Serwisy internetowe

Edytorski chaos w Wikipedii po śmierci królowej Elżbiety II

Patryk Koncewicz
0

Artykuł na Wikipedii poświęcony królowej Elżbiecie II tuż po jej śmierci zmagał się z prawdziwym oblężeniem. Wszystko przez edytorów, którzy jako pierwsi chcieli zaktualizować informacje.

Redaktorzy Wikipedii słyną z szybkości działania. Na portalu, gdzie rządzi informacja, liczy się szybkość i aktualność. Zaledwie kilka sekund po śmierci królowej Elżbiety II na najpopularniejszej internetowej encyklopedii zapanował istny chaos – setki edytorów rzuciło się w wir wyścigu o to, kto pierwszy zaktualizuje informacje o jednej z najbardziej ikonicznych postaci w historii Wielkiej Brytanii.

Społeczna misja czy potrzeba wyzwania?

Wikipedię redagują przeszło 32 miliony edytorów, którzy w większości przypadków nie otrzymują za swoją posługę złamanego grosza. Pasjonaci otwartego dostępu do informacji zarządzają portalem w ramach wolontariatu i swego rodzaju misji, aby uczynić Internet bardziej przydatnym miejscem. Nie oznacza to jednak, że nie dochodzi tam do kuriozalnych sytuacji, rodem z korporacyjnego wyścigu szczurów.

Źródło: Depositphotos

Edytorzy Wikipedii muszą być na bieżąco z najnowszymi trendami i wydarzeniami istotnymi dla świata. Gdy pojawiły się pierwsze pogłoski o złym stanie zdrowia królowej, wszystkie oczy świata skierowały się na Pałac Buckingham. Tymczasem wolontariusze Wikipedii zacierali ręce przed okresem pełnym roboty.

Błyskawiczna reakcja „deaditorów”

Pierwsza aktualizacja artykułu poświęconego królowej Elżbiecie II została opublikowana dosłownie kilka sekund po wydaniu oficjalnego oświadczenia o zgonie. Anonimowy użytkownik o nicku Sydwhunte zmienił notkę „jest królową Wielkiej Brytanii” na „była królową”.

Był to jednak dopiero początek pracy. Redaktorzy Wikipedii musieli zaktualizować informacje na temat śmierci, pogrzebu, następcy i wielu innych istotnych dla czytelnika szczegółach. Chętnych nie brakowało. Setki edytorów zakasało rękawy i wręcz rzuciło się na artykuł poświęcony królowej. W szczytowym momencie to jedno hasło było zapisywane ponad 300 razy w tym samym czasie, powodując prawdziwy edytorski chaos. Każdy z wolontariuszy chciał bowiem uczestniczyć w tym historycznym wydarzeniu.

„Redaktorzy Wikipedii piszą historię w czasie rzeczywistym i w przeciwieństwie do wielu publikacji, mogą natychmiast wejść, dokonać zmiany… mogą to zrobić z prędkością błyskawicy”. – Annie Rauwerda, redaktor Wikipedii

Zjawisko to nie jest nowe, ale rzadko kiedy występuje w tak dużym natężeniu. W Internecie funkcjonuje nawet popularne określenie „deaditorzy”, w kontekście osób, które w mgnieniu oka edytują informacje o śmierci celebrytów lub znanych osobistości kultury.

Źródło: Depositphotos

Redaktorzy wciąż mają pełne ręce roboty i debatują między innymi nad wyborem zdjęć, które zastąpią aktualne fotografie. W zwyczaju Wikipedii jest bowiem zmiana zdjęć przypisanych do danej persony na archiwalne materiały po jej śmierci. Równie niemałe obciążenie przytrafiło się haśle poświęconemu Karolowi, który z księcia Walii awansował teraz na Króla Zjednoczonego Królestwa. Wszystko to oczywiście wymaga czasochłonnego edytowania, weryfikowania i zatwierdzania licznych informacji.

„Wiemy, że miliony ludzi będą widzieć te rzeczy i szukać informacji pośród całego chaosu. Dlatego, podobnie jak w przypadku COVID, inwazji na Ukrainę i innych wydarzeń na świecie, mamy również wielu ludzi, którzy stale obserwują, aby upewnić się, że wszystko jest dokładne” – Richard Nevell, kierownik projektu w Wikimedia UK

Jak przyznaje Annie Rauwerda, dla wolontariuszy Wikipedii pierwszeństwo edycji jest często kwestią honoru, swoistego wyzwania i niepisanej nagrody. Dlatego też do podobnego chaosu dochodziło po śmierci Michaela Jacksona, Prince'a i Kobe Bryanta, bo redaktorzy wiedzą, że ich notki będą oglądane przez miliony osób na całym świecie. Można stwierdzić, że to w sumie nieco niesmaczne, jednak właśnie dzięki tak błyskawicznym reakcjom internauci mają dostęp do najświeższych informacji, zanim zdążą obiec inne media.

Stock image from Depositphotos

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu