Windows

Czy Windows 11 wreszcie zacznie być "cool"? Cóż - być może

JS
Jakub Szczęsny
11

Będę z Wami szczery, mam bardzo "trudną" relację z Windows 11. Niby to dobry OS, ale momentami jest stworzony tak, jakby w znanym od lat środowisku milionom ludzi ktoś zechciał zrobić kilka rzeczy inaczej - oczywiście w oparach niezadowolenia tych, których zmiany szczególnie dotknęły. Niby jest ładniejszy, lepiej poukładany i co ważne - działa lepiej od "dziesiątki" w większości zastosowań. Ale to chyba nie jest to, czego oczekiwałem. Możliwe, że kilka rzeczy się zmieni.

Chodzi o aktualizację Sun Valley 2 (22H2) dla Windows 11, która jak mówi obrany przez Microsoft "szyfr" - zostanie opublikowana i przekazana do użytkowników wersji stabilnych w II. połowie 2022 roku. Bardzo istotną zmianą jest fakt, iż - jak wynika z informacji obecnych w kanale deweloperskim programu Windows Insider - pojawią się bardziej interaktywne widżety (które obecnie są... hehe - nieużywalne) oraz chociażby przeciąganie i upuszczanie na pasku zadań, niezrozumiałą zmianą było zabranie tej możliwości rzeszy power-userów Windows. Nic nie wiadomo o możliwości przeciągnięcia paska zadań na górę - na razie można zrobić to za pomocą edycji rejestru, jednak z koniecznością pogodzenia się z pewnymi błędami.

Dopuszczenie widżetów firm trzecich spowoduje, że Windows 11 nabierze trochę więcej pozytywnego kolorytu - te, które są na razie obecne w "jedenastce" to niekoniecznie przydatne obszary informacyjne, w których brakuje interaktywności. Jedyna duża aktualizacja, która pojawi się w 2022 roku, czyli 22H2 (Windows 10 otrzymuje więcej dużych poprawek - na wiosnę i na jesień) będzie właśnie ta, o której mówimy. I wygląda na to, że Microsoft całkiem prędko chce zamknąć rundę dodawania nowych funkcji do opracowywanego uaktualnienia. To będzie oznaczało, że po tej dacie, w 22H2 nie pojawi się żadna nowa funkcja.

"Feature complete", czyli koniec nowości

Jak wynika z informacji pozyskanych z Windows Latest, 4 marca Windows 11 22H2 otrzyma status "Feature Complete", który będzie oznaczał że nowe buildy w kanale Dev nie będą już otrzymywać nowych funkcji do przetestowania. Drugą graniczną datą jest 4 kwietnia, kiedy to uaktualnienie otrzyma status "Config complete", czyli już na pewno nie będą wprowadzane istotne zmiany do całości paczki poprawek, która spodziewana jest w okolicach października 2022 roku. Prace nad aktualizacją mają ostatecznie zakończyć się latem, ale następujące po tym kompilacje poglądowe dalej będą wypuszczane z błędami, których raczej nie chcielibyśmy zobaczyć na komputerach "produkcyjnych", potrzebnych na co dzień. Osoby, które chciałyby upewnić się, że nie natkną się na bardzo poważne braki w testowym Windows 11, powinny się przenieść do kanału Beta.

Rozwój Windows 11 jest dla mnie zaskakujący z pewnych względów - wydaje mi się, że ów proces jest solidnie opóźniony ze względu na obecność "dziesiątki", która musi być utrzymywana przy życiu do 2025 roku (14 października). Wiele komputerów nie spełniło wymagań sprzętowych dla Windows 11 i zwyczajnie musiało zostać na starszej wersji oprogramowania. To natomiast problem dla Microsoftu, który ma mniej zasobów koniecznych do rozwoju "jedenastki" - w przypadku premiery "10-ki" było odrobinę inaczej - zapowiedziano, że nowe funkcje i kluczowe uaktualnienia zostaną zarezerwowane dla nowego produktu, a Windows 8/8.1 i 7 będą przez jakiś otrzymywać tylko poprawki dedykowane bezpieczeństwu. Natomiast dwie aktualizacje w 2022 roku dla Windows 10 zawierają pewne zmiany "pod maską".

Microsoft w tym momencie wie, że adopcja Windows 11 jest "taka sobie" - odcięcie się od pewnych pryncypiów świata Windows było dla tego produktu konieczne, ale wymagają one pewnych ofiar. I to jest właśnie znak czasu w przypadku Microsoftu: gigant rzadko kiedy decydował się na tak radykalne kroki. Jednak, czy to aby nie jest gonienie króliczka? Do 2025 roku (albo w jego okolicach), Windows 11 może zostać zastąpiony przez inny, odrębny produkt Microsoftu. Zasoby odzyskane przy okazji braku wsparcia dla "10-ki" zostaną zagospodarowane na rzecz utrzymywania starzejącej się jedenastki. Już chyba wszyscy wolelibyśmy obiecanego niegdyś "one Windows", jeszcze w czasach gdy Windows Phone 8.1 był sensowny, a nie doszło jeszcze do spektakularnej porażki Windows 10 Mobile.

Piękne to były czasy.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu