36

Właśnie dlatego bardziej ufam Windows Hello, niż czytnikom linii papilarnych

Czytnik linii papilarnych to ciekawa rzecz w smartfonach - już nie za pomocą kodu, ale dzięki muśnięciu palca możemy odblokować nasze urządzenie i tym samym uprościć proces identyfikacji użytkownika. Kody są przede wszystkim wysoce niewygodne, toteż nie dziwne, że producenci technologii mobilnych wprowadzili takie rozwiązanie do smartfonów. Przyjęło się ono nadzwyczaj dobrze.

Pierwsze czytniki działały bardzo, bardzo średnio. Jednak późniejsze generacja okazały się być dużo bardziej udane i raczej nie ma problemów z ich działaniem w najnowszych flagowcach. Oczywiście, zdarzają się subtelne różnice w czasie reakcji komponentu, w procencie udanych prób odblokowania telefonu, ale w tym momencie one są tak nieznaczne, że nie ma sobie co nimi zawracać głowy. Opozycją dla tej metody jest Windows Hello, które w Lumii 950 / 950 XL objawia się obecnością skanera tęczówki oka. Podczas logowania tą metodą rozświetla się „czerwone oczko” w prawym górnym rogu urządzenia. Wystarczy trzymać prosto telefon, niekoniecznie patrzeć w skaner, a po chwili powinniśmy mieć odblokowany telefon.

Z działaniem Windows Hello w Lumii 950 jest kilka problemów. Po pierwsze, mimo wszystko wygodniejsze jest wpisanie kodu. Serio, Windows Hello potrafi się strasznie wlec ze skanowaniem tęczówki, a i należy pamiętać, by telefon trzymać w miarę prosto i patrzeć w jeden punkt podczas skanowania. Plus jest taki, że tęczówkę oka zeskanujecie w ten sposób nawet w ciemnych okularach – nie ma z tym problemu. Ale mimo wszystko jest to nieco chimeryczna funkcja. Fajna, efektowna, ale na razie mało praktyczna.

windows hello

Chyba, że weźmiemy pod uwagę ostatnie osiągnięcia łamaczy zabezpieczeń

Pomysłowym ekspertom udało się oszukać czytnik linii papilarnych w smartfonie z Androidem za pomocą zwykłej drukarki oraz błyszczącego papieru. Wystarczy, że użyjemy tuszu przewodzącego. Do testów wykorzystano Samsunga Galaxy S6 oraz Honora 7, które poległy w starciu z pomysłowością osób trudniących się testowaniem zabezpieczeń. Wykorzystanie niezwykle precyzyjnego druku w 300 dpi i wzorca o bardzo wysokiej rozdzielczości umożliwiło na odblokowanie urządzeń i jest to tym bardziej ważne, iż za pomocą odcisku palca nie tylko potwierdzamy swoją tożsamość lokalnie, w urządzeniu, ale coraz częściej autoryzujemy w ten sposób inne operacje, w tym związane z bankowością mobilną.

Technika, którą wykorzystali eksperci wygląda na całkiem prosty proces – w dodatku relatywnie tani. Wzorzec można uzyskać z odcisków palców pobranych z innej powierzchni, uzyskanie go dla zdeterminowanej osoby nie będzie trudnym zadaniem. Dużo trudniejszym, niż pozyskanie skanu tęczówki oka. Wyobraźcie sobie, w jaki sposób można by było takowy wzorzec pozyskać. Trudno wymyślić cokolwiek sensownego, prawda?

Gdyby za najważniejsze kryterium przyjąć bezpieczeństwo technologii biometrycznej, odcisk palca okazałby się mniej bezpieczny od skanu tęczówki oka. Chociaż ta druga technologia jest odrobinę uciążliwsza w użytkowaniu. Nie zmienia to jednak faktu, że gdybym miał wybierać – logowanie za pomocą odcisku palca lub skanu tęczówki oka, wybrałbym tę drugą. Już teraz podczas logowania do OneDrive w Lumii 950 korzystam z Windows Hello i nie mam z tym większych problemów. Jednak, jeśli chodzi o samo urządzenie – wolę wpisać kod. Jest po prostu znacznie szybciej.

Co potrafi Windows Hello w Windows 10? Sprawdź nasz film z Pragi, gdzie testowaliśmy kamery Intel RealSense

Grafika: 1, 2