponująco wygląda kwestia produkcji samych satelitów. SpaceX osiągnęła wydolność produkcji rzędu 120 satelitów miesięcznie, co oznacza, że w ciągu 1,5 roku jest w stanie podwoić liczbę działających obiektów tego typu. Przypomnę, że Starlinki są wynoszone w zestawach po 60 szt. przez Falcony 9, co oznacza, że umieszczanie ich na orbicie na bieżąco nie jest szczególnym wyzwaniem dla firmy.

Cóż, o ile w tym wypadku do końca nie wiem komu kibicować, na pewno warto śledzić ten konflikt. Możemy przy jego okazji dowiedzieć się jeszcze wielu szczegółów dotyczących „kuchni” tego ogromnego projektu. A przecież w kolejce czeka jeszcze wniosek SpaceX o rozszerzenie pozwolenia, pozwalające umieścić Muskowi kolejne 30 tys. satelitów i to na jeszcze niższych orbitach…

Źródło: [1], [2]